Instytuty badawcze: czy nowa ustawa spełniła pokładane w niej nadzieje?

Od roku instytuty badawcze obowiązuje nowa ustawa, w oparciu o którą działają. Rok to niewiele, ale warto pokusić się o pierwsze podsumowanie. Szefowie instytutów różnie oceniają ustawę. Wyniki finansowe uzyskane pod rządami nowej regulacji napawają optymizmem - wiele jednostek poprawiło swoją sytuację ekonomiczną. Jednak są też rozwiązania, które nie do końca się sprawdziły. Chodzi m.in. o procedury konkursowe wyłaniające dyrektorów instytutów.

W wielu instytutach właśnie teraz trwają konkursy na szefów jednostek. Ustawa wprowadziła kadencyjność w kierowaniu placówkami, więc w wielu wypadkach o stanowisko dyrektora ubiegają się dotychczasowi szefowie.

Przykładem może być Instytut Fizjologii i Patologii Słuchu, którym kieruje prof. Henryk Skarżyński - pionier leczenia całkowitej głuchoty za pomocą implantów ślimakowych.

Ten światowej sławy naukowiec ubiega się o ponowny wybór na dyrektora. Musi się więc poddać wszystkim procedurom konkursowym, łącznie z oceną psychofizycznych predyspozycji do zajmowanego stanowiska, którą po badaniach wystawi zewnętrzna firma.

Wszyscy szefowie instytutów badawczych - jeśli chcą nimi dalej kierować - wcześniej czy później przejdą przez sito komisji konkursowych i stosowne procedury. Dotyczy to w sumie 123 placówek badawczych w kraju. Według stanu na 31 grudnia 2010 r. zatrudniają one 27 673 pracowników. Instytutów badawczych podlegających resortowi zdrowia jest 16. Pracuje w nich 7 285 osób.

Z informacji, jakie uzyskaliśmy w Ministerstwie Zdrowia wynika, że w bieżącym roku - zgodnie z ustawą o instytutach badawczych - wybrano i powołano dyrektora Instytutu Kardiologii w Warszawie (został nim ponownie prof. Witold Rużyłło). W toku są konkursy w Instytucie Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie, Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie oraz Instytucie Fizjologii i Patologii Słuchu w Warszawie.

Kadencyjność obowiązkowa, czy iluzoryczna

- Nasze środowisko nie było zwolennikiem kadencyjności. Jak ktoś jest dobry, to niech rządzi jak najdłużej - przekonuje  w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl prof. Leszek Rafalski, przewodniczący Rady Głównej Instytutów Badawczych.

Dodaje, że konkursy powinny pozostać podstawowym kryterium przy obejmowaniu stanowiska, ale bez powiązania z czteroletnią kadencją.

Leszek Rafalski dostrzega pewną niestosowność w tym, że ludzie, których dorobek w naukowym świecie częstokroć znaczy więcej niż placówki, którymi kierują, muszą podlegać procedurom zakładającym m.in. sprawdzenie ich stanu psychofizycznego i psychotechnicznego. Dlatego zapowiada, że będzie dążył do zmiany rozporządzenia dotyczącego procedur konkursowych na dyrektora.

O badaniach psychofizycznych nie wspomina się w ogłoszeniach konkursowych. Obowiązek ich przeprowadzenia wynika z aktów wykonawczych do ustawy.

- Rozporządzenie ministra nauki mówi o ocenie kandydata na dyrektora przez zewnętrzną firmę pod kątem predyspozycji psychofizycznych i psychotechnicznych do zajmowane stanowiska. To nieporozumienie, bo w konkursowe szranki stają wybitne autorytety, ich dotychczasowi szefowie - zauważa prof. Rafalski, który sam jest dyrektorem Instytutu Badawczego Dróg i Mostów.

- Niech będą badania predyspozycji, ale nieobowiązkowe - postuluje przewodniczący Rady Głównej Instytutów Badawczych i zwraca uwagę na kolejny problem związany z funkcjonowaniem wspomnianej ustawy. Jest nim brak kandydatów zdecydowanych rywalizować z utytułowanymi szefami, co może prowadzić w konsekwencji do iluzoryczności tego rozwiązania prawnego.

A przecież ustawodawcy zależało właśnie na tym, żeby uczynić zadość zasadzie sprawiedliwej rywalizacji i poszerzyć grupę naukowców pretendujących do kierowania instytutami.

Ostrożnie o pieniądzach

Ustawa o instytutach badawczych z 30 kwietnia 2010 r. weszła w życie 1 października 2010 r. Piotr Olechno, rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia przypomina, że została wydana ”w pakiecie” z ustawą wprowadzającą przepisy reformujące system nauki oraz ustawą o zasadach finansowania nauki.

- Akty te wprowadzają głębokie zmiany systemowe, wymagające całego szeregu sukcesywnych działań. Podejmowanie próby dokonania kompleksowej oceny działalności instytutów pod rządami ustawy o instytutach badawczych wydaje się jeszcze działaniem przedwczesnym - zastrzega Piotr Olechno, który z dużą ostrożnością wypowiada się też o korzyściach związanych z nadaniem tym jednostkom większych możliwości pozyskiwania przychodów własnych - jednym z ważniejszych elementów nowych rozwiązań prawnych.

- W tej chwili trudno jednoznacznie ocenić wpływ nowych umocowań prawnych na kondycję finansową tych jednostek - zastrzega rzecznik i tłumaczy, że resort dysponuje sprawozdaniami za rok 2010 r. składanymi corocznie przez instytuty badawcze za rok obrotowy.

 - Ale wiadomo, że w 2010 r. w 11. z 16. nadzorowanych jednostek nastąpił wzrost przychodów - dodaje Olechno i wylicza przykłady placówek, które osiągnęły niezłe wyniki finansowe z dochodów własnych. Są to m.in.: Instytut Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie, Instytut Fizjologii i Patologii Słuchu w Warszawie, Instytut Reumatologii w Warszawie oraz Instytut Medycyny Wsi w Lublinie.

Warto podkreślić, że oprócz statutowych dotacji istotnym źródłem finansowania tych jednostek stały się fundusze unijne.

Dwa lata i zobaczymy

Na przykład Instytut Kardiologii w Warszawie sfinansował z nich wszystkie projekty inwestycyjne w latach 2006-2011 - w sumie za ponad 83 mln zł (ostatnio m.in. remont  Kliniki Niewydolności Serca i Kliniki Wad Nabytych Serca). Z UE pozyskuje też środki na zakup nowoczesnej aparatury medycznej. Z kolei działalność naukowa rozwijana jest dzięki grantom europejskim, a także tym krajowym przyznawanym przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego  (ich liczba wzrosła z 10 w 2007 r. do 17 w roku 2010, obecnie jest ich 20).

- Generalnie finansowanie nauki oceniam dobrze. Najbliższy rok, dwa lata pokażą prawdziwą wartość ustawy - powiedziała nam prof. Zofia T. Bilińska, zastępca dyrektora do spraw nauki w Instytucie Kardiologii w Warszawie.

Jednak w opinii przewodniczącego Rady Głównej Instytutów Badawczych, który ma większe, bo obejmujące nie tylko sektor ochrony zdrowia, pole do porównań, w finansowaniu instytutów medycznych nie zmieniło się zbyt dużo.

- Instytuty medyczne łączą działalność kliniczną z naukowo-badawczą - zauważa prof. Leszek Rafalski i zwraca uwagę, że nie mają one takich możliwości zarobkowania, jak instytuty przemysłowe, którym kontakty z przemysłem stwarzają duże szanse na dofinansowanie badań.

Dlatego zdaniem przewodniczącego Rady Głównej Instytutów Badawczych, placówki badawcze nadzorowane przez Ministerstwo Zdrowia powinny być finansowane tak, jak instytuty rolnicze, które w przeważającej części są państwowymi instytutami badawczymi - mają programy wieloletnie i zapewniony dopływ budżetowych pieniędzy.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. O celach tego przetwarzania zostaniesz odrębnie poinformowany w celu uzyskania na to Twojej zgody. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.