HCC 2019: opóźnienie leczenia żywieniowego zmniejsza skuteczność terapii

Autor: Katarzyna Lisowska/Rynek Zdrowia • • 07 marca 2019 22:17

Szpital nie jest miejscem, w którym pacjent czuje się komfortowo, dlatego powinien w nim przebywać tylko wtedy, kiedy istnieje rzeczywista kliniczna potrzeba. W sytuacje pacjentów przewlekle chorych pomocne jest wdrażanie świadczeń medycznych udzielanych w domu chorego. Takie postępowanie ogranicza wysokie koszty opieki szpitalnej i optymalizuje proces leczenia - mówili eksperci na sesji Strategia NFZ a leczenie w warunkach domowych, odbywającej się w ramach IV Kongresu Wyzwań Zdrowotnych.

HCC 2019: opóźnienie leczenia żywieniowego zmniejsza skuteczność terapii
Eksperci: opóźnienia wdrożenia leczenia żywieniowego zmniejsza skuteczność terapii. Fot. PTWP

Przesunięcie ciężaru opieki nad pacjentami ze szpitala do ambulatorium jest wyzwaniem, którego realizacje deklaruję NFZ już od kliku lat. Jak mówił Dariusz Dziełak, dyrektor Departamentu Analiz i Strategii NFZ, taki kierunek zmian odzwierciedla między innymi strategia NFZ na lata 2019-2023, w której centralne miejsce zajmuje pacjent i jego potrzeby, nie tylko związane z samym dostępem do świadczeń, ale także ich jakością.

- Zdajemy sobie sprawę, że pobyt pacjenta w szpitalu powinien być ograniczony do minimum nie tylko dlatego, że łatwiej dochodzi się do zdrowia w warunkach domowych, ale także dlatego, że pobyt w szpitalu niesie ze sobą ryzyko chociażby powikłań związanych z zakażeniami wewnątrzszpitalnymi - podkreślał Dziełak.

Dodał, że przemawia za tym też efekt ekonomiczny, bo leczenie w szpitalu zawsze jest droższe niż otoczenie opieką w warunkach pozaszpitalnych. Tym bardziej, że postęp technologiczny jaki obserwujemy pozwala coraz skuteczniej otaczać chorych opieką na wysokim poziomie poza stacjonarnym systemem. I myślę, że w tym kierunku na pewno będziemy zmierzać.

Prof. Janusz Książyk, kierownik Kliniki Pediatrii Żywienia i Chorób Metabolicznych Instytutu Pomnik Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie, przyznał, że obecnie w kraju, jeżeli chodzi o dzieci, to wszyscy pacjenci potrzebujący leczenia żywieniowego w warunkach domowych w Polsce mają je zapewnione.

- To oznacza brak konieczności hospitalizacji z powodu samego leczenia żywieniowego dzieci, dzięki czemu mogą funkcjonować w domu i mimo ograniczeń wynikających z choroby, normalnie funkcjonować w społeczeństwie - podkreślał profesor i dodał, że z perspektywy szpitala ważny jest również aspekt ekonomiczny.

- Leczenie szpitalne jest kosztowne. Właściwie prowadzone żywienie domowe realnie zmniejsza liczbę pobytów w szpitalu, na czym system zyskuje, a dodatkowo miejsca w szpitalu są dostępne dla chorych, którzy tego rzeczywiście potrzebują - mówił. 

Edyta Grabowskiej-Woźniak, prezes Stowarzyszenia Świadczeniodawców Leczenia Żywieniowego w Warunkach Domowych, zwracała uwagę, że obecnie w warunkach domowych liczba osób żywionych dojelitowo wynosi ok. 6 tys. pacjentów.

- Gdyby leczenie żywieniowe w szpitalu było traktowane jak inwestycja w pacjenta, koszty szpitalne byłyby znacząco niższe, ponieważ leczenie żywieniowe skraca czas pobytu pacjenta w szpitalu. Właściwie odżywiony pacjent to ten, który istotnie rzadziej wikła się po zabiegach chirurgicznych. Właściwie odżywiony pacjent po udarze, to zniwelowane ryzyko zachłystowego zapalenia płuc, które w 50% kończy się zgonem, w pozostałych przypadkach długotrwałą, trwającą często ponad miesiąc hospitalizacją - komentowała prezes.

Eksperci zwracali uwagę, że w wielu województwach na procedury domowe trzeba czekać w kolejkach. W poprzednim roku kolejki były aż w 13 województwach. Tymczasem, jak zaznaczali, nawet kilka dni zwłoki w rozpoczęciu żywienia może mieć katastrofalne skutki - śmiertelność jest prawie czterokrotnie wyższa w grupie oczekującej na leczenie w porównaniu z grupą osób niezwłocznie objętych żywieniem HEN. Ponad 20% pacjentów umiera w okresie oczekiwania na rozpoczęcie leczenia.

Limitowanie świadczenia żywienia dojelitowego w domu kłóci się też m.in. z koncepcją pakietu onkologicznego - o czym mówił dr Tomasz Olesiński z Centrum Onkologii - Instytutu im. Marii Skłodowskiej Curie. 

Jak podkreślał, pacjenci onkologiczni mają pełen dostęp do diagnostyki i leczenia dzięki pakietowi onkologicznemu. Jednak w praktyce są procedury, które nie zostały objęte kartą DILO i są limitowane, np. domowe żywienie dojelitowe.

- W leczenie nowotworów wpisane jest ryzyko niedożywienia i konieczność wdrożenia leczenia żywieniowego - w nowotworach układu pokarmowego może ono dotyczyć nawet 80% chorych. Wielu pacjentów w trakcie leczenia chemio- czy radioterapią nie wymaga stałej hospitalizacji, ale potrzebuje stałej opieki żywieniowej. W takiej sytuacji pacjenci wychodzący ze szpitala w niektórych województwach, jak na przykład w mazowieckim, zmuszeni są do wpisania się do kilkutygodniowej lub nawet kilkumiesięcznej kolejki oczekujących w poradniach żywieniowych, podczas gdy leczenie żywieniowe powinno być prowadzone nieprzerwanie – tłumaczył dr Olesiński.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum