Katarzyna Lisowska/Rynek Zdrowia | 12-06-2018 05:50

Fuzja szpitali klinicznych. To też szansa na nowe otwarcie

Zgodnie z uchwałą przyjętą przez senat Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, trzy szpitale kliniczne - Samodzielny Publiczny Centralny Szpital Kliniczny, Samodzielny Publiczny Dziecięcy Szpital Kliniczny i Szpital Kliniczny Dzieciątka Jezus - zostaną połączone. Fuzja ma poprawić dramatyczną sytuację finansową tych placówek. Przykład z Wrocławia przekonuje, że to może się udać.

Przykład z Wrocławia przekonuje, że to może się udać. Fot. Fotolia

Marta Wojtach, rzecznik prasowy Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego zapewnia nas, że szpitale połączone zostaną na zasadzie konsolidacji autonomicznej i będą działać w ramach Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego (UCKWUM),  jako oddzielne zakłady lecznicze (filie) o dotychczasowych nazwach, w dotychczasowych lokalizacjach i budynkach.

- Utrzymana zostanie struktura kliniczna. Wszyscy pracownicy będą przejęci przez UCKWUM. Utworzone zostanie natomiast centrum usług wspólnych (administracja i obsługa techniczna) oraz zintegrowanej działalności pomocniczej medycznej - wyjaśnia rzecznik.

Wojtach informuje, że senat Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego już podjął uchwałę w sprawie połączenia trzech samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej - Samodzielnego Publicznego Centralnego Szpitala Klinicznego, Samodzielnego Publicznego Dziecięcego Szpitala Klinicznego i Szpitala Klinicznego Dzieciątka Jezus - dla których jest podmiotem tworzącym. Uniwersyteckie Centrum Kliniczne Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego zacznie działać 1 stycznia 2019 roku.

Rzeczniczka tłumaczy, że w zakresie realizacji świadczeń zdrowotnych nie są planowane zmiany organizacyjne. Szczegółowe rozwiązania zostaną przedstawione w najbliższych 3-4 miesiącach, w ramach przygotowywanego planu działania.

Koło ratunkowe dla szpitala dziecięcego?
Decyzja o zmianie dotychczasowej struktury podmiotów leczniczych wynika z dramatycznej sytuacji finansowej tych szpitali oraz niepewnych perspektyw dalszego ich funkcjonowania w dotychczasowej organizacji.

- Zadłużenie konsolidowanych podmiotów leczniczych wynosi łącznie 815 mln zł. Największą troskę budzi sytuacja Samodzielnego Publicznego Dziecięcego Szpitala Klinicznego, którego zadłużenie w krótkiej perspektywie może zagrozić jego dalszemu funkcjonowaniu - mówi Marta Wojtach.

WUM kilka miesięcy temu zatrudnił Piotra Nowickiego, który skutecznie oddłużył Samodzielny Publiczny Szpital Kliniczny nr 1 we Wrocławiu. Na uczelni piastuje stanowisko pełnomocnika rektora ds. restrukturyzacji podmiotów leczniczych.

Rzeczniczka WUM podaje, że podjęta decyzja o połączeniu szpitali klinicznych jest początkiem wdrażania planu, który ma doprowadzić do ustabilizowania ich sytuacji finansowej. Jest też odpowiedzią na zmieniające warunki działania w służbie zdrowia, w których konsolidacja działalności i możliwość wykorzystania efektu skali są podstawowymi narzędziami do optymalizacji kosztów działalności.

- Decyzja o fuzji i przyjęte rozwiązanie jest trudne, ale w obecnej sytuacji jedyne możliwe, dające perspektywę uzdrowienia sytuacji tych największych szpitali klinicznych w Warszawie - komentuje Wojtach.

Resort nie blokuje
Fuzja szpitali nie będzie blokowana przez resort zdrowia. Jak przypomina Krzysztof Jakubiak, rzecznik Ministerstwa Zdrowia, połączenie dotyczy placówek, dla których podmiotem tworzącym jest Warszawski Uniwersytet Medyczny.

- Ww. podmioty lecznicze funkcjonują przede wszystkim w oparciu o przepisy ustawy z 15 kwietnia 2011 r. o działalności leczniczej (Dz. U. z 2018 r. poz. 160). Art. 66 tej ustawy dopuszcza możliwość połączenia SPZOZ, które może być dokonane poprzez: przeniesienie całego mienia co najmniej jednego SPZOZ na inny SPZOZ,  utworzenie nowego SPZOZ powstałego z co najmniej z dwóch łączących się SPZOZ - wskazuje rzecznik. 

Dodaje: - Z  ustawy wynika, że organami decydującymi o połączeniu SPZOZ, jak i dokonującymi tego połączenia, są podmioty tworzące dla SPZOZ, które mają zostać połączone. Decyzja o połączeniu szpitali klinicznych, należy zatem do władz Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, a resort zdrowia nie jest zobowiązany do wydawania opinii w tym zakresie.

Łączenie szpitali zawsze wywołuję pewne niepokoje, zarówno po stronie personelu łączonych placówek jak i pacjentów. W każdym tego typu wypadku natychmiast w powietrzu wisi obawa o likwidację miejsc pracy i ograniczenia świadczeń dla pacjentów.  

Kilka lat temu "Wprost" donosił, że jedna z firm deweloperskich oferowała 3 mld zł za grunt, na którym stoi Szpital Kliniczny Dzieciątka Jezus w Warszawie. Teraz, w związku z konsolidacją lecznic, pojawia się wśród personelu obawa, iż mogą pojawić się pomysły reperowania budżetu poprzez sprzedaż części szpitalnych nieruchomości.

Podobna sytuacja jest dobrze znana Piotrowi Pobrotynowi, który kieruje Uniwersyteckim Szpitalem Klinicznym (USK) we Wrocławiu. USK powstał z połączenia 5 szpitali klinicznych, w przeszłości funkcjonujących w 13 lokalizacjach. Dyrektor przyznaje, że czynnik ludzki ma olbrzymi wpływ na to czy proces fuzji okaże się sukcesem, czy porażką.

Wrocław - tu takie rozwiązanie się sprawdziło
W grudniu 2017 r. - niejako finalizując proces szpitalnych fuzji - Samodzielny Publiczny Szpital Kliniczny nr 1 we Wrocławiu połączył się z Uniwersyteckim Szpitalem Klinicznym, wcześniej został naprawiony i oddłużony. Faktycznie początki procesu łączenia tutejszych szpitali klinicznych sięgają 2002 r. 

Jak mówi nam Piotr Pobrotyn, konsolidacja to nie proste przyłączenia na papierze kilku jednostek organizacyjnych.

- To jest cały ciąg działań funkcjonalnych, strukturalnych, alokacyjnych, które służą utrzymaniu bezpieczeństwa chorych, zwiększeniu skali aktywności medycznej, ale też optymalizacji struktury organizacyjnej placówki po połączeniu. Konsolidacja jest najlepszym kierunkiem, kiedy łączy się szpitale, które poradziły sobie z bieżącymi problemami finansowymi. Wtedy jest o wiele prościej - zaznacza.

Dyrektor zwraca uwagę, że w łączeniu szpitali olbrzymią rolę odgrywa dobra komunikacja i przepływ informacji pomiędzy personelem placówek i środowiskiem tworzącym nowy podmiot.

- Dla nas najtrudniejszym swojego czasu było połączenie czterech klinik (jednej neonatologicznej i trzech ginekologiczno-położniczych) w jeden byt organizacyjny, gdzie echa pewnych konfliktów głośne były przez kilka lat - wspomina.

Duży szpital kliniczny, który powstał we Wrocławiu w efekcie konsolidacji, dzięki skuteczniejszemu wykorzystaniu kadry medycznej dawnych podmiotów wykonał już wiele zabiegów o dużym znaczeniu dla rozwoju medycyny. To tutejsi specjaliści jako pierwsi w Europie przeszczepili rzepkę u chorego z guzem olbrzymiokomórkowym, zrekonstruowali uszkodzony nerw kulszowy z użyciem nerwów pobranych od zmarłego dawcy, wykonali przeszczep ręki czy wszczepili najmniejszy na świecie rozrusznik serca.

Efekt skali
- To było możliwe, bo po połączeniu szpitali zoptymalizowaliśmy swoją strukturę i funkcjonalność. Wprowadziliśmy elementy zarządzania procesowego, wdrożyliśmy zarządzanie modelem budżetowania i kontrolingu. Dostosowaliśmy mapy zatrudnienia do zadań, które byliśmy w stanie realizować, co oczywiście budziło największy niepokój naszych pracowników. Otworzyliśmy też swojego czasu nowe oddziały także konsolidując te, które się dublowały bądź były niewykorzystane - wyjaśnia Piotr Pobrotyn.

Przypomina: - Mieliśmy też problem w drugim szpitalu klinicznym we Wrocławiu, który nie radził sobie latami z długiem i rozwiązano tę sytuację dopiero dzięki konsolidacji, uzyskując efekt skali. Dają go oszczędności jakie wynikają z ograniczonych kosztów administracji, zaplecza technicznego oraz realizowania wspólnych przetargów i wspólnych usług.

Dodaje: - W naszym przypadku celem konsolidacji było też pozyskanie środków na dobudowanie do USK nowego pawilonu „C”. Koncentracja działalności w ramach jednej lokalizacji będzie optymalnym zamknięciem programu restrukturyzacji dawnych szpitali klinicznych do jednego nowoczesnego podmiotu.

Dyrektor Pobrotyn przyznaje, że o ile formalnie konsolidacja została zamknięta w grudniu ub.r., to obecnie wciąż negocjowane są ze związkami zawodowymi warunki zamknięcia spraw pracowniczych: - Nasz personel dostał gwarancje 12 miesięcy zatrudnienia i teraz w formie dialogu prowadzimy rozmowy dotyczące zoptymalizowania zatrudnienia wynikającego ze zmian związanych z połączeniem lecznic.

- Oczywiście pozostaje pytanie, co jeśli nie konsolidacja, co jeśli nie naprawa działań wtedy, kiedy sytuacja finansowa nie rodzi perspektyw dla dalszego bytu szpitala? Moim zdaniem, gdyby we Wrocławiu nie doszło do połączenia szpitali klinicznych, część z ich aktywności dziś przestałaby istnieć - ocenia Piotr Pobrotyn.

SUM też połączył, chociaż pierwotnego planu nie zrealizował
W marcu 2016 r. władze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego (SUM) w Katowicach połączyły dwa szpitale kliniczne w wielki 600-łóżkowy podmiot. Miał to być pierwszy w kraju szpital uniwersytecki prowadzony przez spółkę prawa handlowego.

Władze SUM wycofały się z pomysłu, gdyż jednym z końcowych wymogów stawianych przed uczelnią w czasie przygotowania do przekształcenia szpitali klinicznych było uzyskanie zgody od ministra skarbu. Procedura wymaga, by minister wyraził zgodę na powstanie takiej spółki prawa handlowego, jednocześnie opisując w jaki sposób majątek placówek zostanie jej przekazany.

Dla uczelni propozycje przedstawiane przez Ministerstwo Skarbu okazały się trudne do zaakceptowania. Minister wskazywał, że najpierw powinna powstać spółka, a dopiero później zostanie ona formalnie poinformowana w jakim trybie udostępni się jej majątek. Ostatecznie do przekształcenia nie doszło.