Jacek Janik/Rynek Zdrowia | 28-01-2011 06:20

Fundusz o błędach w ofertach konkursowych: niby mniej, ale wciąż za dużo

Kontraktowanie świadczeń trwa. W oddziałach NFZ toczą się lub dopiero zostaną ogłoszone konkursy uzupełniające w AOS. Wiele poradni, zwłaszcza przyszpitalnych, które miały dotychczas kontrakt z Funduszem, pozostaje obecnie bez finansowania, co zmusza pacjentów do poszukiwania innych lecznic. Nic dziwnego, że pojawia się pytanie o prawidłową konstrukcję systemu (aplikacji komputerowej) wyłaniającego konkursowych zwycięzców. Ale czy tylko o to chodzi?

Dobrze przygotowana oferta to podstawowy element w batalii o kontrakt. Przedstawiciele większości oddziałów wojewódzkich Funduszu potwierdzają: jest z tym coraz lepiej, ale choć błędów pojawia się mniej, to jednak wciąż za dużo. Świadczy o tym liczba ofert odrzuconych z przyczyn formalnych, np. w Śląskim Oddziale Wojewódzkim NFZ na ponad 4800 aż 400 zostało odrzuconych na pierwszym etapie weryfikacji. Tymczasem za błędy trzeba płacić: system komputerowy jest bezwzględny.

– Bardzo dobrze przygotowani są startujący do konkursu po raz pierwszy. Wykorzystują wszystkie możliwości, nie zaniedbują niczego, wiedzą gdzie można zdobyć dodatkowe punkty, które w ostatecznym rozrachunku decydują o kontrakcie. Oferty konkursowe placówek istniejących od dawna, są w wielu przypadkach mniej przemyślane. Może działa tu myślenie, że skoro kontrakt był dotychczas, to będzie i dalej? – zastanawia się Jacek Kopocz, rzecznik Śląskiego OW NFZ.

Tymczasem aplikacja, która podlicza punkty ze złożonych przez świadczeniodawców ofert jest chłodnym kalkulatorem, pracującym na informacjach dostarczonych przez uczestników konkursu. Zasady są dla wszystkich podmiotów jednakowe. Konkurencja jest duża i o kontrakcie może zadecydować drobiazg.

Nie spełniam, ale będę...

W tym roku nie słychać uwag świadczeniodawców, że kontrakty zostały rozdzielone „po uważaniu". Nikt nie podkreśla również, że w podziale środków Fundusz faworyzuje publicznych świadczeniodawców. Wręcz odwrotnie, z rywalizacji odpadło wiele poradni specjalistycznych w dużych szpitalach.

Za to częstym argumentem przeciwko „zwycięzcom” jest zarzut „podrasowania” ofert,  tj. podawania nieprawdziwych danych, pozwalających na zdobycie dodatkowych punktów i ostateczne zwycięstwo.

– Zdarzają się pewne nieprawidłowości. Obecnie rozpoczęliśmy szeroko zakrojoną kontrolę, zwłaszcza nowych podmiotów, które otrzymały kontrakty. W ich ofercie klauzula „nie spełniam, ale będę spełniał” pozwalała na pewne nadużycia. Na razie mamy rezonans magnetyczny, który w rzeczywistości nie istnieje oraz gabinet stomatologiczny, który nie zatrudnia dentystów... Tam gdzie podobne fakty zostaną stwierdzone, a umowa nie została podpisana, odstąpimy od jej zawarcia. Tam, gdzie umowa została już podpisana, zostanie zerwana – zaznacza rzecznik.

– W przypadku stwierdzenia przez kontrolę nadużycia i próby wyłudzenia publicznych środków w ramach kontraktu, bez spełnienia jego warunków, Fundusz ma obowiązek zgłoszenia tego faktu do określonych służb. Dla tych, którzy poświadczyli nieprawdę i złożyli nieprawdziwą ofertę, skutki mogą być poważne – dodaje Kopocz.

Pomyłki i poświadczenia nieprawdy

W Pomorskim OW NFZ dwa duże konkursy, z zakresu AOS i stomatologii, zostały przeprowadzone latem, i jak stwierdza rzecznik oddziału Mariusz Szymański, o wnioski dotyczące rzetelności składanych ofert można się już pokusić.

– Wątpliwości, które ujawniają się w trakcie konkursu i wymagają dokładniejszych wyjaśnień, sięgają nawet setki przypadków. Te drobne staramy się interpretować na korzyść świadczeniodawców, traktujemy, jako pomyłki „pisarskie” i prosimy o wyjaśnienia. W przypadku AOS i stomatologii nie miało to większego znaczenia w konkursie, bowiem udało się skorygować te kwestie w trakcie jego trwania – mówi Szymański.

Błędy „pisarskie” dotyczyły głównie danych personalnych. Wykazywano na przykład w ofercie lekarza ze specjalizacją, który specjalizacji faktycznie nie posiadał.

– Takie sytuacje były traktowane jako efekt niedbałości osób wypełniających formularze konkursowe i podchodziliśmy do wspomnianych przypadków ugodowo. Ocena oczywiście spadała, bo były to na ogół pomyłki na korzyść świadczeniodawcy – dodaje rzecznik pomorskiego płatnika.

Nie wszystko jednak da się złożyć na karb pomyłki. Jak przyznaje Mariusz Szymański, w pięciu przypadkach doszło do ewidentnego poświadczenia nieprawdy.

– W jednym przypadku zakończyło się to wypowiedzeniem umowy, ponieważ w trakcie konkursu obowiązywała jeszcze dotychczasowa. Fundusz zdecydował się także na doniesienie do prokuratury, ponieważ pewnych czynności wyjaśniających podjąć nie mógł – zaznacza Mariusz Szymański.

Konkurencja „podpowiada”

Wiedza o niektórych „błędach" w formularzach konkursowych trafiła do Funduszu od konkurencji. Rywalizujący o kontrakty „podpowiadali" płatnikowi, gdzie szukać uchybień u innych.

– Otrzymywaliśmy np. informację, że placówka wykazała w obsadzie lekarza, który nie ma umowy. W trakcie wyjaśniania okazywało się, że wspomniany lekarz wprawdzie umowy nie posiada, ale już zobowiązał się ustnie, że ją podpisze – mówi rzecznik Pomorskiego OW NFZ.

W przypadku konkursów na leczenie szpitalne błędów było zdecydowanie mniej niż w AOS, ale i tu się zdarzały. Dotyczyły one szczególne kwestii personalnych, w tym  np. pracy lekarzy w tym samym czasie w różnych miejscach. Pod lupą płatnika znaleźli się głównie nowi świadczeniodawcy, u których przeprowadzane zostały wizytacje, w ramach których sprawdzano sprzęt i dostępność świadczeń.

Rozpatrując formularze konkursowe NFZ bazuje na dostarczonych przez świadczeniodawców dokumentach.

– Nie mieliśmy ewidentnych przypadków podawania nieprawdy w formularzach konkursowych przez świadczeniodawców. Nie wszystkie jesteśmy w stanie sprawdzić w czasie trwania konkursu, ale kontrole wykonujemy permanentnie, zarówno te planowe jak i wynikające z napływających z zewnątrz sygnałów – mówi portalowi rynek zdrowia.pl Barbara Nawrocka, rzecznik Kujawsko-Pomorskiego OW NFZ.

– Czasami mamy do czynienia z typowymi błędami informatycznyi powstającymi przy wprowadzaniu danych. Wszyscy się wciąż jeszcze uczymy, a wszelkie wątpliwości związane z ofertami są wyjaśniane – dodaje Barbara Nawrocka.