Głogów: będzie kompromis w sprawie intensywnej terapii?

Autor: JJ. Gazeta Lubuska/Rynek Zdrowia • • 05 maja 2010 12:15

We wtorek (4 maja) dyrekcja Zespołu Opieki Zdrowotnej w Głogowie prowadziła rozmowy z lekarzami, którzy chcą pracować na anestezjologii i intensywnej terapii.

Zdaniem wicedyrektora głogowskiego szpitala, Marka Woźniaka chętnych nie brakuje, ale jeszcze upłynie trochę czasu zanim oddział zacznie znów działać.

Konflikt dyrektora szpitala Tadeusza Tofela z pełniącą obowiązki ordynatora Wiesławą Dec spowodował, w szpitalu zabrakło anestezjologów i trzeba było zamknąć intensywną terapię, wstrzymać porody i planowane operacje. Lekarka otrzymała wypowiedzenie z pracy, a jej podwładni się za nią wstawili i odmówili podpisania kontraktów na dyżury.

– Już niedługo OIOM ma zacząć normalną pracę – stwierdził w rozmowie z dziennikarką Gazety Lubuskiej wicedyrektor szpitala Marek Woźniak, który prowadził rozmowy z anestezjologami, którzy chcą pracować. Podobno zgłosili się na nie zarówno lekarze z Głogowa, jak i z innych miast.

– Uważam, że mamy duży problem z etyką zawodową lekarzy. To, że odchodzą od łóżek skupia się na pacjentach. Dyrektor szpitala ma obowiązki i ponosi za swoje działania odpowiedzialność, natomiast lekarze nie chcą ponosić konsekwencji podejmowanych decyzji. Próbują wyrwać jak najwięcej, uważają, że wszystko im się należy. Trzeba przerwać milczenie w tej materii – mówi portalowi rynekzdrowia.pl dyrektor Tadeusz Tofel.

– Lekarzy nie brakuje. Sam rozmawiałem z kilkoma, którzy chętnie by przyszli do naszego szpitala do pracy, ale boją się ze względu na przynależność korporacyjną do Izby Lekarskiej, która wywiera na nich presję. To jest nieuczciwe - dodaje Tofel.

– Mówię o tym otwarcie i każdemu powiem to w oczy. Miała być ustawa, która będzie regulować takie kwestie, ale niestety, ciągle jej jeszcze nie ma. To to jest zasadniczy problem, a nie funkcjonowanie szpitala, który pracuje dobrze i wypełnia swoje obowiązki – mówi dyrektor. – W każdym szpitalu, jeśli zbierze się grupa ludzi i powie, że nie będzie pracować, to dyrektor staje z tym problemem sam na sam. Nawet jak znajdzie chętnych do pracy, to nie przyjd,ą bo boją się korporacji.

Mimo rozgoryczenia dyrektor szpitala stwierdza w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl, że problem powinien być w najbliższym czasie rozwiązany.

– Musimy osiągnąć jakiś kompromis i to nie ulega wątpliwości. Jest to jednak klasyczny przykład, jak jeden człowiek może zdezorganizować pracę oddziału - wymusić na koleżankach i kolegach, żeby wzięli zwolnienia lekarskie. Pani ordynator złożyła pozew do sądu i niech sąd rozstrzygnie, po czyjej stronie leży racja, ale wymuszać ją za pomocą presji na innych pracownikach niewiele ma wspólnego z uczciwością i etyką lekarską - podsumowuje dyrektor Tofel.

W minionym tygodniu w szpitalu przebywała delegacja Dolnośląskiej Rady Lekarskiej oraz konsultant wojewódzki w dziedzinie anestezjologii, Jakub Śmiechowicz. Odbyło się spotkanie z ordynatorami, z przedstawicielami związków zawodowych i z dyrektorem. Efektem tych spotkań, jak informuje Gazeta Lubuska ma być przyjęcie z powrotem do pracy Wiesławy Dec, ale już nie na stanowisko ordynatora oddziału. Z kolei doktor Dec ma wycofać pozew z sądu pracy.

Czytaj też: list otwarty przewodniczącego Oddziału Dolnośląskiego Polskiego Towarzystwa Anestezjologii i Intensywnej Terapii
prof. Andrzeja Küblera

oraz stanowisko prezesa Dolnośląskiej Rady Lekarskiej dr. Igora Chęcińskiego.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum