Fizjoterapeuci upominają się o podwyżki: protestów jest coraz więcej

Autor: Marzena Sygut/Rynek Zdrowia • • 03 marca 2020 11:46

Fizjoterapeuci nie odpuszczają. O "swoje" upominają się już specjaliści z Płocka i Poznania. Teraz wejście w spór zbiorowy z dyrekcją rozważają fizjoterapeuci z Wielospecjalistycznego Szpitala Wojewódzkiego w Gorzowie Wlkp. Z kolei ci z sosnowieckiego Szpitala Miejskiego chcą przeprowadzić referendum strajkowe. Na razie protestują, nosząc czarne koszulki.

Symbolem protestu są czarne koszulki Fot. OZZPF (zdjęcie ilustracyjne)

25 lutego w spór zbiorowy z dyrekcją weszli fizjoterapeuci Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Płocku, 2 marca fizjoterapeuci ze Szpitala Miejskiego im. Strusia w Poznaniu. Jak mówią, przez lata niedostrzegani, obecnie walczą o wyższe pensje i większe nakłady na ochronę zdrowia.

Przypomnijmy. Przedstawiciele Krajowego Związku Zawodowego Pracowników Medycznych Laboratoriów Diagnostycznych (KZZPMLD) wspólnie z reprezentantami Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pracowników Fizjoterapii (OZZPF) 21 maja 2019 r. rozpoczęli protest głodowy, domagając się m.in. podwyżek. Po 11 dniach zawiesili protest, dając ministrowi zdrowia "kredyt zaufania". Zapowiedzieli jednak, że w wypadku braku realizacji postulatów, wrócą do głodówki.

W odpowiedzi MZ zapewniało, że zajmie się monitorowaniem spotkań z dyrektorami szpitali i przedstawicielami Narodowego Funduszu Zdrowia, które miały skutkować wzrostem poziomu wynagrodzeń pracowników podmiotów leczniczych, w tym pracowników należących do grupy zawodowej diagnostów laboratoryjnych, fizjoterapeutów oraz techników medycznych. Zarobki pracowników laboratoriów i fizjoterapeutów od lat oscylują wokół najniższej krajowej.

Tymczasem, jak mówił w rozmowie z Dziennikiem Gazetą Prawną, Tomasz Dybek, przewodniczący OZZPF, ok. 30-40 proc. fizjoterapeutów pomimo zapewnień resortu, nie otrzymało obiecanych podwyżek. W podobnej sytuacji są diagności laboratoryjni.

Dybek wyjaśnił też, że dyrektorzy, którzy chcieli podwyższyć wynagrodzenia, już to zrobili. Pozostałych nie ma jak do tego zmusić, ponieważ środki nie są przekazywane odrębnym strumieniem - szefowie lecznic mieli wygospodarować je ze swoich budżetów.

Prowadzi to do rosnącego niezadowolenia wśród grup pracowniczych, które nie uzyskały obiecanego wynagrodzenia, a ogniska protestów pojawiają się w kolejnych miejscach. 2 marca w mediach społecznościowych Ogólnopolski Związek Zawodowy Pracowników Fizjoterapii poinformował, że wszedł w spór zbiorowy: jeśli mediacje nie przyniosą efektu, będzie strajk ostrzegawczy, a następnie - strajk.

Podobne działania podejmują pracownicy poszczególnych podmiotów leczniczych. Fizjoterapeuci z wojewódzkiego szpitala w Gorzowie Wlkp. jeszcze w poniedziałek 2 marca byli blisko wejścia w spór zbiorowy z pracodawcą. Na razie zrezygnowali, domagają się jednak podwyżek, i nie wykluczają, że do sporu zbiorowego jednak dojdzie.  W rozmowie z Gazetą Lubuską szacują, że zarabiają średnio niespełna 60 proc. tego, co pielęgniarki i położne oraz około jedną trzecią tego, co lekarze.

1 lutego br. gorzowski oddział Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pracowników Fizjoterapii wystosował pismo do zarządu szpitala. Związkowcy zażądali w nim m.in. wzrostu stawki zasadniczej o 1,6 tys. zł., 500-złotowego dodatku dla tych, którzy pracują przy łóżku chorego a także objęcia fizjoterapeutów na intensywnej terapii takim samym dodatkiem, jaki mają pracujące na niej pielęgniarki. Do rozmów z dyrekcją doszło jednak dopiero po nagłośnieniu sprawy przez media.

Także fizjoterapeuci z sosnowieckiego Szpitala Miejskiego, w rozmowie z Dziennikiem Zachodnim, podkreślili, że domagają się podwyżek i przeznaczenia przez dyrekcję minimum 2 tys. zł na szkolenie dla jednego fizjoterapeuty.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum