HCC: eksperci o sieci szpitali, powstrzymaniu komercjalizacji i budżetowaniu

Autor: JM, PW/Rynek Zdrowia • • 19 lutego 2016 05:50

Czy system budżetowy okaże się lepszy od składkowego, co da zaprzestanie komercjalizacji szpitali i czy potrzebna jest nam sieć szpitali? Odpowiedzi na te m.in. pytania dotyczące najważniejszych kierunków polityki zdrowotnej państwa poszukiwali eksperci uczestniczący w sesji „System ochrony zdrowia w Polsce - bilans otwarcia i planowane zmiany w latach 2016-2019” podczas Health Challenges Congress (Katowice, 18-20 lutego 2016 r.).

Sesja HCC System ochrony zdrowia w Polsce - bilans otwarcia i planowane zmiany w latach 2016-2019

Jak przekonywał prof. Marian Zembala, minister zdrowia w 2015 r., trudno jednoznacznie przewidzieć czy system budżetowego finansowania ochrony zdrowia okaże się lepszy od systemu ubezpieczeniowego. Ten system już kiedyś istniał i uznano, że się nie sprawdzał.

Nie spieszmy się
- Dobrze się stało, że przesunięto likwidację NFZ na 2018 r. i to jak postępować będzie przedmiotem dalszej analizy - mówił profesor. Dodał, że sam NFZ jest instytucją, która wykształciła bardzo dobrych specjalistów w wielu obszarach i ma koszty własne niskie, na poziomie 0,8 proc., niższe niż np. w Czechach.

Andrzej Jacyna, zastępca prezesa ds. medycznych NFZ przypomniał historię reformy finansowania systemu ochrony zdrowia w Polsce. Zakładano kiedyś, że system składkowy okaże się lepszy niż budżetowy, bo pieniądze na zdrowie będą wolne od decyzji politycznych.

- Oczywiście liczono na to, że będzie cały czas wzrost gospodarczy, wzrost pensji przynoszący wzrost sumy składek - mówił Andrzej Jacyna. - Nie spodziewano się, a zaczęły się problemy. Ja na razie nie wiem, czy system budżetowy będzie lepszy. Chciałbym, żeby droga do tego systemu była rozłożona w czasie, żebyśmy przechodzili do niego powoli i stabilnie - dodał.

Tłumaczył, że ma na myśli sytuację, w której system by ewoluował poprzez zwiększanie wydatków budżetowych w Ministerstwie Zdrowia przy jednoczesnym utrzymaniu składki ubezpieczeniowej, czyli połączeniu tych dwóch rozwiązań, co dałoby dodatkowe pieniądze.

Budżet, czyli polityka
- To jest opinia moja jako płatnika, ale oczywiście to politycy podejmą decyzję - podkreślił z-ca prezesa NFZ. Podsumował: - Czy system budżetowy to jest trudne pytanie, bo ja się obawiam, że zdrowie znowu przy rozdziale środków może być na końcu.

Zdaniem Jacka Krajewskiego, prezesa Federacji Porozumienie Zielonogórskie, w całym systemie ochrony zdrowia jest w ogóle za mało pieniędzy i czy wydajemy je w sposób ubezpieczeniowy czy budżetowy jest tylko kwestią sposobu pozyskiwania środków. Istotne, by finansowanie odpowiadało potrzebom.

W opinii Pawła Sztwiertni, dyrektora generalnego Związku Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych INFARMA, na razie jest za mało szczegółów dotyczących tych rozwiązań, dlatego bardziej jest za dotychczasowym, które daje gwarancję finansowania terapii lekowych. Nie wiadomo, czy system budżetowy takowe zapewni.

Beata Małecka-Libera, zastępca przewodniczącego sejmowej komisji zdrowia zaznaczała, że nie ma jeszcze konkretnego projektu, o którym można rozmawiać, niemniej podzielała obawy, iż budżetowanie niesie za sobą pewne ryzyko obciążenia decyzjami politycznymi. Zwykle było tak, że minister zdrowia nie miał na tyle mocnej pozycji, by mógł przekonać ministra finansów do swoich racji.

- Kiedy będzie problem z domknięciem budżetu, może się okazać, że zbyt łatwo sięgnąć do tych pieniędzy, które są zapisane w budżecie na zdrowie, szczególnie z tzw. miękkich obszarów, czyli z profilaktyki, promocji zdrowia - mówiła posłanka.

Ustrojowo o szpitalach
Dłuższa dyskusja podczas sesji skupiła się wokół wątku dotyczącego zapowiadanych zmian w ustawie o działalności leczniczej, które mają przeciwdziałać komercjalizacji szpitali.

Jak zauważył Zbigniew Czyż, przewodniczący rady nadzorczej American Heart of Poland SA, zakaz zbywania własności to bardzo ważna decyzja ustrojowa. Substancja szpitalna jest stara i wymaga wymiany. Stąd pytanie: Skąd wziąć pieniądze na ten cel i jak zapewnić środki by pacjenci byli leczeni w godnych warunkach? Część samorządów komercjalizowała szpitale z nadzieją pozyskania inwestorów prywatnych.

Według Zbigniewa Czyża ewentualne wprowadzenie zakazu zbywania przez samorządy więcej niż 49 proc. udziałów w szpitalnych spółkach zabezpieczyłoby je przed przejęciem majątku przez duże, zachodnioeuropejskie sieci szpitalne.

- Pozostaje natomiast model dzierżawy i model operatorski. Dzierżawa jest sposobem, by organ założycielski nie pogłębiał strat. Nie jest jasne czy zostanie wprowadzony zakaz takiego dysponowania majątkiem - rozważał.

Michał Czarnuch, adwokat, senior associate w praktyce life sciences w Kancelarii Domański Zakrzewski Palinka przyznał, że zakaz zbywania większościowego pakietu udziałów w spółce nie przesądza z góry o pozycji inwestora prywatnego.

- W umowie spółki nawet podmiot, który jest podmiotem mniejszościowym może mieć uprzywilejowane akcje, udziały, prawo obsadzania członków zarządu, prawo weta - tłumaczył. Zatem można interpretować to prawo w sposób, który umożliwi wprowadzenie inwestora.

Jak dodawał, kluczowe dla uzyskania odpowiedzi jak zareagują inwestorzy prywatni po wprowadzeniu zmian dotyczących szpitalnych spółek będzie rozstrzygnięcie dotyczące dystrybucji zysku.

Mapowanie czy sterowanie
Goście sesji dyskutowali również m.in. o powrocie do pomysłu tworzenia sieci szpitali.

W ocenie Beaty Małeckiej-Libery i do tego pomysłu trudno jeszcze się odnieść przy braku założeń, ale - mimo wszystko - sieć szpitali kojarzy się z ręcznym sterowaniem. - Te szpitale, które wejdą do sieci poczują się uprzywilejowane i utracą motywację do podnoszenia jakości by pozostać na rynku medycznym - mówiła wiceprzewodnicząca sejmowej komisji zdrowia.

Według niej, to mapy potrzeb zdrowotnych powinny wskazać jednostki wymagane na danym terenie. Takie rozwiązanie pozwoli planować i zapobiegnie też sytuacjom jakie miały miejsce w przeszłości, gdy liczba szpitali wzrastała żywiołowo, co było stymulowane przez wycenę świadczeń i ich kontraktowanie przez NFZ.

W opinii Zbigniewa Czyża sieć nie jest potrzebna, ale - co przyznał - konieczne są narzędzia pozwalające na niedopuszczanie do sytuacji, w których w bezpośrednim sąsiedztwie powstawały konkurujące ze sobą szpitale. Tu decydującą rolę powinny mieć mapy potrzeb zdrowotnych, z tym, że nie można tworzyć monopoli na świadczenia.

- Muszą istnieć podmioty działające na tym samym rynku, żeby można było je porównać. Chyba nie wymyślono lepszego sposobu jak konkurencja, żeby podnosić jakość świadczeń - przekonywał.

Płatnik woli sieć
Prof. Marian Zembala zgodził się, że nie byłoby dobrym rozwiązaniem, gdyby kryterium publiczny/niepubliczny było tym głównym, warunkującym zaistnienie szpitala w sieci. Uznał, że sieć warto tworzyć, gdyż istnieją one w innych krajach, na których się wzorujemy.

Jak natomiast mówił Andrzej Jacyna, płatnik jest zainteresowany, żeby powstała sieć szpitali. - Nasze zaniepokojenie wzbudza fakt ciągle malejącej kadry medycznej, brakuje lekarzy, pielęgniarek, a my ciągle tworzymy coraz więcej podmiotów. Skąd się bierze kadra? Ubywa z publicznych zakładów, które zapewniają świadczenia dla zdecydowanej większości pacjentów - argumentował.

Jak jednocześnie przekonywał, żaden z ministrów zdrowia nie mówił, że do sieci nie miałyby trafiać szpitale niepubliczne. - Sieć nie ma nic wspólnego z tym kto jest organem założycielskim. Płatnik chce, żeby były w niej szpitale publiczne i niepubliczne. Które? Na to pytanie dadzą nam odpowiedź mapy potrzeb zdrowotnych - podsumował.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum