Gdańsk: pacjenci bojkotują ośrodek leczenia metadonem?

Autor: Gazeta Wyborcza, RZ/Rynek Zdrowia • • 14 lutego 2012 12:51

Przez ponad dziesięć lat w Gdańsku nie było poradni leczenia metadonem, od lutego są dwie i toczą wojnę o to, której należał się kontrakt z POW NFZ. O losach poradni zdecydują pacjenci, którzy na razie bojkotują gdański ośrodek.

1 lutego 2012 r. w Gdańsku ruszył program leczenia substytucyjnego - Gdański Program Metadonowy, realizowany przez Samodzielny Zakład Opieki Zdrowotnej - Ośrodek Terapii Uzależnień w Smażynie. To podmiot z olbrzymim, ponad trzydziestoletnim doświadczeniem w pracy z osobami uzależnionymi. SPZOZ OTU w Smażynie podpisał kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia. Przyjmuje pacjentów 7 dni w tygodniu, w Poradni Leczenia Uzależnień przy ul. Srebrniki 9 w Gdańsku-Wrzeszczu.
 
Jednak jak podaje Gazeta Wyborcza, nowa poradnia ma na razie pod opieką jednego chorego i kilka deklaracji telefonicznych. To, jeśli wziąć pod uwagę historię walki osób uzależnionych o dostęp do terapii metadonowej na Pomorzu, zaskakująca liczba.

Od kilku miesięcy działał w Gdańsku także doraźny punkt oferujący terapię metadonową, prowadzony przez gdańską filię Fundacji Sue Ryder. W wyniku konkursu NFZ nie otrzymał on jednak finansowania.

Prof. Edward Gorzelańczyk z Ośrodka Opieki Paliatywnej Sue Ryder zapowiada, że placówka będzie się odwoływać od decyzji NFZ. Jego zdaniem ośrodek, który nie ma doświadczenia w leczeniu metadonem stwarza zagrożenie dla życia i zdrowia pacjentów. Zarzuty te odpiera dyrektor Ośrodka Terapii Uzależnień w Smażynie, przekonując, że jego personel przeszedł odpowiednie szkolenia oraz zdobył wymagane certyfikaty.

Natomiast jak wyjaśnia w rozmowie z Gazetą Wyborczą Jacek Charmast z Biura Rzecznika Praw Osób Uzależnionych, Poradnia Leczenia Uzależnień, działa pod dyktando Urzędu Marszałkowskiego i zgodnie z wytycznymi Rady Ekspertów Pomorskich, a te instytucje są nieprzychylne substytucji i akceptują niewielki dostęp pacjentów do niej.

Ze strony Departamentu Zdrowia Urzędu Marszałkowskiego padły deklaracje, że leczenie dostaną tylko ciężko chorzy. Uzależnieni słusznie obawiają się, że program będzie ograniczany do 40 osób, a to dla nich ogromne zagrożenie, bo zawsze jest ryzyko ponownego znalezienia się na ulicy.
 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum