Fizjoterapeuci wybiorą nowy samorząd. Krawczyk: wierzę w dojrzałość naszych delegatów

Paulina Gumowska odpowiada za rozwój treści segmentu zdrowie w Grupie PTWP, w tym serwisu rynekzdrowia.pl, którego jest redaktor naczelną. Przed dołączeniem do Grupy PTWP, przez blisko dziewięć lat związana była z Wirtualną Polską. Ostatnio była redaktor naczelną obszaru lifestyle i zdrowie, m.in. WP Kobiety i portalu WP abcZdrowie. Wcześniej była zastępcą redaktora naczelnego WP oraz wiceszefową Strony Głównej i Newsroomu, a także wydawcą i redaktorem. Autor: Paulina Gumowska • Źródło: Rynek Zdrowia   • 26 maja 2022 17:47

Krajowa Izba Fizjoterapeutów wybierze w piątek nowe władze. Maciej Krawczyk, dotychczasowy prezes będzie ubiegał się o drugą kadencję. Nieoficjalnie wiadomo, że będzie musiał zmierzyć się ze związkowcem Tomaszem Dybkiem. Krawczyk pytany przez nas o konflikt między Izbą a związkiem mówi: Pielęgniarkom ułożenie relacji zajęło 20 lat. Lekarze wciąż je układają. Z większością związków zawodowych te relacje są bardzo dobre. Tam gdzie współpraca się nie ułożyła to są raczej kwestie personalne, ambicjonalne. Do współpracy potrzeba obu stron i ogromnej cierpliwości.

Fizjoterapeuci wybiorą nowy samorząd. Krawczyk: wierzę w dojrzałość naszych delegatów
Maciej Krawczyk chce kontynuować pracę w KIF. Fot. PTWP

 

Maciej Krawczyk: nasza Izba odgrywa dzisiaj dużo większą rolę dla zawodu, niż samorząd lekarski czy pielęgniarski

Paulina Gumowska, Rynek Zdrowia: Spotkamy się tuż przed wyborami w Krajowej Izbie Fizjoterapeutów. W Sejmie procedowana jest właśnie ustawa o minimalnych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia. Jak pan ocenia zapisy tej ustawy dotyczące fizjoterapeutów?

Maciej Krawczyk, prezes Krajowej Izby Fizjoterapeutów: To krok, a w zasadzie pierwszy krok, w dobrym kierunku i konieczne są kolejne kroki. Cieszymy się z tych podwyżek, bo nie było ich od lat. Nie będę ukrywał, że jest to również efekt naszych działań. Fakt, że była demonstracja we wrześniu i fakt, że było Białe Miasteczko bez wątpienia było presją na rządzących i jestem pewien, że dziś ta ustawa wyglądałaby inaczej, gdyby nie nasza aktywność.

Oczywiście diabeł tkwi w szczegółach. Wciąż nie znamy odpowiedzi na pytanie w jaki sposób będą finansowane podwyżki oraz co z pracownikami, którzy są na umowach cywilnoprawnych. Przypomnę tylko, że 50 proc. fizjoterapeutów pracujących w systemie refundowanym nie pracuje na etacie. Jednocześnie zgodnie z obietnicami ministra Niedzielskiego na początku czerwca rozpocznie się zwiększenie wyceń świadczeń zdrowotnych w zakresie rehabilitacji. Tych dwóch ścieżek finansowania dzisiaj bardzo potrzebujemy. 

I wy wierzycie panu ministrowi?

To nie jest kwestia wiary. Życie nauczyło mnie, że w relacjach z Ministerstwem Zdrowia nie należy kierować się emocjami, a racjonalnością i ocenianiem po faktach. Oczywiście trudno mi dziś wyrokować, czym zakończy się ten proces, ale widzę, że minister zdrowia podchodzi do tematu poważnie i wyciąga wnioski. Uczy się relacji ze środowiskiem i wie, że jeżeli nie będzie podwyżek system refundowany po prostu upadnie. 

Ton pana wypowiedzi, jeśli chodzi o relacje z ministerstwem jest dużo łagodniejszy niż kilka miesięcy temu. Czy przekonały pana do zmiany narracji pieniądze – 71,5 mln złotych, które minister zdrowia przekazał na szkolenia fizjoterapeutów? Wszyscy widzieliśmy ogromny czek i zdjęcia w mediach społecznościowych.

Powiedzmy sobie jasno: o projekt walczyliśmy od kwietnia ubiegłego roku. W wakacje, przed protestem medyków, wiedzieliśmy już, że na 99 proc. ten projekt będzie. Nie łączmy więc relacji z ministerstwem z tym wydarzeniem. To są dwie różne rzeczy. 

Zawsze podkreślałem, że samorząd zawodowy musi działać w synergii z resortem, my nie jesteśmy jego przeciwnikami, a tym bardziej nie jesteśmy lobbystami naszej grupy zawodowej. Nasze działania zmierzają do ochrony interesu społecznego, to coś innego niż lobbing. Na początku kadencji naszego samorządu dyrektorzy departamentów w MZ nagrywali rozmowy z nami, traktowali nas jak lobbystów w odróżnieniu od samorządu pielęgniarek i położnych, czy diagnostów laboratoryjnych. Nie byliśmy rozpoznawani w ogóle jako zawód. 

Przez pięć lat przeskoczyliśmy pewną epokę i dziś jesteśmy bardzo wygłodniali równego traktowania. My kształcimy się po dyplomie za własne pieniądze, musimy płacić za specjalizacje, inaczej niż pielęgniarki i lekarze. Te 70 mln to ogromny zastrzyk dla polskich fizjoterapeutów i szansa dla młodych ludzi, którzy wkraczają w życie zawodowe. To cenny projekt, ale już planujemy, że będziemy w nowej perspektywie unijnej wyciągali ręce po dużo większe pieniądze 

Prof. Matyja odchodząc z NIL-u przekreślił relacje z MZ, mówiąc, że ich nie było. 

Nam jest łatwiej niż lekarzom, bo jesteśmy młodym samorządem. Przez lata między samorządem lekarzy i ministerstwem powstało wiele podziałów i spraw nigdy nie wyjaśnionych. Wystarczy wspomnieć akcje kierowane przeciwko tej grupie zawodowej, medialne ataki sprzed kilkunastu lat. Lekarze mają silny samorząd, silne poczucie własnej wartości. Prof. Matyja to człowiek spełniony, autorytet w swojej dziedzinie. Bardzo zaangażował się we wsparcie ministerstwa na początku pandemii, później resort przestał go słuchać i rozmawiać. Nie dziwię się więc jego reakcji. 

Ta sytuacja dla Ministerstwa Zdrowia to też ważna lekcja do odrobienia. Próbowano nas – środowisko podzielić, odciągać od siebie, ale nigdy wcześniej samorządy zawodowe nie działały ramię w ramię tak jak teraz. Od ponad roku nasz kontakt zacieśnił się, bywały dni, że rozmawialiśmy ze sobą po kilka razy dziennie. Wzrosło zaufanie między nami, a ta solidarność przeniosła się też na naszych członków. To nas stawia w innej sytuacji w rozmowach z resortem.

Boi się pan wyborów i tego co może się wydarzyć, patrząc na to co zadziało się podczas zjazdu lekarzy? 

Wierzę w dojrzałość naszych delegatów. 

Delegaci – lekarze nie byli dojrzali?

Nie w tym rzecz. Samorząd lekarski wszedł właśnie w 9 kadencję, to ułożona demokracja, w której wiele rzeczy i procesów udało się przez te lata wypracować.  

My, jako samorząd mamy dużo więcej do stracenia, bo jesteśmy na etapie budowy – intensywnego wzrostu. Nasza Izba odgrywa dzisiaj dużo większą rolę dla zawodu, niż samorząd lekarski czy pielęgniarski. Jesteśmy na etapie kształtowania polityki zdrowotnej w zakresie fizjoterapii. Potrzebujemy ciągłości i konsekwencji działań. 

Dlaczego to pan powinien zostać ponownie wybrany prezesem?

Bo mam wizję na pięć, 10, 15 lat do przodu. Myślę o fizjoterapii jako całości polityki zdrowotnej. Ona nie powstała w oparciu o siedzenie przy biurku, jestem praktykiem – klinicystą, czerpię z doświadczeń innych osób, które zaprosiłem do współpracy. Wiele osób utożsamia się z moją wizją. I to jest odpowiedź na pytanie, czy boję się wyborów. Uczę się od ludzi, którzy mają inne zdanie niż ja, a nie od tych którzy mi przytakują.

Co pan powie delegatom w czasie Zjazdu?

Chcę w perspektywie dwóch lat wprowadzić bezpośrednią wizytę fizjoterapeutyczną w systemie refundowanym. Chcę zwiększenia finansowania procedur, które w tej chwili nie są finansowane w ogóle: Polki z nietrzymaniem moczu, a jest ich w tej chwili 2,5 mln, muszą w tej chwili płacić za fizjoterapię prywatną, bo fizjoterapia uro- ginekologiczna nie jest finansowana. Nie jest finansowana rehabilitacja twarzoczaszki czy rehabilitacja po incydentach kardiologicznych. 

Chcemy żeby płatnik zaczął płacić też za fizjoprofilaktykę pierwotną i wtórną, żeby stworzył wizytę patronażową noworodka, żeby fizjoterapeuta mógł prowadził screening dzieci w wieku wczesnoszkolnym. 

Będziemy walczyć o równy dostęp do fizjoterapii w całej Polsce. Chcielibyśmy inwestować więcej pieniędzy w promocję zawodu. Bo wciąż widzimy, że w środowisku medycznym czy wśród zwykłych Polaków nie ma wystarczającego zrozumienia i wiedzy jak nasz zawód jest potrzebny.

Bardzo ważne dla mnie jest też pozyskiwanie pieniędzy na kształcenie podyplomowe dla fizjoterapeutów oraz zwiększanie ich kompetencji. Jestem przekonany, że w przeciągu najbliższych czterech lat fizjoterapeuci będą mieli dużo szersze kompetencje niż w tej chwili, zaczną podawać leki, wystawiać zwolnienia krótkoterminowe. 

Wiem też jak ważna w tym procesie jest cyfryzacja i digitalizacja oraz bezpośrednie wspomaganie fizjoterapii przez wykorzystanie robotyki i nowych technologii. Tak się dzieje na całym świecie i będzie się musiało dziać również u nas. Dlatego chcemy i musimy inwestować np. w Elektroniczną Dokumentację Medyczną, także w systemie refundowanym. W tej chwili z darmowej dokumentacji medycznej, którą stworzyliśmy dla naszych fizjoterapeutów (jako jedyny samorząd) korzysta 20 proc. fizjoterapeutów. To jest ewenement.

Co z nowelizacją ustawy o zawodzie fizjoterapeuty? 

Ustawa jest gotowa, czeka na przekazanie do KPRM-u. Być może zadzieje się to w czerwcu.

Co ona oznacza dla fizjoterapeutów? 

To ważna nowelizacja, która zmienia kształcenie podyplomowe, nie będzie tam tylko specjalizacji, ale też kursy kompetencyjne. Czyli w ramach wąskiej dziedziny, np. intensywnej opieki medycznej, fizjoterapeuta będzie mógł skończyć kurs kompetencyjny i mieć prawo np.: do regulacji respiratora, do odsysania pacjenta, do wykonywania iniekcji. Projektowane zmiany spowodują, że zwiększy się dostęp do profesjonalnej fizjoterapii. Zresztą już dzisiaj wiele z tych rzeczy robią fizjoterapeuci odpowiadając na potrzeby pracodawców, ale chcemy to usankcjonować prawem. Nowelizacja wprowadzi też obowiązek kształcenia ustawicznego. 

Nowelizacja ustawy to nasz sukces, my ją inicjowaliśmy. Wierzę, że Sejm przegłosuje ją jesienią. 

Czy na listę swoich porażek wpisałby pan niepoukładanie relacji ze związkami zawodowymi fizjoterapeutów? Gorąco miedzy wami.

Pielęgniarkom ułożenie tych relacji zajęło 20 lat. Lekarze wciąż je układają. Z większością związków zawodowych te relacje są bardzo dobre. Izba w ciągu 5 lat zorganizowała z nimi cztery duże spotkania, związkowcy są członkami zespołów w Krajowej Radzie Fizjoterapeutów.  

A mimo wszystko są między wami podziały. Krystyna Ptok i Zofia Małas występują wspólnie.

Nie zawsze tak było. A jeśli chodzi o nas: tam gdzie współpraca się nie ułożyła to są raczej kwestie personalne, ambicjonalne. Do współpracy potrzeba obu stron, ogromnej cierpliwości i umiejętności cofania się czasem o dwa kroki, by później razem iść do przodu. Ja jestem człowiekiem kompromisu, budowania a nie dzielenia. Tego samorząd dzisiaj potrzebuje. 

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum