Gazeta Wyborcza/Rynek Zdrowia | 19-02-2019 09:53

Gliwice: czy Szpital Miejski otrzyma kontrakt na KOS-zawał?

Spór pomiędzy Śląskim Oddziałem Wojewódzkim NFZ a władzami Gliwic trwa od maja 2017 r.,  kiedy w Szpitalu Miejskim otwarto pracownię umożliwiającą inwazyjne leczenie chorych z zawałem serca. NFZ nie dał pracowni kontraktu, ponieważ ocenił, że jest niepotrzebna.

Na zdjęciu: pracownia hemodynamiki w USK w Białymstoku Fot. USK Białystok (zdjęcie ilustracyjne)

Funduszu nie przekonały argumenty, że pogotowie nie wozi pacjentów z Gliwic bezpośrednio do pracowni zawałowych w innych miastach. Trafiają tam z opóźnieniem, co przekłada się na ich szanse przeżycia i powrotu do zdrowia po przebytym zawale. Z kolei za chorych leczonych w Gliwicach, w pracowni bez kontraktu, sąd nakazał już Funduszowi zapłacenie 7,5 mln zł - informuje Gazeta Wyborcza.

Dwa tygodnie temu odbyło spotkanie u wojewody, na którym NFZ zapowiedział, że przyzna gliwickiemu szpitalowi kontrakt na KOS-zawał, tj. kompleksową opiekę specjalistyczną nad chorymi z zawałem, po spełnieniu odpowiednich wymogów sanitarnych. Obecnie, jak wskazuje płatnik, nie ma osobnej sali opatrunkowej, a pomieszczenia wokół pracowni są przechodnie.

Krystian Tomala, wiceprezydent Gliwic, napisał w ub. tygodniu list do szefa śląskiego NFZ Jerzego Szafranowicza, który otrzymali także wszyscy posłowie zainteresowani sprawą oraz wojewoda. Przytacza w nim opinię sanepidu, który poświadczył, że pomieszczenia nie są przechodnie, a sala opatrunkowa spełnia wymagania. Wiceprezydent Tomala liczy, że Fundusz nie wycofa się ze swoich deklaracji i szpital otrzyma kontrakt na KOS-zawał.

Więcej: katowice.wyborcza.pl