Gorąco wokół fuzji szpitali klinicznych. Billboardy, podpisy, apele i poufne rekomendacje

Autor: Piotr Wróbel • Źródło: Rynek Zdrowia07 września 2022 16:00

Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu od miesięcy rozważa konsolidację dwóch należących do uczelni bydgoskich szpitali klinicznych. Szczegóły fuzji nie są jednak podawane do publicznej wiadomości, co wywołuje kolosalne emocje i protesty w regionie. Nam udało się porozmawiać z dr. Piotrem Pobrotynem, pełnomocnikiem rektora UMK, który przygotował rekomendacje zmian.

Gorąco wokół fuzji szpitali klinicznych. Billboardy, podpisy, apele i poufne rekomendacje
Fuzja szpitali klinicznych w Bydgoszczy. "Biziel" ma zostać przyłaczony do "Jurasza"? Fot. PAP/Tytus Żmijewski
  • Władze Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu zamierzają połączyć dwa szpitale kliniczne w Bydgoszczy, "Biziela" i "Jurasza"
  • Szczegóły fuzji nie zostały przedstawione, co wzbudza w regionie wielkie emocje społeczne i protesty
  • Rekomendacje dotyczące konsolidacji szpitali przygotował dr Piotr Pobrotyn, pełnomocnik rektora UMK
  • Jak przyznaje, przedstawił je w oparciu o wiedzę wyniesioną z audytu, ale i doświadczenia własne, jako długoletniego dyrektora szpitala klinicznego we Wrocławiu, w którym przeprowadzał reorganizację
  • - Nie mogę zdradzić szczegółów rekomendacji - zaznacza pełnomocnik. Nam mówi natomiast, jak przebiegała konsolidacja szpitalnych oddziałów we Wrocławiu

"Szczegóły fuzji są trzymane w tajemnicy"

W Bydgoszczy działają dwa szpitale kliniczne. Do uniwersytetu - oprócz „Biziela” nalezy także Szpital Uniwersytecki nr 1 im. dr. Antoniego Jurasza. Pierwszy z wymienionych przeżywa kłopoty finansowe, drugi wykaraskał się z długów. Stąd pomysł władz rektorskich na fuzję „Biziela” z „Juraszem”. Wzbudza ogromne emocje i protesty w regionie.

Naczelna Izba Pielęgniarek i Położnych własnie oficjalnie poparła działania Prezydium Okręgowej Rady Pielęgniarek i Położnych w Bydgoszczy, dążące do niełączenia szpitali.

"Połączenie podmiotów leczniczych będzie stanowić zagrożenie bezpieczeństwa zdrowotnego dla mieszkańców województwa kujawsko-pomorskiego oraz znacznie ograniczy dostępność do świadczeń zdrowotnych pacjentom" - brzmi stanowisko NIPiP.

W obronę „Biziela” zaangażowane są już nie tylko kadry, władze miejskie, wojewódzkie, ale nawet Sejm. Związany z Bydgoszczą poseł Tomasz Latos, przewodniczący sejmowej Komisji Zdrowia, w tej sprawie zwołał w czerwcu specjalne posiedzenie komisji.

Apel i billboardy: nie likwidujcie "Biziela"

„Stop likwidacji Biziela”. Billboardy tej treści pojawiły się w pierwszych dniach września w Bydgoszczy. Przypominają o akcji zbierania podpisów pod apelem do rektora Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu „o odstąpienie od planowanej likwidacji” Szpitala Uniwersyteckiego nr 2 im. dr. Jana Biziela w Bydgoszczy. Apel pojawił się w internecie 19 lipca. Dotąd zebrano pod nim ponad 10 tysięcy podpisów.

- To inicjatywa zaniepokojonych pacjentów. Każdy, kto słyszy, że szpital ma zostać zlikwidowany wie, że pogorszy się dostępność do lekarzy specjalistów. Nie tylko w poradniach specjalistycznych, ale również do hospitalizacji - mówiła 25 lipca portalowi i.pl dr. Wanda Korzycka-Wilińska, dyrektor Szpitala Uniwersyteckiego nr 2 im. dr. Jana Biziela w Bydgoszczy.

Jak czytamy w kalendarium załączonym do apelu, na początku 2022 roku w "Bizielu" pojawił się pełnomocnik powołany przez Rektora UMK. „Po audycie obejmującym oba szpitale proponuje on fuzję placówek z faktyczną likwidacją Szpitala Biziela. Jest to dla wszystkich pracowników dużym wstrząsem, tym bardziej, że o wszystkim dowiadują się pocztą pantoflową. Szczegóły fuzji, jej ewentualny plan, terminy i konsekwencje są trzymane w tajemnicy”.

"Biziel" i "Jurasz". Rekomendacje oparte o doświadczenia z Wrocławia

Jak twierdzą inicjatorzy akcji (z treści apelu i załączonych wyjaśnień nie wynika kto udostępnia go w internecie) „faktyczna decyzja o likwidacji została już podjęta, a przyszły dyrektor jedynego Szpitala Uniwersyteckiego prowadzi rozmowy jednoznacznie wskazujące na planowane łączenie i likwidacje Klinik”.

Rekomendacje dotyczące zmian w szpitalach klinicznych w Bydgoszczy przygotował dr Piotr Pobrotyn, specjalnie powołany pełnomocnik rektora UMK. Swoją pracę zakończył 15 maja. - Obowiązuje mnie klauzula poufności i nie mogę przedstawić publicznie szczegółów rekomendacji. Decyzja co do przyszłości szpitali zależy od UMK - powiedział Rynkowi Zdrowia.

Co jednak istotne, Piotr Pobrotyn był przez kilkanaście lat dyrektorem Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego (to obowiązująca dzisiaj nazwa szpitala) we Wrocławiu, który powstał po połączeniu kilku szpitali klinicznych i konsolidacji oddziałów. Tamta sytuacja z Wrocławia jest przez analogię w pewnym stopniu podobna do obecnej w Bydgoszczy.

Ekspert nie mówi o tym, co napisał w rekomendacjach przekazanych rektorowi UMK w sprawie zmian w „Bizielu” i „Juraszu”. Przyznaje natomiast: - Rekomendacje przedstawiłem w oparciu o najlepszą wiedzę wyniesioną z audytu, ale i doświadczenia własne, jako byłego (do marca 2022 r.), długoletniego dyrektora szpitala klinicznego, w którym przeprowadzałem reorganizację.

Kiedy w 2006 roku objął stanowisko dyrektora największego w mieście szpitala klinicznego, placówka kończyła rok stratą ponad 30 mln zł, a zobowiązania wynosiły ok. 200 mln zł. Potem, w kolejnych latach szpital osiągał dodatni wynik finansowy netto, uporał się z gigantycznym długiem.

Dr Piotr Pobrotyn twierdzi, że problemy finansowe, przed jakimi stają zarządzający szpitalami klinicznymi należącymi do jednej uczelni, zwykle wynikają z podobnych przyczyn i wymagają podobnych działań zarządczych.

Konsolidacja, czyli ograniczenie kosztów stałych

Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu, kierowany przez Piotra Pobrotyna, zakończył proces zmian konsolidacyjnych w 2017 roku, gdy włączono do niego zrestrukturyzowany Szpital Kliniczny nr 1. Jakie zasadnicze zmiany organizacyjne przeprowadzono w szpitalach klinicznych we Wrocławiu?

Jak przekonuje Piotr Pobrotyn, dla naprawienia finansów klinik najistotniejsze było ograniczenie kosztów stałych ich funkcjonowania poprzez skoncentrowanie procedur z danej dziedziny medycyny w jednym szpitalu klinicznym, w jednym oddziale. - Musi się to odbyć bez uszczerbku dla liczby wykonywanych świadczeń i ich jakości - zaznacza.

- Jeśli operacje z danej dziedziny były wykonywane w 2-3 miejscach, starałem się takie tożsame oddziały, choć różniące się pod względem zakresu zabiegów łączyć, konsolidując je pod jednym dachem. To samo dotyczyło lokalizacji. Gdy obejmowałem szpital, oddziały były rozrzucone bodaj w 11 budynkach. Z tym wiązały się problemy z logistyką, nadmiernym zapleczem, nie tylko medycznym, także w zakresie administracji, kuchni, pralni - tłumaczy. Jak przekonuje, nie likwidował żadnej medycznej działalności szpitala. - Przeciwnie, rozszerzaliśmy działalność na inne obszary - twierdzi.

Tam, gdzie znajduje się chirurgia specjalistyczna czy ogólna, istnieje także blok operacyjny, stanowiska intensywnego nadzoru, oddział anestezjologii, zaplecze. Potrzebny jest pozostający w gotowości zespół.

- Jeśli tożsame oddziały zabiegowe były zlokalizowane np. w dwóch miejscach, to konieczne było podwajanie zabezpieczenia. Gdy umieściliśmy sprzęt i kadry z danej dziedziny zabiegowej docelowo w jednej lokalizacji, koszty spadały, bo nie były dublowane - opisuje swoje działania Piotr Pobrotyn.

Dodaje: - Kupowanie urządzeń - aparatów do znieczuleń, stołów operacyjnych, ultrasonografów, tomografów dla jednej lokalizacji, a nie kilku, oznacza zmniejszenie wydatków, a zarazem lepsze wykorzystanie sprzętu. Do tego dochodzą mniejsze koszty obsługi serwisowej, utrzymania czystości.

Pobrotyn zwraca też uwagę na bardzo istotny problem, z jakim mogą zetknąć się zarządzający szpitalami: - Przy zbyt małej liczbie personelu, który pracuje na tożsamych oddziałach w dublowanych lokalizacjach, pojawiają się liczne nadgodziny, a to oznacza kolejne zwiększone koszty utrzymania gotowości do udzielania świadczeń - wyjaśnia.

"To wszystko jest możliwe do realizacji"

Liczenie kosztów to spojrzenie ekonomisty, a spojrzenie lekarza? - Jeśli po konsolidacji oddział dysponuje dobrym sprzętem i kadrami zgromadzonymi w jednym miejscu, to wykonuje więcej zabiegów i będzie lepszy jakościowo od oddziału, który tych procedur wykonuje mniej - odpowiada dr Pobrotyn.

Szpital musi zapewniać odpowiednią dostępność świadczeń zabiegowych, nie mniejszą niż przed reorganizacją klinik.

- Nasze bloki operacyjne pracują krótko, a powinny pracować kilkanaście godzin, bo są to bardzo drogie komórki organizacyjne szpitala. Powinniśmy starać się je wykorzystać optymalnie, przesuwając personel - przy jego deficycie - do pracy w systemie dostępu bloku operacyjnego np. w godz. 8-20. Takie wydłużanie czasu pracy bloku, dające zwiększanie dostępności dla pacjentów, realizowaliśmy w ośrodku wrocławskim - mówi Piotr Pobrotyn.

Podkreśla, że będąc dyrektorem szpitala klinicznego rozbudowywał też świadczenia jednodniowe. Np. w ginekologii i położnictwie funkcjonowała szybka ścieżka diagnostyki perinatalnej. W kardiologii została rozbudowana diagnostyka jednodniowa, łącznie z wykonywaniem koronarografii, ultrasonografii, całego pakietu badań.

- To wszystko jest możliwe do realizacji i doprowadziło do tego, że w ośrodku wrocławskim bardzo istotnie ograniczyliśmy koszty stałe. Właśnie między innymi dlatego szpital mógł osiągać wiele sukcesów klinicznych, bo mieliśmy pieniądze wygospodarowane na wprowadzanie nowych technologii. Stąd chociażby uruchomienie przeszczepów serca - przekonuje dr Piotr Pobrotyn.

Uważa, że wszystkie działania, o których mówił, to „bardzo proste elementy zarządcze”, ale arcytrudne do przeprowadzenia ze względu na napięcia społeczne, jakie wywołują.

Twierdzi, że we Wrocławiu, gdzie ze szpitali klinicznych jako wyodrębnionych podmiotów po latach konsolidacji pozostał strukturalnie jeden, proces konsolidacji nie wiązał się ze zmniejszeniem dostępności do świadczeń, ani ze zwolnieniami personelu medycznego.

- Najpierw stawialiśmy na maksymalizację przychodu, czyli realizowanie świadczeń i pełne wykorzystanie bazy, a następnie wykorzystywaliśmy potencjał szpitala przez kontraktowanie nowych świadczeń. Taki potencjał można znaleźć w wielu szpitalach klinicznych - ocenia Piotr Pobrotyn.

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum