Gorzów Wielkopolski: przekształcenia w szpitalu - na razie personalne. Dyrektor grozi procesem, marszałek niewzruszona

Autor: Ryszard Rotaub/Rynek Zdrowia • • 26 sierpnia 2013 19:22

Marek Twardowski został zwolniony ze stanowiska dyrektora Szpitala Wojewódzkiego w Gorzowie Wielkopolskim w trybie natychmiastowym. Teraz przewiduje, że jeśli nie uda się zlikwidować garbu w postaci konieczności comiesięcznej spłaty kilku mln zł, przyszła spółka zbankrutuje w miesiąc. - Proszę nie wierzyć we wszystko, co mówi dyrektor - odpowiada Elżbieta Polak, marszałek województwa.

Gorzów Wielkopolski: przekształcenia w szpitalu - na razie personalne. Dyrektor grozi procesem, marszałek niewzruszona
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022

Kiedy w poniedziałek (26 sierpnia) rozmawialiśmy z Markiem Twardowskim, oświadczył, że nie otrzymał do ręki dokumentu o natychmiastowym rozwiązaniu kontraktu (przebywa na siedmiodniowym zwolnieniu lekarskim). Jego złożona w piątek (23 sierpnia) rezygnacja nie została przyjęta przez zarząd województwa lubuskiego. Jednocześnie zarząd powiadomił prokuraturę, że były dyrektor działał na szkodę szpitala, który miał przekształcić w spółkę.

- Jeśli otrzymam wypowiedzenie, wytoczę proces i będę się domagał wielosetnego odszkodowania za szarganie mojego dobrego imienia - powiedział zirytowany informacjami po obradach zarządu województwa, z których wynika, że sprawa narażenia szpitala na straty ma trafić do prokuratury.

- Jeśli tak się stanie, to podzielę się z prokuratorem wiedzą na temat tego, że chciano nas zmusić do poświadczenia nieprawdy - zapowiedział.

Sprawa poświadczenia nieprawdy jest dość skomplikowana i wymaga szerszego wyjaśnienia. Przede wszystkim trzeba przypomnieć, że szpital ma 272 mln zł zadłużenia, najwięcej w Polsce. Twardowski, który nie tak dawno temu był wiceministrem zdrowia, miał go częściowo oddłużyć i doprowadzić do przekształcenia w spółkę, co w przypadku sukcesu, byłoby przykładem dla innych dużych zadłużonych lecznic. Gorzowski szpital obsługuje 350 tys. mieszkańców północnej części województwa lubuskiego, ma 33 oddziały, 1033 łózka, 29 poradni specjalistycznych, zatrudnia 1700 osób.

Oblicza prawdy
Oddajmy głos Markowi Twardowskiemu: - Zdarzyło się jednak coś, co nie powinno się zdarzyć. W szpitalu przygotowaliśmy raport o stanie zadłużenia na 14 sierpnia, a w poniedziałek, 19 sierpnia, był zarząd, na którym zażądano od nas podpisania oświadczenia, że ten wykaz zobowiązań z 14 sierpnia spełnia kryteria art. 72 ustawy o działalności leczniczej, co miałem podpisać pod rygorem odpowiedzialności karnej - powiedział nam.

Jego zdaniem - a jak stwierdził, konsultował się również z wieloma prawnikami - nie mógł podpisać oświadczenia, ”bo jeśli otrzymujemy z NFZ informację, że co kilka dni zabiera się nam 25 proc. z kontraktu za niespłacone zobowiązania i od komornika dostajemy informację, że przejął te 25 proc., (czyli ponad 4 mln zł na spłatę starych zobowiązań), to w tym momencie potwierdziłbym nieprawdę”.

Twardowski przewiduje, że jeśli nie uda się zlikwidować garbu w postaci konieczności comiesięcznej spłaty kilku mln zł, przyszła spółka zbankrutuje w miesiąc. - Ja się pod tym nie podpiszę, bo to by było poświadczenie nieprawdy. Nie przyszedłem, żeby pogrzebać szpital w Gorzowie, ale żeby go ratować. Nie stworzono mi takiej możliwości, odchodzę, żeby mieć czyste sumienie - oświadczył dyrektor na głośnej konferencji prasowej i za pośrednictwem kierowcy przekazał swą dymisję.

Permanentne zajęcia komornicze są największym finansowym utrapieniem szpitala. Twardowski uważa, że Urząd Marszałkowski Województwa Lubuskiego nie dość skutecznie negocjował z wierzycielami ugody i nie nakłaniał ich do tego, by wycofali zajęcia komornicze.

- Proszę nie wierzyć we wszystko, co mówi dyrektor - przestrzegła Elżbieta Polak, marszałek województwa. - Krytykuje nas, że nie podpisujemy ugód z wierzycielami, że nie restrukturyzujemy zadłużenia. Nie zna procedur. Nie mogliśmy podpisać ugód, bo nie przejęliśmy zobowiązań i nie jesteśmy stroną dla wierzycieli. A to właśnie pan Twardowski blokuje nam przejęcie zobowiązań. MZ potwierdziło, że mamy rację - powiedziała marszałek województwa lubuskiego.

Czy dyrektor miał zostać prezesem?
Wyjaśnienia wymaga też to, czy Twardowski miał być prezesem nowej spółki. Powiedział nam, że było to uzgodnione z zarządem. Jednakże kilka dni temu zarząd województwa wydał oświadczenie, że ”w projekcie Aktu założycielskiego nowej spółki zapisano, że spółką pokieruje trzyosobowy zarząd. Żadnych innych decyzji w tej sprawie Zarząd nie podejmował”.

- Nie rozmawiano też na temat warunków pracy na stanowisku prezesa, a odpowiedzialność prezesa jest jednak inna niż dyrektora publicznego szpitala. Oni to bagatelizowali, liczył się sukces polityczny, czyli przekształcenie szpitala i oddłużenie przez resort na 120 mln zł - wyjaśnił były dyrektor.

- Pan Twardowski nie mógł sam się zwolnić, miał kontrakt menadżerski, w którym zobowiązał się do przekształcenia szpitala. Było konieczne rozwiązanie umowy w trybie natychmiastowym po to, żeby umocować osobę, która przyjdzie na jego miejsce i dalej poprowadzi przekształcenie- wyjaśniła nam Elżbieta Polak.

Jej zdaniem były dyrektor wydłużał ten proces. - Każdy miesiąc zwłoki z powodu tego, że nie dostarczał dowodów księgowych koniecznych przy sporządzaniu wykazów zobowiązań, powodował straty. Przekładanie terminu przekształcenia powodowało kolejne zajęcia komornicze, miesięcznie 4,5 mln zł - powiedziała Elżbieta Polak.

Zapewniła, że 19 sierpnia zarząd wojewódzka po raz kolejny był gotowy podjąć uchwałę w sprawie przejęcia zobowiązań szpitala. Dyr. Twardowski odmówił złożenia oświadczenia, że wykaz tych zobowiązań został sporządzony w oparciu o dowody księgowe, które są w szpitalu. - Nie dostarczył ich, więc prosiliśmy, żeby chociaż oświadczenie złożył, że ten wykaz jest sporządzony o dowody księgowe. Odmówił i znów nie mogliśmy przejąć zobowiązań. Zamiast  wyjaśnić sprawę z zarządem, to w piątek zrobił medialny szum w szpitalu i na konferencji prasowej przedstawił nieprawdziwe informacje.

Marszałek odniosła wrażenie, że dyrektor celowo wprowadza ją w błąd: - Tego dnia, kiedy na konferencji prasowej oznajmił, że złożył rezygnację, rozmawiał ze mną telefonicznie - byłam akurat w MZ w sprawie szpitala. Zapewniał, że przygotowuje dokumenty i że będą gotowe. Pytałam go: panie dyrektorzy, czy są wszystkie dokumenty, czy popołudniu zwołujemy zarząd. Odpowiedział: tak wszystko jest gotowe, panuję nad sytuacją.

Szpitalny deadline
Konflikt personalny to jednak nic w porównaniu z tym, co może się stać, jeśli dokumenty umożliwiające finansowe wsparcie z budżetu dla przekształcanej placówki nie trafią na czas do ministerstwa. Termin upływa 15 października.

- W ubiegłym tygodniu, w czwartek, byłam na spotkaniu z wiceministrem Neumannem, żeby sprawdzić wniosek o dotacje. Wniosek jest gotowy, akt założycielki spółki też gotowy, jest uchwała w sprawie wniesienia aportu, brakuje tylko dokumentów, których pan Twardowski od 2 kwietnia nie chciał nam przedłożyć. Zwodził nas - powiedziała marszałek.

Elżbieta Polak zapewniła jednak, że panuje nad sytuacją. - Powierzyliśmy obowiązki dyrektora jego zastępczyni, zatrudniliśmy dzisiaj (26 sierpnia) zastępcę ds. medycznych. Jak tylko szpital przedstawi dokumenty, podejmujmy uchwałę i wysyłamy wnioski do ministerstwa. Jedna histeryczna osoba nie zaszkodzi temu procesowi.

 

Komentują dla Rynku Zdrowia:

Senator Helena Hatka z PO (współtworzyła i kierowała Lubuską Regionalną Kasą Chorych, była dyrektorem lubuskiego Oddziału NFZ, w latach 2007-2011 wojewoda lubuski, jest m.in. w senackiej Komisji Zdrowia):

- Należy zrobić wszystko, żeby pieniądze z MZ na przekształcenie szpitala w Gorzowie trafiły do województwa lubuskiego (ok. 120-150 mln zł - red.). Nie znam faktu wskazującego, że samorząd województwa chce się wycofać z przekształcenia szpitala w spółkę. Wręcz przeciwnie. Jest determinacja, żeby w terminie złożyć dokumenty, bo to teraz najważniejsza sprawa dla bezpieczeństwa zdrowotnego mieszkańców województwa lubuskiego. Nie ma ludzi niezastąpionych. Są ludzie, którzy dostali pełnomocnictwa, jak będzie trzeba, pracować można po nocach.

Elżbieta Rafalska, posłanka PiS z Gorzowa Wlkp.:

- Gdyby teraz dążono - przy tej skali wątpliwości - do przekształcenia, byłyby to dramat dla szpitala, który mógłby skończyć się jego likwidacją. Skoro orędownik i entuzjasta przekształcenia - Marek Twardowski -  mówi obecnie, że przy takim obciążeniu zadłużeniem i nieprawidłowościach, przekształcać nie należy, to o czymś to świadczy.

Termin złożenia dokumentów upływa 15 października. Tego dnia minister finansów uruchamia odpowiednią rezerwę. Tylko wydłużenie terminu mogłoby uratować szpital, bo nie wyobrażam sobie, żeby dopychać kolanem sprawę przekształcenia, kiedy są wątpliwości co do wyceny majątku, czy własności składników majątku, które mają być własnością szpitala. Przy tym stopniu nieprzygotowania i braku kompetencji w tym roku raczej nie zdążą.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum
    PARTNER SERWISU
    partner serwisu

    Najnowsze