Ile prywatnego w publicznym? Świadczeniodawcy chcą znać swoje miejsce

Autor: Daniel/Kuropaś/Rynek Zdrowia • • 22 maja 2020 06:15

Musimy się wreszcie zdecydować w Polsce na jakieś rozwiązanie, żeby wszystkie podmioty - i publiczne i prywatne - wiedziały jaką rolę mają pełnić w systemie - apelowali eksperci na V Kongresie Wyzwań Zdrowotnych Online podczas pojedynku ekspertów pt. "W jaki sposób finansować ze środków publicznych prywatne placówki medyczne?"

Ile prywatnego w publicznym? Świadczeniodawcy chcą znać swoje miejsce
Debata odbyła się w ramach V Kongresu Wyzwań Zdrowotnych; FOT. PTWP

Mariusz Wójtowicz, prezes Szpitala Miejskiego w Zabrzu, prezes Związku Pracodawców Ochrony Zdrowia Województwa Śląskiego i członek zarządu Polskiej Federacji Szpitali podkreślał 21 maja w trakcie debaty, że byłby daleki od dzielenia szpitali na publiczne i prywatne.

Jego zdaniem to obywatele pośrednio powinni decydować w jaki sposób środki na ochronę zdrowia są dystrybuowane na poszczególne segmenty opieki zdrowotnej. - Bez względu na to, jaki by nie był system finansowania opieki zdrowotnej, to pieniądze na ten cel zawsze płyną z kieszeni pacjenta - uzasadniał

Model niedokreślony
Wskazywał, że w krajach Unii Europejskiej system ochrony zdrowia finansowany ze środków publicznych generalnie jest podzielony na dwa sektory: szpitalny, w którym w większość stanowią szpitale publiczne i sektor ambulatoryjnej opieki specjalistycznej i podstawowej opieki zdrowotnej, w którym środki przekazywane są w 99 proc. do podmiotów prywatnych. Jak to wygląda w Polsce?

Andrzej Mądrala, wiceprezydent Pracodawców RP, wiceprezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Prywatnych przedstawił wyliczenia, zgodnie z którymi udział sektorów publicznego i prywatnego w kontraktach z NFZ wynosi odpowiednio 80 proc. do 20 proc. Jak to się rozkłada w poszczególnych zakresach? Leczenie szpitalne oczywiście z kolosalna przewagą świadczeń w sektorze publicznym: 93 do 7 proc. Specjalistyka z dominacją prywatnego sektora 22 do 78 proc. Opieka psychiatryczna raczej publiczna: 77 do 23 proc. I rehabilitacja, z którą mamy w kraju problem: 26 do 74 proc. na rzecz prywatnego sektora.

Jak dodał Mariusz Wójtowicz, nie można zapomnieć o fundamencie systemu opieki zdrowotnej, czyli podstawowej opiece zdrowotnej, która w ponad 96 procentach jest w rękach prywatnych. Widzimy więc, że prywatne placówki medyczne są finansowane przez publiczne pieniądze i odgrywają znaczącą rolę w systemie ochrony zdrowia. Czy powinniśmy podtrzymywać i wspierać taki model?

Zobacz retransmisję debaty.

Brak jasnej decyzji
- System powinien kupować świadczenia w oparciu o dobre doświadczenia pacjenta, o skuteczność leczenia i efektywność ekonomiczną. Dlatego też kryterium finansowania nie powinna być struktura właścicielska podmiotu leczniczego, bo to stoi w sprzeczności z dobrem pacjenta, dla którego najważniejsza jest przecież jakość, a nie kto jest właścicielem podmiotu przekonywał Andrzej Mądrala.

- Pieniądze powinny podążać za jakością i efektywnością, a nie za własnością. Dzisiaj już wiele działań podmiotów prywatnych skutecznie uzupełnia system publiczny. Dyrektorzy poszczególnych oddziałów NFZ często to zauważają i poważnie traktują te podmioty, tak jak na to zasługują. Wspierajmy budowany latami prywatny sektor, żeby  go nie zniszczyć - apelował.

Jeśli już zgodzimy się finansować ze środków publicznych prywatne ośrodki, to nasuwa się pytanie, jak wybierać te podmioty? Zdaniem Mariusza Wójtowicza, w tej kwestii powinny decydować potrzeby zdrowotne mieszkańców regionu i możliwość ich zaspokojenia pod względem odpowiedniej jakości i dostępności świadczeń. Problem w tym, że…

- Do dzisiaj rządzący nie podjęli ostatecznej decyzji w jakiej formie będzie funkcjonował nasz system ochrony zdrowia. Nie wiemy jaką rolę w systemie powinny pełnić szpitale prywatne - stwierdził prezes Szpitala Miejskiego w Zabrzu.

- Czy szpitale prywatne mają działać na zasadzie konkurencyjności - występowania o kontrakty w formie konkursów i rywalizacji z podmiotami publicznymi w całym wachlarzu usług, nie tylko w tych lepiej wycenianych? Czy prywatne podmioty szpitalne mają pełnić jedynie role uzupełniającą? Czy mają jedynie funkcjonować w oparciu o dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne? -  mówił Wójtowicz, wyliczając pytania, na które dotąd nie znaleźliśmy odpowiedzi.

Zmiany kierunku
Przypomniał, że gdy 20 lat temu, w pierwszym etapie reformy systemu ochrony zdrowia powstały Kasy Chorych, nie dzieliliśmy zdecydowanie podmiotów na prywatne i publiczne. Powstały wówczas prawie w całej Polsce prywatne specjalistyczne przychodnie opieki ambulatoryjnej i podstawowej opieki, co spowodowało, że po pewnym czasie udzielane tam świadczenia były lepszej jakości i bardziej dostosowane do warunków wolnego rynku.

- W tamtych latach, jakość świadczeń w tych podmiotach, które się nie sprywatyzowały - w AOS, w stomatologii czy rehabilitacji, była gorsza. Później, w 2005 roku, kiedy powstał NFZ, nagle okazało się, że podmioty prywatne są jednak złe i w systemie będą odgrywały rolę drugorzędną. Tak nie powinno być - przekonywał Mariusz Wójtowicz.

Podkreślał, że dokładne określanie docelowego rozwiązania, z określeniem ról szpitali publicznych i prywatnych w systemie, jest oczekiwane przez wszystkie podmioty medyczne.

Biorący udział w pojedynku eksperci zastanawiali się nad realizacją przez placówki medyczne dobrze opłacanych świadczeń i kwestią sprawiedliwego podziału procedur, czyli pieniędzy.

Nie chcą rodzynków
- Apeluję od zawsze o sprawiedliwą wycenę procedur. Trzeba dokonać wnikliwej analizy taryf i wymagań do realizacji świadczeń pod takim kątem, aby podmioty podejmujące się kosztownych, skomplikowanych terapii uzyskiwały właściwe finansowanie – wskazywał Andrzej Mądrala.

- Istotne, żebyśmy mieli odpowiednią wycenę, aby już nie powtarzano, że ośrodki prywatne wybierają tylko tzw. rodzynki. Nie chcemy wybierać żadnych rodzynków. Chcemy dostawać realne pieniądze za pracę wykonaną najlepiej jak potrafimy – podkreślał wiceprezydent Pracodawców RP.

Dlatego zdaniem prezesa Wójtowicza pierwsza rzecz, o której powinno się zdecydowanie mówić, to właściwa wycena procedur medycznych.

- Moje wieloletnie doświadczenia stworzenia wielospecjalistycznej jednostki, ale uwięzionej w I stopniu podstawowego szpitalnego zabezpieczenia, mówią wyraźnie, że obecne środki finansowe i wyceny są niewystarczające do potrzeb. Nie chodzi tylko o kwestie roszczeń pracowniczych, zarobkowych, ale przede wszystkim ze względu na rozwój technologii medycznej, co było i jest też widoczne w czasie epidemii (chociażby brakujące respiratory) - wskazywał Mariusz Wójtowicz.

Dodatkowo, ale równo
Z tym wiąże się kolejna istotna rzecz, z którą, zdaniem prezesa Związku Pracodawców Ochrony Zdrowia Województwa Śląskiego nie możemy od dawna poradzić sobie w naszym kraju.

- Jeśli chodzi o wydatki na ochronę zdrowia, w roku 2017 w UE było to średnio ponad 3 tys. dolarów per capita, natomiast w Polsce zaledwie 1352 dol., z czego mamy z jednej strony zaspokoić potrzeby pracownicze, a z drugiej strony rozwój technologii medycznej i medycyny - wyliczał.

Czy zastrzyk pieniędzy w postaci dobrowolnych ubezpieczeń zdrowotnych byłby jakimś rozwiązaniem? Czy powinno być to ważnym źródłem finansowania prywatnego sektora zdrowia?

- Nie ma w tej chwili idealnego systemu prywatnych ubezpieczeń, ale myślę że ten początek, który kiedyś zrobiliśmy z kasami chorych, dzisiaj dałby nam wiele korzyści - przekonywał prezes Szpitala Miejskiego w Zabrzu.

Wyjaśniał, że dałoby to możliwość obywatelowi, który ma nieco wyższy status finansowy, możliwość doubezpieczenia się i wybrania sobie technologii w procedurze medycznej, która u niego miałaby być zastosowana.

- Ale cały czas przy założeniu równego dostępu do podstawowych świadczeń zdrowotnych, z szeroką solidarną dostępnością do usług medycznych – zastrzegał.

Z kolei Andrzej Mądrala, odnosząc się do kwestii dobrowolnego ubezpieczenia zdrowotnego i jego wpływu na sektor prywatny ochrony zdrowia podkreślił, że takie ubezpieczenia nawet bez wsparcia ze strony decydentów istnieją, rozwijają się i będą się rozwijać, tyle że wolniej.

- Przyjęcie jasnych regulacji prawnych o dodatkowych ubezpieczeniach zdrowotnych jest potrzebne ze względu na stabilność otoczenia prawnego, a także dlatego, że Polaków nie stać na płacenie za wiele usług medycznych z własnej kieszeni. Dlatego liczą na swojego pracodawcę albo na to, że kiedyś te ubezpieczenia komplementarne będą i każdy z nas będzie mógł z tego korzystać - ocenił.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum