Informacje o wynikach leczenia: jak je uzyskać i jak zweryfikować?

Autor: Iwona Bączek/Rynek Zdrowia • • 22 lipca 2013 06:15

Na początku lipca br. American Heart of Poland SA (Polsko-Amerykańskie Kliniki Serca) opublikowały dane dotyczące wyników leczenia w swoich placówkach zaznaczając, że zamierzają odtąd systematycznie dzielić się z opinią publiczną tego rodzaju wiedzą. W ocenie PAKS mogłaby ona być cenna nie tylko dla pacjentów, ale także - w zakresie kontraktowania - dla płatnika. Pozostaje jednak pytanie, kto i w jaki sposób miałby weryfikować informacje publikowane przez polskie lecznice w różnych zakresach świadczeń.

Informacje o wynikach leczenia: jak je uzyskać i jak zweryfikować?
Prof. Paweł Buszman, przewodniczący rady nadzorczej PAKS zwraca uwagę w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl, że upublicznianie efektów leczenia przez konkretne placówki lub podmioty na rynku jest istotne przede wszystkim z punktu widzenia pacjenta. To dzięki takim działaniom uzyskuje on wiedzę na temat jakości leczenia w konkretnym szpitalu, a w konsekwencji będzie mógł wybrać ten, który dane zabiegi wykonuje najlepiej.

- Właśnie dlatego Polsko-Amerykańskie Kliniki Serca zdecydowały się opublikować wyniki inwazyjnego leczenia ostrych zespołów wieńcowych oraz leczenia kardiochirurgicznego w swoich ośrodkach - wyjaśnia specjalista.

- W Polsce placówki z reguły nie publikują takich danych, a byłyby one ważne również dla płatnika, który mógłby posiłkować się wiedzą na temat jakości leczenia w danej placówce w trakcie procesu kontraktowania. Mamy nadzieję, że nasza pionierska na polskim rynku publikacja zapoczątkuje proces dzielenia się z opinią publiczną wynikami leczenia przez wszystkie podmioty, zarówno publiczne, jak i prywatne - dodaje kardiolog.

Kwestia dobrej praktyki
Prof. Buszman przypomina jednocześnie, że publikowanie wczesnych i odległych wyników leczenia, mimo iż nie jest w Polsce prawnie wymagane, w wielu krajach należy do dobrej praktyki.

- Mówi o tym np. raport "Europejski Konsumencki Indeks Zdrowia 2012". Jednym z najbardziej godnych uwagi przykładów państw zbierających i udostępniających pacjentom dane nt. wyników leczenia jest Dania, w której działa organizacja www.sundhedskvalitet.dk. Ocenia ona szpitale tak jak hotele, przyznając im od jednej do pięciu gwiazdek. Jednym z elementów oceny są uzyskiwane wyniki leczenia w duńskich placówkach - mówi profesor.

- Według raportu katalogi zawierające rankingi jakości oferowanych usług są dostępne również w takich krajach jak Holandia, Norwegia, Portugalia, Słowacja, Węgry, Republika Macedonii i Słowenia. Tymczasem jakość świadczeń medycznych w Polsce nie jest kontrolowana. Dlatego Polsko-Amerykańskie Kliniki Serca chcą publikować wyniki leczenia regularnie, promując tym samym w naszym kraju sprawdzone rozwiązania globalne - dodaje.

Prof. Buszman odnosi się również do kwestii weryfikacji danych podkreślając, że wyniki i koszty leczenia powinny być kontrolowane w sposób obiektywny przez NFZ, zarówno w okresie krótko- jak i długoterminowym.

- NFZ posiada wszystkie dane statystyczne, aby ocenić oba te parametry, czyli wyniki kliniczne i finansowe. Natomiast Ministerstwo Zdrowia dysponuje dodatkowo własnymi rejestrami, takimi jak PlACS (rejestr OZW) czy KROK (Krajowy Rejestr Operacji Kardiochirurgicznych). Właśnie w oparciu o te bazy danych publikujemy nasze wyniki, co wskazuje na ich obiektywność i rzetelność - zaznacza ekspert.

Narzędzia są, ale...
- Publikowanie przez placówki danych dotyczących wyników leczenia m.in. w celu przedstawienia ich płatnikowi w nadziei na lepsze finansowanie nie ma sensu - ocenia prof. Henryk Wysocki z Katedry i Kliniki Intensywnej Terapii Kardiologicznej i Chorób Wewnętrznych Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, wielkopolski konsultant wojewódzki w dziedzinie kardiologii.

- Na bazie takich danych mogą powstawać rankingi szpitali publikowane przez media, ale nic poza tym - uważa specjalista.

Zdaniem prof. Wysockiego, NFZ ma wszystkie niezbędne narzędzia do porównania jakości leczenia w różnych ośrodkach. Problem w tym, że z nich nie korzysta.

- Najprostszy przykład: ostre zespoły wieńcowe. Na pytanie, jaki odsetek pacjentów różnych szpitali wraca z dolegliwościami do lecznicy po miesiącu, po sześciu miesiącach lub po dłuższym jeszcze czasie po zabiegu, Fundusz może odpowiedzieć bez problemu, wystarczy że skorzysta z numerów PESEL chorych. To samo dotyczy innych zakresów - zaznacza konsultant.

- Płatnik jest w posiadaniu wszystkich danych, które obrazują wyniki leczenia w każdym finansowanym ze środków publicznych ośrodku. Dlaczego nie robi z nich użytku? Ponieważ wiązałoby się to z koniecznością rewizji kontraktów: trzeba byłoby zabrać pieniądze jednym i dać je innym, a takie rozwiązanie jest kłopotliwe - podkreśla.

I dodaje, że podobna analiza liczby zgonów i ponownych hospitalizacji w oparciu o dane z PESEL-u pozwoliłaby na monitorowanie wyników leczenia przez placówki szpitalne rosnącej szybko grupy chorych z niewydolnością serca.

Płatnik: konieczna legislacja
NFZ odpowiada, że gromadzi dane ze zrealizowanych świadczeń w oparciu o rozporządzenie Ministra Zdrowia z 20 czerwca 2008 r. w sprawie zakresu niezbędnych informacji gromadzonych przez świadczeniodawców, szczegółowego sposobu rejestrowania tych informacji oraz ich przekazywania podmiotom zobowiązanym do finansowania świadczeń ze środków publicznych (DzU nr 123, poz. 801, z późn. zm.).

"Dane te zawierają informacje o trybie wypisu pacjenta z hospitalizacji, w tym (ewentualnie) zgonu. Informacja o zgonie pacjenta poza szpitalem jest dostępna w Centralnym Wykazie Ubezpieczonych, zasilanym m.in. danymi Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. W związku z powyższym możliwe jest połączenie informacji o zgonach pacjentów poza szpitalem, którzy byli poddani jakiejś interwencji. Działanie takie jest jednak pracochłonne i wymagałoby jasnego określenia metodologii publikowania takich informacji i ich zastosowania w kontraktowaniu świadczeń na poziomie Ministerstwa Zdrowia lub ustawy" - czytamy w odpowiedzi Funduszu.

Właśnie metodologia opracowywania danych podających skuteczność leczenia pozostaje - jak się wydaje - głównym problemem. Tak jest i w reumatologii, gdzie organizacja pacjencka naciska na lekarzy, by poinformowali, w których ośrodkach wyniki uzyskiwane podczas leczenia lekami biologicznymi są najlepsze.

- Pacjenci, którzy podejmują tak poważną terapię chcą i powinni to wiedzieć - mówiła podczas niedawnej debaty redakcyjnej Rynku Zdrowia Monika Zientek, przewodnicząca Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Młodych z Chorobami Zapalnymi Tkanki Łącznej "3majmysięrazem".

Jak uzasadniała, zapoznaje się z różnymi informacjami. Wynika z nich, że skuteczność leczenia biologicznego w kraju w ciężkiej postaci reumatoidalnego zapalenia stawów wynosi 10-15 proc. - W innym opracowaniu czytam, że leki biologiczne są skuteczne w 45 proc. Chciałabym wiedzieć czy mówimy w takim razie o danych zawyżonych czy zaniżonych - dopytywała dociekliwie.

Według specjalistów, aktualnie przedstawienie wiarygodnych danych na ten temat nie jest możliwe. - Posiadamy co prawda w kraju rejestr pacjentów reumatoidalnych leczonych biologicznie, ale jest on prowadzony wyłącznie na potrzeby płatnika i nie spełnia wymogów naukowych. Nie można porównywać tak uzyskiwanych danych ośrodkowych - tłumaczyła podczas wspomnianej debaty prof. Brygida Kwiatkowska, kierownik Kliniki Wczesnego Zapalenia Stawów w Instytucie Reumatologii w Warszawie, potwierdzając jednocześnie, że dowiedziona naukowo skuteczność leczenia biologicznego w RZS wynosi 45 proc.

Dobrowolne sprawozdania: nie tędy droga?
Prof. Maciej Krzakowski, konsultant krajowy w dziedzinie onkologii klinicznej, nie ma wątpliwości, że informacje na temat wyników leczenia uzyskiwanych przez poszczególne ośrodki zajmujące się chorymi na nowotwory są niezbędne dla oceny rzeczywistej jakości prowadzonego postępowania. W rozmowie z Rynkiem Zdrowia podkreśla jednocześnie, że nie uważa, aby wiarygodnym i wartościowym sposobem było opieranie się na dobrowolnych sprawozdaniach placówek.

- Informacje te powinny obejmować cały zakres postępowania - tzn. należy oceniać sprawność i skuteczność rozpoznawania (np. czas oczekiwania na wyniki badań patomorfologicznych oraz prawidłowość i wiarygodność raportów z wymienionych badań). Oczywistą i najważniejszą sprawą jest uzyskanie informacji na temat wyników leczenia, ale wiedza na temat postępowania diagnostycznego oraz skuteczności działań z zakresu profilaktyki i rehabilitacji chorych po leczeniu jest również niezwykle ważna - przypomina ekspert.

- Uważam, że w Polsce powinien zostać wprowadzony system nadzoru nad jakością postępowania diagnostyczno-terapeutycznego oraz szeroko pojętymi wynikami leczenia. Nie sądzę jednak, aby właściwą drogą były dobrowolne sprawozdania ośrodków. Powinien zostać stworzony system oceny jakości i wyników postępowania diagnostyczno-terapeutycznego, a jakość przekazywanych informacji winna być podstawą zawierania kontraktów z NFZ (np. zróżnicowanie wartości kontraktów w zależności od jakości sprawozdań i wyników postępowania) - opisuje specjalista.

- System oceny jakości i wyników postępowania w onkologii powinien zostać stworzony przez Narodowy Instytut Nowotworów, którego utworzenie planowane jest na bazie Instytutów Onkologii i Hematologii we współpracy z Ministerstwem Zdrowia i NFZ - dodaje.

Trzeba określić metodologię
W informacji dla portalu rynekzdrowia.pl Fundusz zwraca uwagę, że przy interpretacji danych opublikowanych przez PAKS należy mieć na uwadze, iż nie została opublikowana metodologia przeprowadzonych badań oraz informacja o populacji objętej tym badaniem.

Poza tym o odległych skutkach (w tym przede wszystkim śmiertelności) przeprowadzanych interwencji u pacjenta decyduje wiele czynników, które są często niezależne od podmiotu wykonującego zabieg, a mogą mieć decydujący wpływ na dalsze życie chorego, np. obciążenie chorobami współistniejącymi w momencie przeprowadzania zabiegu, wiek, styl i warunki życia po zabiegu, status socjoekonomiczny. Dlatego też w celu zobiektywizowania wyników takich badań często stosowana jest tzw. korekta ryzyka (risk adjustment).

"Wykorzystywanie wprost wyników badań w procesie kontraktowania świadczeń, bez uprzedniego szczegółowego określenia metodologii i uwzględnienia korekty ryzyka, mogłoby być krzywdzące, np. dla szpitali, do których kierowani są pacjenci z trudniejszymi przypadkami zachorowań do wyleczenia. Ponadto należy mieć na uwadze, że NFZ prowadzi szereg analiz na podstawie zrealizowanych świadczeń i wykorzystuje je w coraz większym stopniu w procesie kontraktowania świadczeń w ramach oceny kompleksowości i jakości realizowanych świadczeń" - informuje płatnik.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum