Ile naprawdę wydajemy na ochronę zdrowia? Minister, posłanka, eksperci - każdy liczy inaczej

Autor: Piotr Wróbel • Źródło: Rynek Zdrowia30 listopada 2022 06:00

Minister zdrowia Adam Niedzielski podzielił się dobrą wiadomością. - Systematycznie zmierzamy w kierunku 7 proc. PKB na zdrowie – napisał w mediach społecznościowych i pokazał słupki dowodzące, że pieniędzy na ten cel jest coraz więcej, a nakłady już przekroczyły 6 proc. PKB. – Jak Pan to wyliczył? - dopytuje posłanka Izabela Leszczyna i zarzuca ministrowi, że mija się z prawdą.

Ile naprawdę wydajemy na ochronę zdrowia? Minister, posłanka, eksperci - każdy liczy inaczej
Jaki procent PKB wydajemy na zdrowie? Fot. AdobeStock
  • Minister zdrowia Adam Niedzielski pochwalił się w mediach społecznościowych, że tempo przyrostu nakładów na zdrowie było w ciągu ostatnich dwóch lat szybsze
  • Wydatki na zdrowie już przekroczyły zakładane 6 proc. PKB. Tak wynika ze stosowanej w Ministerstwie Zdrowia metodologii wyliczeń
  • Jak Pan wyliczył te 6 proc.? - dopytywała na Twitterze Izabela Leszczyna, posłanka Koalicji Obywatelskiej i zarzuciła ministrowi „kłamstwo”
  • Wyliczenia odbiegające od wyliczeń ministra prezentują także eksperci. Skąd wynikają  różnice i jaki procent PKB rzeczywiście wydajemy na zdrowie?

Ile naprawdę wydajemy na zdrowie? Minister, posłanka, eksperci - każdy liczy inaczej

- Systematycznie zmierzamy w kierunku 7 proc. PKB na zdrowie. Tempo w ostatnich dwóch latach było szybsze niż zakładane. Do planów dołożyliśmy dodatkowe ponad 43 mld zł w wykonaniu. Zdrowie to priorytet rządu Zjednoczonej Prawicy - poinformował szef resortu zdrowia w mediach społecznościowych.

Tweet Adama Niedzielskiego wywołał  pełną emocji dyskusję, która dowiodła, że sposobów, w jaki można liczyć wysokość nakładów na zdrowie, jest co najmniej kilka - w zależności od tego, jaką tezę dyskutujący stara się udowodnić lub jaką stosuje metodologię.

- 159,6 mld zł na zdrowie w 2023r. to 4,81 proc. PKB. Proszę sprawdzić w ustawie budżetowej: PKB w przyszłym roku to 3 bln 317 mld 700 mln zł. Jak Pan wyliczył te 6 proc.? – dopytuje na TT Izabela Leszczyna, posłanka Koalicji Obywatelskiej i zarzuca ministrowi, że mija się z prawdą.

Przypomnijmy, że wysokość publicznych wydatków na zdrowie (ze składek na NFZ i z budżetu państwa) została określona i zagwarantowana po raz pierwszy ustawą z listopada 2017 r., nazywaną „ustawą 6 proc.”, która przewidywała uzyskanie takiej wielkości nakładów na zdrowie w relacji do PKB w 2024 r.

Wyniki gospodarki, a co za tym idzie spływ składki zdrowotnej przy rosnącym zatrudnieniu, wyprzedziły te założenia.

- Uważam, że 6 proc. jest nie tylko niezagrożone, ale bardzo realne. I nadal uważam, że może być osiągnięte wcześniej - mówił na początku 2021 r. ówczesny wiceminister zdrowia Sławomir Gadomski.

Jaki udział wydatków na zdrowie już osiągnęliśmy?

Ustawa została znowelizowana. Obowiązuje od października 2021 r. Zakładała osiągnięcie poziomu wydatków 6 proc. PKB na ochronę zdrowia w 2023 r. i określała ścieżki wzrostu do 7 proc. PKB w 2027 roku, gdyż i taki poziom nakładów rząd uznał za realny.

Zgodnie z nowelizacją minimalne wartości publicznych nakładów na ochronę zdrowia nie mogą być niższe niż:

  • 5,75 proc. produktu krajowego brutto w 2022 r.;
  • 6,00 proc. PKB w 2023 r.;
  • 6,20 proc. PKB w 2024 r.;
  • 6,50 proc. PKB w 2025 r.
  • 6,80 proc. PKB w 2026 r.

Jaki udział wydatków na zdrowie w stosunku do PKB już osiągnęliśmy?

Przytoczona powyżej polemika posłanki z ministrem to przywołanie trwającego od początku uchwalenia ustawy sporu. Stosowana przez Ministerstwo Zdrowa metodologia przyjmuje do wyliczeń PKB sprzed dwóch lat w stosunku do wydatków na zdrowie w roku bieżącym. Ministerstwo Zdrowia wyjaśniało, że metodologia wyliczeń jest znana od początku obowiązywania stosownej ustawy.

Sposób wyliczeń przedstawiony przez MZ już wtedy zaskakiwał. Dr Adam Kozierkiewicz, ekspert w dziedzinie ochrony zdrowia, proszony przez nas o opinię, jeszcze w roku 2019 przyznawał, że jest zdziwiony sposobem wyliczania procenta ustawowych wydatków na zdrowie w danym roku w oparciu o PKB sprzed dwóch lat.

Kozierkiewicz przypominał, że w uzasadnieniu projektu ustawy porównywano polskie odsetki PKB przeznaczanego na zdrowie z wartościami publikowanymi przez organizacje międzynarodowe (OECD, EUROSTAT). W tych publikacjach przyjmowane są odsetki pochodzące z ilorazu uzyskiwanego w ten sposób, że obie wartości - i PKB, i wydatki na ochronę zdrowia - pochodzą z tego samego roku.

- Wartość PKB jest ustalana na potrzeby planowania, na podstawie wartości określonej w obwieszczeniu prezesa Głównego Urzędu Statystycznego za rok ubiegły. Oznacza to, że podczas prac nad projektem ustawy budżetowej na dany rok budżetowy wykorzystywana jest ostatnia oficjalnie dostępna wartość produktu krajowego brutto, wynikająca z obwieszczenia prezesa GUS - wyjaśniała Sylwia Wądrzyk, wówczas rzeczniczka prasowa resortu zdrowia.

Wiśniewski: nakłady na ochronę zdrowia w relacji do PKB nie uległy zmianie

Zdaniem Tadeusza Jędrzejczyka, dyrektora Departamentu Zdrowia w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Pomorskiego, prezesa NFZ w latach 2014-2016, metodologia oczywiście podaje prawdziwe cyfry, ale bez uwzględnienia różnicy w wartości pieniądza, co ułatwia uzasadnienie tezy wzrostu. - Dopiero weryfikacja tej wartości pokaże prawdziwy obraz - uważa.

- Realna wartość pieniędzy przeznaczonych na zdrowie w nadchodzącym roku jest, ze względu na inflację i rosnące koszty, mniejsza niż nominalny wzrost nakładów.

- Istotne jest, o ile więcej świadczeń w ochronie zdrowia NFZ będzie w stanie za te pieniądze kupić - zaznacza dodając, iż trzeba pamiętać o dwucyfrowej inflacji i fakcie, że wzrost cen usług w ochronie zdrowia jest z reguły nieco szybszy niż w innych sektorach gospodarki.

Wartość wydatków na ochronę zdrowia można liczyć jeszcze inaczej niż polemizująca z ministrem zdrowia posłanka.

- Według moich obliczeń w 2023 roku nawet przekroczymy 7 proc. PKB: 5.2 proc. publicznych, 2.5 proc. prywatnych = 7.7 proc. PKB na świadczenia zdrowotne - stwierdził również w mediach spolecznościowych prof. Jarosław Fedorowski, prezes Polskiej Federacji Szpitali. Jak można sądzić, profesor chciał jednocześnie pokazać, jak duży w puli wydatków na zdrowie jest udział wydatków prywatnych.

Kontrowersje dotyczące wyliczeń wydatków na zdrowie dotyczą też sposobu ich zaliczania.

- Nakłady na ochronę zdrowia w relacji do PKB nie uległy zmianie. W 2021 r. nie osiągnięto minimum nakładów określonego w ustawie. Zaliczono do nich nakłady z Funduszu Przeciwdziałania COVID-19, wbrew wcześniejszym obietnicom składanym partnerom społecznym - napisał reagując na post ministra Wojciech Wiśniewski, ekspert ds. ochrony zdrowia Federacji Przedsiębiorców Polskich.

- Sytuacja finansowa systemu zależy od składek. Nie pojawiły się obiecane dotacje z budżetu na finansowanie świadczeń. Z inicjatywy pana ministra proceduje się ustawę, która ogranicza wydatki na świadczenia zdrowotne tylko po to, żeby ograniczyć potrzeby pożyczkowe rządu - twierdzi w dalszej części wpisu.

"Czy będzie płacił NFZ, czy Ministerstwo Zdrowia, nie ma większego znaczenia"

Ekspert przywołał w tym miejscu procedowaną w parlamencie ustawę, która przenosi do NFZ finansowanie świadczeń (m.in. ratownictwa medycznego, świadczenia specjalistyczne, refundację leków dla seniorów i kobiet w ciąży), które dotąd były finansowane przez budżet państwa. Teraz będą opłacane ze składek Polaków. Krytycy tego rozwiązania zarzucają rządowi i ministerstwu, że to wycofywanie się z deklaracji wspierania realizacji świadczeń przez państwo.

Jak przypomina Tadeusz Jędrzejczyk, rzeczywiście miała miejsce dyskusja o budżecie przeciwdziałania COVID, co do jego wyłączenia z wyliczeń wydatków na ochronę zdrowia. - W dyskusji padały głosy, że ponieważ chodzi o zdarzenie nadzwyczajne, te wydatki nie powinny być brane pod uwagę w puli wydatków ustawy „7 procent”.

Zostały też zapamiętane deklaracje ministerstwa, że możliwe będzie dofinansowanie świadczeń w ochronie zdrowia przez budżet państwa i jej dotowanie, bez podnoszenia większych danin ze względu na dobrą sytuację gospodarczą. - Obecnie jednak ta sytuacja się zmienia i stąd wyraźne dążenie do finansowania kolejnych świadczeń ze składek zamiast z budżetu państwa - mówi Jędrzejczyk.

Komentarze pod postem ministra zdrowia są wyłączone. Do krytycznych uwag dotyczących przeniesienia finansowania kolejnych świadczeń z budżetu państwa do Funduszu, nazwanym przez parlamentarną opozycję „skokiem na kasę NFZ”, Adam Niedzielski odnosił się wielokrotnie wcześniej.

W wywiadzie udzielonym Rynkowi Zdrowia zapewniał, że nie dojdzie do zachwiania stabilności finansowej Funduszu.

- Absolutnie nie. Fundusz zapasowy Narodowego Funduszu Zdrowia po poprzednim roku, już po zbilansowaniu i zamknięciu rachunków, wynosi blisko 16 mld zł. To kwoty niewspółmierne do tego, co przenosimy, bo przenosimy ok. 6 mld, więc tam cały czas jest przestrzeń i to na wiele lat, żeby spokojnie finansować świadczenia dla pacjentów - mówił szef resortu zdrowia.

- Limit wydatków na system opieki zdrowotnej jest określony w ustawie, która docelowo ma dać 7 proc. PKB. To, czy będzie płacił NFZ, czy Ministerstwo Zdrowia, czy jakiś inny podmiot w resorcie, to naprawdę nie ma większego znaczenia - stwierdził minister Adam Niedzielski w niedawnej rozmowie w RMF FM.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum