Groźby, naciski czy tylko informacja? Płatnik wylicza lekarzom koszty ordynowanych leków

Autor: RR/Rynek Zdrowia • • 11 kwietnia 2011 17:59

Lekarze ze województwa śląskiego nie za bardzo wiedzą, po co NFZ wysyła im pisma z informacją o wartości leków refundowanych, które zaordynowali w konkretnym miesiącu. Kwota zestawiana jest ze średnią miesięczną dla danej specjalności. Zdaniem lekarzy płatnik w ten sposób wywiera nacisk na sposób udzielania świadczeń, sugerując pośrednio, aby nie wydawali za dużo.

Groźby, naciski czy tylko informacja? Płatnik wylicza lekarzom koszty ordynowanych leków

Niektórzy lekarze dowiedzieli się z listów NFZ, że przekroczyli średnią dla swojej specjalności o kilkaset procent. Są zaniepokojeni, ponieważ mają wrażenie, że Fundusz grozi im, by nie szafowali drogimi lekami.

Płatnik naciska na lekarzy
- Lekarze słusznie obawiają się, że podobne pisma mogą posłużyć do negatywnej oceny ich pracy i są nieuzasadnioną próbą wywarcia nacisku na sposób udzielania świadczeń medycznych, za które ponoszą pełną odpowiedzialność zawodową - czytamy w piśmie z 7 kwietnia, wystosowanym przez Jacka Kozakiewicza, prezesa Okręgowej Rady Lekarskiej w Katowicach, do dyrektora Śląskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ Zygmunta Klosy.

Śląscy lekarze wnioskują, że korespondencyjna akcja NFZ to próba "przerzucania odpowiedzialności na lekarzy za niewydolność permanentnie niedofinansowanego i niedookreślonego systemu opieki zdrowotnej”. Przy okazji wskazują na koszty opłat pocztowych.

Akcja polegająca na wyliczaniu średniej miesięcznej dla każdej specjalności medycznej i informowaniu lekarzy, których recepty przekraczają średnią, ma być docelowo prowadzona w we wszystkich oddziałach NFZ.

Jacek Kopocz, rzecznik Śląskiego OW NFZ, przypomina, że podobne działania, lecz w mniejszej skali, jego Oddział podejmował już w poprzednich latach. Tym razem jednak korespondencję wysłano do większej grupy - 4 300 lekarzy spośród 20 tys. pracujących na Śląsku.

- Podczas poprzednich akcji pewne nieprawidłowości zostały uchwycone. Wyszły na jaw, gdy lekarz otrzymywał od nas informację o wartości leków refundowanych, które przepisał. Gdy nie zgadzał się z naszymi wyliczeniami, był to czytelny sygnał, że coś jest nie tak. Niejednokrotnie ujawniano dzięki temu przestępstwa - wyjaśnia nam Kopocz.

Kuriozalne wyliczenia
Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Izby Lekarskiej, uważa działania NFZ za mobbing wobec lekarzy. Twierdzi, że zastosowano niewłaściwe kryterium oceny. Powinny nim być koszty leków ordynowanych w związku z leczeniem konkretnej jednostki chorobowej (tak robi się to w innych krajach, np. w Niemczech), a nie "wyssana z palca średnia”. Jednakże NFZ nie konsultował tej sprawy NIL.

- Nie wiadomo, jak liczono średnią. To są kuriozalne, bezsensowne wyliczenia. Do tego kosztowne, bo listy wysłano jako przesyłki polecone - mówi nam Hamankiewicz i dodaje, że jest to czytelna groźba wobec świata lekarskiego.

Podkreśla przy tym, że lekarz musi kierować się dobrem chorego, płatnik schodzi na dalszy plan.

To tylko informacja
Rzecznik NFZ Andrzej Troszyński, zapytany przez nas o cel akcji sprawdzającej wartość wypisywanych leków, zapewnia, że nie tyle chodzi o dyscyplinowanie lekarzy i zwracanie im uwagi, aby nie przepisywali drogich leków, ile o przekazanie informacji o finansowych skutkach ordynacji leków.

- Lekarz wypisuje recepty, które są czymś w rodzaju czeku. Płatnik, pacjent, lekarz… - każdy powinien mieć świadomość kosztów. To tylko informacje o wartości leków refundowanych, które zaordynował lekarz w danym miesiącu i odniesienie do średniej miesięcznej w określonej specjalności w danym województwie. Myślę, że lekarze czekali na takie informacje - uważa Troszyński.

Mimo to Okręgowa Rada Lekarska w Katowicach ma wątpliwości co do wartości poznawczej tej średniej. W piśmie do dyrektora Śląskiego OW NFZ wskazuje, że nie uwzględnia się ilości przyjętych pacjentów, charakteru ich schorzeń, liczby lekarzy danej specjalności w placówce świadczącej usługi medyczne, czy też miejsca zatrudnienia lekarza (opieka ambulatoryjna, oddział szpitalny). Jak tłumaczy to rzecznik NFZ?

- Ale to jest właśnie średnia. Nie uwzględnia konkretnych sytuacji, daje uśrednione dane o wszystkich możliwych zdarzeniach. Jedynym kryterium, jakie zastosowaliśmy, było wydzielenie specjalności, bo wiadomo, że np. leczenie onkologiczne jest droższe od urologicznego - odpowiada rzecznik.

Powstaje zatem pytanie, czy lekarz będzie mógł sprawdzić online, ile kosztowały leki, które wypisał?

- Oczywiście. Nie tylko lekarz, ale kiedyś również pacjent będzie mógł sprawdzić, ile kosztowało jego leczenie w szpitalu - odpowiada Andrzej Troszyński.

- Nie od razu jednak Kraków zbudowano. To kwestia rozwoju informatyzacji i przejścia na system powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego. Chociaż w przypadku recept taka informacja online dla lekarzy jest w kilku regionach już możliwa - dodaje rzecznik NFZ.

Zaznacza, że monitoring ordynacji lekarskiej jest ustawowym obowiązkiem płatnika. Zapewnia, że w przyszłości NFZ wprowadzi możliwość stałego porównywania wydatków online. - Na razie na naszych stronach internetowych jest panel statystyki JGP, w którym są szczegółowe analizy dotyczące kosztów leczenia poszczególnych chorób - mówi rzecznik.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum