Daniel Mieczkowski/Rynek Zdrowia | 28-12-2010 06:30

Gdańsk: SOR-y wciąż bez kontraktów - będą rokowania z NFZ

Trzy największe szpitale w Gdańsku wciąż nie mają podpisanych kontraktów z NFZ na szpitalne oddziały ratunkowe (SOR). Pomorskie Centrum Traumatologii im. Mikołaja Kopernika (PCT), Uniwersyteckie Centrum Kliniczne (UCK) i Szpital Specjalistyczny Świętego Wojciecha w Gdańsku-Zaspie odmówiły podpisania kontraktów w konkursie, więc NFZ ogłosił rokowania. Decyzje mają zapaść 28 lub 29 grudnia.

Jak mówi w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl Mariusz Szymański, rzecznik Pomorskiego Oddziału Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia, do rokowań zostały zaproszone właśnie te 3 szpitale w Gdańsku, które nie podpisały z Funduszem do tej pory kontraktu.

– Zdecydowana większość szpitali w województwie pomorskim ma podpisane kontrakty na szpitalne oddziały ratunkowe – mówi nam Mariusz Szymański. Według niego proponowane przez pomorski NFZ stawki sytuują się w górnym pułapie propozycji ogólnopolskich. – W zależności od oddziału dobowe stawki ryczałtowe mieszczą się w przedziale między 6 tys. zł za dobę do 20 tys. zł za dobę.

Przymus leczenia, przymus kontraktowania
Według dyrekcji trzech gdańskich szpitali, kwoty kontraktów na SOR-y zaproponowane w konkursie przez NFZ były nie do przyjęcia.

– NFZ proponował kontrakty, które pokrywały koszty funkcjonowania SOR-ów w 30 do 50 proc. Podaję przybliżone wartości, ponieważ sporo zależy już od szczegółowych rozliczeń poszczególnych świadczeń – mówi nam dr Tadeusz Jędrzejczyk zastępca dyrektora naczelnego ds. medycznych Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku (UCK).

Jednocześnie podkreśla, że zamknięcie SOR-u nie wchodzi w grę: – W końcu mamy ustawowy przymus leczenia pacjentów, więc wychodzimy z założenia, że Fundusz ma także ustawowy przymus finansowania tych świadczeń.

– W konkursie staraliśmy się negocjować z NFZ lepszy kontrakt, jednak stanowisko Funduszu było jednoznaczne. Nie byli gotowi na zmianę ani złotówki w swojej ofercie. Nie doszliśmy do porozumienia – przekazuje nam Jarosław Litwin dyrektor Pomorskiego Centrum Traumatologii.

Podkreśla, że do SOR-u w PCT zgłasza się około 200 pacjentów dziennie. Według Litwina, Fundusz powinien wziąć pod uwagę fakt, że realne koszty oddziału to nie tylko wykonywane procedury, ale też stała gotowość: utrzymywanie infrastruktury, zabezpieczenie świadczeń lekarzy, zabezpieczenie badań diagnostycznych.

 Ile to kosztuje?
–  Propozycje, które składał NFZ pokrywały realnie około 60 proc. kosztów funkcjonowania SOR-u. Pozostałe 40 proc. kosztów szpital musi finansować sam, jednak nie wiadomo z czego – dodaje Jarosław Litwin.

Krystyna Grzenia, dyrektor Szpitala Specjalistycznego Świętego Wojciecha w Gdańsku-Zaspie, była  zaskoczona tym, że NFZ zaproponował lecznicy o około 20 proc. niższą stawkę na SOR, niż tegoroczna, podczas gdy oddział już dzisiaj jest deficytowy. Według niej nie wzięto pod uwagę faktu, że oddział ratunkowy zastał gruntownie zmodernizowany.

Jak tłumaczy, w latach 1999-2009 na modernizację SOR-u szpital wydał około 6,5 mln zł. W 2010 r. też jeszcze ponad 6 mln zł kosztowała modernizacja lądowiska. Adaptacja wszystkich pomieszczeń wraz z zapleczem socjalnym dla personleu i modernizacja lądowiska, to w sumie koszt około 13 mln zł.

Jak informuje dyrektor, na jednej zmianie w SOR pracuje 5 lekarzy, 9 pielęgniarek i trzech ratowników, a liczba personelu zatrudnionego tylko w obszarze SOR to około 100 pracowników.

Przypomina, że szpital jest zlokalizowany w pobliżu popularnego pasa nadmorskiego, 1 km od placówki kończy się właśnie budowa stadionu na Euro 2012, natomiast na granicy Gdańska i Sopotu już działa wielka hala widowiskowo-sportowa.

Według Krystyny Grzeni zgłaszalność do SOR-u kształtuje się na poziomie 150-200 pacjentów na dobę i jest porównywalna ze zgłaszalnością, choćby do Pomorskiego Centrum Traumatologii w Gdańsku.

– Nasze koszty rzeczywiste to około 36 tys. zł na dobę, przy czym koszty gotowości to około 15 tys. zł, pozostała kwota to koszty świadczeń. Propozycja funduszu pokrywa zaledwie 37 proc. kosztów funkcjonowania oddziału – tłumaczy Krystyna Grzenia.

A jak nie, to faktura...
Dyrekcje trzech największych szpitali w Gdańsku podkreślają, że są gotowe do przystąpienia do rokowań z NFZ, jednak mają obawy, co do propozycji, którą może im złożyć Fundusz.

– Praktycznie nie została zmieniona kwota całego postępowania. Wygląda na to, że propozycje finansowania będą na podobnym poziomie, jak w pierwszym konkursie, w którym nie podpisaliśmy kontraktu – mówi Tadeusz Jędrzejczyk.

Także Krystyna Grzenia zwraca uwagę, że Fundusz na rokowania, które ogłosił  dla trzech największych oddziałów ratunkowych w Gdańsku, przeznaczył kwotę nieznacznie większą niż w porzednim konkursie.

– Kwota ta nie rokuje dobrze jeżeli chodzi o możliwość porozumienia – uważa dyrektor szpitala na Zaspie.

Mariusz Szymański z NFZ ma jednak nadzieję na powodzenie rokowań.

– Pozwoliłoby to uniknąć w przyszłości nadmiernej biurokracji, w przypadku kiedy trzeby by było pracę SOR-ów rozliczać z tytułu artykułu 19, mówiącego o pomocy w przypadkach nagłych – tłumaczy rzecznik POW NFZ. Wówczas NFZ płaci za świadczenia, ale żąda bardzo szczegółowych faktur i rozliczeń. Te procesy trwają bardzo długo.

Krystyna Grzenia jest gotowa na takie rozwiązanie: – Jeżeli nie uda się podpisać kontraktu, nasz SOR będzie funkcjonował normalnie, tyle tylko, że będziemy wystawiali NFZ faktury za świadczenia wykonywane w oddziale. Jej zdaniem 99 proc. świadczeń w oddziale jest udzielanych bezdyskusyjnie w stanach nagłego pogorszenia zdrowia i życia.

Co z tym algorytmem
Dyrektorzy szpitali zwracają uwagę, że algorytm, który NFZ stosuje do wyliczania finansowania SOR-ów jest oderwany o realiów funkcjonowania oddziałów.

– Algorytm na którym NFZ opiera propozycje dla SOR  jest niezrozumiały – uważa Jarosław Litwin

Według Krystyny Grzeni w algorytmie, na podstawie którego Fundusz rozdziela pieniądze, błędnie zdefiniowane jest pojęcie stawki bazowej mającej w założeniu przecież służyć sfinansowaniu gotowości SOR-u. Jej zdaniem kwota bazowa powinna być zróżnicowana w zależności od wielkości SOR-u, tymczasem obecnie Fundusz ustalił stawkę bazową na poziomie 3 tys. zł dla wszystkich.

– Doszło do absurdu. Zgodnie z algorytmem nasz SOR, przyjmujący nawet 200 pacjentów na dobę ma 2,7 tys. zł stawki bazowej, a malutki SOR w Kartuzach otrzymuje stawkę bazową na poziomie 2,85 tys. zł – przekonuje nas Krystyna Grzenia.

Na fakt, że stawka bazowa dla SOR jest taka sama dla małego szpitala powiatowego, jak dla trzech największych szpitali w Gdańsku, obsługujących półmilionową aglomerację zwraca uwagę również Tadeusz Jędrzejczyk.

Uważa on, że obecnie brakuje ujednoliconego systemu finansowania SOR, nad którym zapanowałby i samorząd i NFZ. Jego zdaniem najlepszym rozwiązaniem byłoby opłacanie gotowości SOR przez strumień pieniędzy niezależny od NFZ, np. z samorządu. Za wszystkie konkretne świadczenia powinien natomiast płacić NFZ.

Za opłacaniem gotowości SOR z innego, niż NFZ, źródła opowiadają się wszyscy dyrektorzy gdańskich szpitali. O potrzebie wprowadzenie takiego rozwiązania mówił nam także prof. Juliusz Jakubaszko, konsultant krajowy w dziedzinie medycyny ratunkowej, prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Ratunkowej.

NFZ: mamy nową propozycję
Gdańscy dyrektorzy podkreślają, że woleliby uniknąć finansowania SOR-ów na zasadzie „nagłych przypadków”, dlatego zależy im na podpisaniu kontraktów przed końcem roku. Z drugiej strony NFZ musi przedstawić propozycję inną niż w konkursie – taką, która byłaby do przyjęcia dla szpitali.

– Trwają rokowania, więc nie mogę mówić na temat szczegółów propozycji składanych szpitalom, ale biorąc pod uwagę, że zapraszamy szpitale do rokowań, znając punkt startowy negocjacji, oznacza to, że mamy im coś nowego do zaoferowania – mówi nam Mariusz Szymański.

Zapewnia, że są pewne przesłanki, z których wynika, że tuż przed nowym rokiem uda się podpisać kontrakty. Rozstrzygięcie ma nastąpić 28 lub 29 grudnia.