Gdy zabraklo tlenu w szpitalu w Poznaniu. Jest relacja ze środka dramatu Zabrakło tlenu w szpitalu tymczasowym w Poznaniu. Co się działo wtedy wewnątrz szpitala? Fot. PTWP/screen

Dziennikarz Paweł Reszka opublikował na FB wstrząsającą rozmowę z pielęgniarką, która ratowała pacjentów, gdy zabrakło tlenu w szpitalu tymczasowym w Poznaniu.

  • Przyszło polecenie, żeby zakręcać kurki z tlenem lżejszym pacjentom, żeby tlenu w instalacji starczyło dla cięższych
  • Jedna z doświadczonych pielęgniarek zadzwoniła, pożyczyła butle z tlenem z pobliskiego szpitala. Pojechała tam samochodem dostawczym z kierowcą
  • Pielęgniarka: - Kryzys minął około południa. Wyprowadził mnie kolega, bo niemal zasłabłam. Jak wróciliśmy na salę, pacjenci podnosili się na łóżkach. Łapali za ręce, dziękowali. To było niesamowite.

Jak relacjonuje pielęgniarka, zegary z pomiarem ciśnienia tlenu w instalacji są na każdej ze ścian szczytowych budynku na MTP, w którym jest szpital tymczasowy.

- Normalnie mamy 5 barów. Rano, po przyjściu na zmianę koleżanka nawet zwracała uwagę, że tych 5 barów nie ma, ale usłyszała, że to nie należy do jej obowiązków. Ciśnienie spadało. Gdy podniesiono alarm było 2, 7 bara, w ciągu 20 minut spadło do 0,3 bara - mówi Pawłowi Reszce pielęgniarka.

Trzeba było ratować tych co się dusili

Jak opowiada "przesuwaliśmy łóżka dalej od źródła tlenu myśląc, że może w jakimś najdalszym odcinku instalacji coś zostało". - Nie było to racjonalne, ale próbowaliśmy. Potem przyszło polecenie, żeby zakręcać kurki z tlenem lżejszym pacjentom, żeby tlenu w instalacji starczyło dla cięższych.

Niektórzy chorzy wychodzili z łóżek. Padały dramatyczne pytania: "Dlaczego mi to robisz? Przecież ja się duszę”. 

Robiło się coraz bardziej dramatycznie. Krzyki, płacz kobiet. Niektóry chorzy sami, na powrót odkręcali te zawory. Syczało okropnie, ale tam już nie było tlenu. - Wyciągali do mnie ręce: „Proszę mnie stąd zabrać”, albo prosili „Proszę do mnie podejść” - wspomina pielęgniarka.

Jak mówi rozpętało się piekło. Trzeba było ratować tych co się dusili, szukać butli. Lekarze chodzili i decydowali kogo ratować.

Jedna z doświadczonych pielęgniarek zadzwoniła, pożyczyła butle z tlenem z pobliskiego szpitala. Pojechała tam samochodem dostawczym z kierowcą. Butle już czekały przygotowane na rampie do załadunku. Wszyscy tylko się tam dziwili, że pielęgniarka załatwia takie rzeczy.

Wyścig o miejsce w karetce, o życie

- W pewnym momencie zaczęliśmy się zastanawiać, że być może chodzi o jakąś awarię, która grozi wybuchem tej całej instalacji. Gaz, tlen – to rodzi różne domysły. No bo dlaczego każą zakręcać kurki? Koleżanka nagle mówi do mnie: „Ja mam małe dzieci, czy ja mogę stąd wyjść” - czytamy we fragmencie tekstu udostępnionym na FB dziennikarza.

- Nikt nie wyszedł. Ani jedna pielęgniarka, pielęgniarz, ratownik. Wszyscy zostali do końca. Jestem dumna, że mogę z nimi pracować. Bo przecież tam działy się dantejskie sceny - mówi pielęgniarka.

- Podjechały dwie karetki żeby zabierać pacjentów do innych szpitali. Pacjenci do transportu zewnętrznego byli już wytypowani. Bierzemy się za łóżko i biegniemy. W łączniku widzimy, że pulmony (koledzy z działu pulmonologii) biegną ze swoim pacjentem do tej samej karetki. Każdy chciał jak najlepiej dla swojego pacjenta. Biegłam. Pchałyśmy łóżko, żeby być jak najszybciej. Wyścig o miejsce w karetce i o życie.

Pielęgniarka opowiada, że kryzys minął około południa. - Wyprowadził mnie kolega, bo niemal zasłabłam. Wszyscy byliśmy zmęczeni, odwodnieni, w stresie. Siedliśmy przed halą na ławkach i była cisza. Dyrekcja gdzieś wyparowała. Nikt nam nie wyjaśnił co się stało. Nikt nie zapytał czy potrzebujemy psychologa. Nikt nie podziękował. Siedzieliśmy tak sami. Dopiero potem, jak wróciliśmy na salę, pacjenci podnosili się na łóżkach. Łapali za ręce, dziękowali. To było niesamowite.

Zmarło sześciu pacjentów - badają "korelację"

Do tych dramatycznych zdarzeń doszło 30 marca. Jak podawała Gazeta Wyborcza, technicy sprawdzili instalację i stwierdzili, że w 30-tonowych zbiornikach na tlen znajduje się tylko pół tony gazu. Taka ilość tlenu jest za mała, by utrzymać w instalacji odpowiednie ciśnienie i prawidłowo prowadzić ratujące życie terapie.

Do szpitala wojewoda wysłał - jak podaje GW - wszystkie wolne karetki z miasta i okolic, które ostatecznie przewiozły do szpitala zakaźnego przy ul. Szwajcarskiej dwunastu ciężko chorych pacjentów. Jednocześnie na miejsce przenośne butle dowozili m.in. strażacy.

Około godz. 11 do szpitala dotarła cysterna z gazem, która pozwoliła na wznowienie pracy szpitalnej instalacji tlenowej.

Jak informowała GW, w dniu akcji ratunkowej od rana do wczesnego popołudnia w szpitalu tymczasowym na MTP zmarło sześcioro pacjentów. Pierwszy zgon lekarze odnotowali o godz. 9.30, czyli w czasie trwania akcji ratunkowej, a ostatni niedługo po jej zakończeniu - o godz. 12.30.

Prof. Andrzej Tykarski, rektor Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu (pełni rolę pełnomocnika wojewody ds. szpitala tymczasowego) stwierdził tuż, że powołana przez szpital komisja badała wątek korelacji pomiędzy brakiem tlenu a śmiercią chorych. Z pierwszych ustaleń wynikać miało, że śmiertelność nie odbiegała od reszty dni. Dzień wcześniej - kiedy problemów z tlenem nie było - w szpitalu zmarły cztery osoby, a dwa dni wcześniej - sześć.

Śledztwo w sprawie narażenia zdrowia i życia chorych prowadzi prokuratura.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. O celach tego przetwarzania zostaniesz odrębnie poinformowany w celu uzyskania na to Twojej zgody. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.