HCC: czy medycyna jest biznesem i co powinno być w niej zyskiem?

Autor: Katarzyna Gubała/Rynek Zdrowia • • 20 lutego 2016 08:00

Sesja ''Biznes i medycyna'' podczas Kongresu Wyzwań Zdrowotnych (Health Challenges Congress, Katowice 18-20 lutego 2016 r.) przyniosła gorącą dyskusję o tym, czy medycyna jest biznesem, czy nim być nie powinna. W konwencji pro i kontra swoje argumenty przedstawili Adam H. Pustelnik, prezes zarządu AhProfit Sp. z o.o. oraz prof. Jan Duława, prorektor ds. nauki Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.

W dyskusji o tym, czy medycyna i biznes powinny iść w parze najwięcej emocji wzbudzało pojęcie zysku. Fot. PTWP

Jak wskazał prezes Adam H. Pustelnik, światowe wydatki na ochronę zdrowia to 10,4 proc. globalnego PKB, co przekłada się na ponad 8,3 bilionów dolarów.

- To oznacza, że mamy do czynienia z największym przemysłem świata. Taka skala aktywności wymusza pojawienie się zachowań rynkowych i biznesowych. Co więcej, ten rynek bardzo dynamicznie rośnie. Według szacunków firmy Deloitte w 2018 r. osiągnie poziom 9,3 bln dolarów - mówił prelegent podkreślając, że podawane sumy dotyczą wyłącznie medycyny naprawczej, bez profilaktyki, prewencji i rynków zdrowej żywności, suplementów diety i wszystkiego co nazywamy zdrowym trybem życia.

Rynek, czyli biznes
Podkreślił przy tym, że wydatki te są bardzo nierównomiernie rozłożone. Aż 42 proc. ze światowej kwoty na ochronę zdrowia to wydatki Stanów Zjednoczonych. Jeśli wziąć pod uwagę PKB, Amerykanie przeznaczają na ochronę zdrowia 16,2 proc. PKB. Dla porównania - na zbrojenia wydają tylko 4,3 proc. W Europie na zdrowie najwięcej wydają kraje Beneluxu. Polska wydaje na zdrowie poniżej średniej europejskiej.

- Ponieważ mamy do czynienia z największą ilością pieniędzy jakie są na rynku, to ten obszar musi być poddany procesom ekonomicznym, biznesowym. Musi budzić zainteresowanie dużych podmiotów gospodarczych, ale też średnich i mniejszych, które widzą dla siebie szansę zarobienia pieniędzy - podkreślił prezes AhProfit.

Wskazał też, że temu biznesowi sprzyja otoczenie - z jednej strony dążenie do podniesienia standardu życia, z drugiej rośnie grupa ludzi starszych, żyjemy dłużej. Podał, że globalne przychody firm farmaceutycznych w 2016 r. szacowane są na 1,6 bln dolarów. Motorem wzrostu są szpitale z lekami terapeutycznymi stosowanymi w chorobach onkologicznych oraz zakaźnych.

Wartość globalnego rynku SPA to ok. 3,4 bln dolarów. To branża m.in. odżywiania, odchudzania, pielęgnacji i zabiegów zdrowotnych, zabiegów antystarzeniowych. Ten rynek rośnie bardzo dynamicznie.

- W Europie mamy ponad 32 tys. takich ośrodków. Generują one prawie 30 mld dolarów przychodów. Kolejny obszar z tym związany to tzw. turystyka wellness, czyli turystyka uzdrowiskowa, to rynek o wartości 494 mld dolarów. Szacuje się, że w Polsce obecnie 40 proc. przychodów uzdrowisk to usługi komercyjne - wymieniał Pustelnik.

Konkurencja jest zdrowa
Według eksperta, przez biznes w medycynie należy rozumieć zorganizowanie rynku ochrony zdrowia, ujęcie go w pewne ramy. Musi być na nim obecna konkurencja.

- Nie znam mechanizmu, który wymuszałby lepiej podnoszenie jakości i kwalifikacji niż konkurencja na zorganizowanym rynku. Kolejna rzecz to innowacje i ciągłe doskonalenie. Musi istnieć motywacja do tego, żeby innowacje się pojawiały, żeby warto było leczyć nowymi lekami, stosować nowe technologie medyczne - uważa prezes AhProfit.

Jak dodaje, biznes dobrze pojęty zapewnia motywację to tego, żeby innowacje wdrażać jak najszybciej. Maksymalizacja zysków może być czymś co brzmi źle, ale - dla przeciwwagi - z drugiej strony nie można utracić perspektywy klienta-pacjenta.

Z uregulowanym rynkiem łączą się również transparentne i zrozumiałe finansowania, ograniczenie szarej i czarnej strefy (tam gdzie jest zdrowy rynek, ich nie ma), globalizacja usług - można wybrać miejsce, gdzie się chce być leczonym i technologię medyczną. To również Internet, który przyniósł szybkość przepływu informacji, a więc i telemedycyna.

- Moim zdaniem nie odepchniemy biznesu od medycyny - podsumował Pustelnik.

Czym jest medycyna
Prof. Jan Duława, prorektor ds. nauki Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w swoim wystąpieniu skupił się na różnicach między medycyną a biznesem. Podkreślił, że należy zacząć od uzgodnienia pojęć.

- Co to jest medycyna? To nauka o zdrowiu, chorobach i sposobach leczenia, ale i sztuka rozpoznawania chorób, leczenia chorych, zapobiegania chorobom. Co to jest biznes? Przedsięwzięcie handlowe czy usługowe przynoszące zysk. Jakie są cele medycyny? Rozpoznawanie chorób, leczenie chorych oraz opieka nad tymi, których wyleczyć już nie można - wymieniał prof. Duława.

Podkreślił, że ''wbrew temu, co sądzą niektórzy medycyna nie jest sztuką zarabiania na lękach przed śmiercią i chorobą''.

- Nie jest też, jak chce tego NFZ, działalnością handlową polegającą na sprzedaży procedur znajdujących się w katalogu płatnika. Medycyna nie jest także organizowaniem i kontrolowaniem kolejek pacjentów ani popisem czyichś umiejętności - mówił prorektor SUM.

Porównał też cele medycyny i biznesu.

W przypadku biznesu jest to zysk z działalności. Cele medycyny to utrzymanie lub przywrócenie zdrowia i przynoszenie ulgi w cierpieniu. Czy są jakieś podobieństwa?

- Zgadzam się, że w medycynie można wykorzystać reguły procesu biznesowego. Proponuję określenie medycyny jako procesu biznesowego, zorganizowane użycie informacji oraz zasobów w celu zapewnienia najlepszego poziomu zdrowia jednostki i społeczeństwa, w tym zapobieganie chorobom, leczenie chorych i ulżenie w cierpieniu - podawał prof. Duława.

Motywacje biznesu i medycyny są różne
Wskazał też, że zarówno biznes, jak i medycyna kreują pewną wartość, ale - jak podkreślił - ich motywacje są różne.

- Motywacją i kierunkiem działania wytwórców towarów konsumpcyjnych nie jest zaspokojenie potrzeb klienta, lecz utrzymanie go w stanie ciągłego niezaspokojenia. Klient zaspokojony przeszkadza w rozwoju biznesu - zupełnie odwrotnie jest w sytuacji medycyny. Czujność przedsiębiorcy polega na rozpoznaniu niezaspokojonych popytów. Natomiast czujność lekarza musi polegać na rozpoznawaniu i informowaniu o prawdziwych zagrożeniach zdrowotnych - mówił prof. Jan Duława.

- Nie może kreować nowych potrzeb, a jeśli się to robi, to nie jest to już medycyna. Chory może stać się mniej lub bardziej chory czy zdrowy, ale człowiek zdrowy nie może być bardziej zdrowy niż jest - podkreślał.

Dodał, że każda działalność człowieka musi uwzględniać porządek naukowo-techniczny (robię to, co jest możliwe) i musi uwzględniać porządek prawny, który ten porządek naukowo-techniczny ogranicza.

- Ale żadne prawo nie zabrania egoizmu, chciwości, pogardy do innego człowieka. Biznes jako taki jest etycznie immoralny. Podkreślę to - nie niemoralny, ale stojący poza moralnością, moralnie neutralny! Natomiast medycyna musi uwzględniać porządek etyczny, odpowiadać na pytanie co jest dobre, co złe i co jest obowiązkiem - mówił profesor.

Podkreślił, że warunkiem istnienia medycyny jest uwolnienie się od prymatu zysku ekonomicznego lub zredefiniowanie pojęcia zysku.

- Może zyskiem nazwać odZYSKanie zdrowia i myślenia kategoriami innymi niż ekonomiczne, czyli odZYSKanie człowieczeństwa - podsumował prorektor ds. nauki SUM.

W dyskusji na sesji ''Biznes i medycyna'' podczas Kongresu Wyzwań Zdrowotnych (Health Challenges Congress) moderowanej przez Małgorzatę Gałązkę-Sobotkę, dyrektora Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego, udział wzięli też: Marek Balicki, b. minister zdrowia, Szpital Wolski w Warszawie; Dominika Krupa, ekspert, Fundacja im. Lesława A. Pagi; Krzysztof Kurek, członek zarządu ds. medycznych Lux Med Sp. z o.o.; Bartosz Sadowski, prezes zarządu Przedsiębiorstwo Uzdrowiskowe Ustroń SA; Mariusz Stasiołek, sekretarz naukowy, Instytut Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi.

Szersza relacja z tej sesji zostanie opublikowana w miesięczniku Rynek Zdrowia.

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum