Fizjoterapeuci nie garną się do ochrony zdrowia, wybierają kluby fitness i ośrodki spa

Autor: Katarzyna Lisowska/Rynek Zdrowia • • 13 czerwca 2019 05:55

Czy po fali emigracji zarobkowej lekarzy i pielęgniarek będziemy mieli do czynienia z taką w przypadku fizjoterapeutów? Już 8 proc. przedstawicieli tej profesji rozważa wyjazd z kraju w ciągu roku. Ze względu na niskie płace młodzi adepci fizjoterapii niechętnie decydują się na pracę w placówkach ochrony zdrowia. A proponowany wzrost wycen w rehabilitacji... uznają za policzek.

Fizjoterapeuci nie garną się do ochrony zdrowia, wybierają kluby fitness i ośrodki spa
Fot. archiwum (zdjęcie ilustracyjne)

Fizjoterapeuci o swojej trudnej sytuacji ekonomicznej mówią otwarcie od dawna. Ale latami ich głos nie mógł się przebić do decydentów. Teraz za sprawą ostatnich akcji protestacyjnych zrobiło się o nich głośno.

Czytaj więcej: Fizjoterapeuci i diagności laboratoryjni rozpoczęli protest głodowy

Skąd ten bunt?
Chociaż fizjoterapeuci stanowią jedną z najliczniejszych grup wśród zawodów medycznych to należą do najniżej opłacanych w publicznym systemie ochrony zdrowia. Jak wynika z badania dotyczącego sytuacji finansowej tej grupy zawodowej przeprowadzonego przez Kantar średnie zarobki tych specjalistów w podmiotach leczniczych w oparciu o umowę o pracę wynoszą 2 158 zł netto.

- Typowy polski fizjoterapeuta to młoda, ok. 36-letnia kobieta, która skończyła pięcioletnie studia. Zazwyczaj pracuje w przychodni lub szpitalu, ale bywa, że z konieczności dorabia w kilku miejscach - mówi prof. Maciej Krawczyk, prezes Krajowej Izby Fizjoterapeutów (KIF). 

Jak zwraca uwagę średnie zarobki w podmiotach leczniczych w oparciu o umowę o pracę stanowią ok. 40 proc. średniego wynagrodzenia w kraju.

Praca na kilku etatach
- Każda średnia pokazuje tylko część obrazu, ale wnioski nasuwają się same: wynagrodzenie polskiego fizjoterapeuty jest znacznie poniżej średniej krajowej, więc żeby zapewnić minimum niezbędne do przeżycia dla siebie i rodziny musi on pracować na blisko półtora etatu, w więcej niż jednym miejscu pracy. Nic dziwnego, że jest przemęczony i sfrustrowany - komentuje prof. Krawczyk.

W efekcie brakuje chętnych do pracy w placówkach zdrowia. Jak mówi nam prof. Krawczyk obecnie w szpitalach pracuje najstarsza grupa fizjoterapeutów. - To tu praca jest najbardziej odpowiedzialna i najtrudniejsza. Niewielu jest młodych, którzy podejmą takie wyzwanie za tak marne pieniądze. Dlatego nawet w stołecznych szpitalach są wakaty. Podobnie zła jest sytuacja w sanatoriach, gdzie pracuje się też długo, w dodatku za średnio jeszcze mniejsze pieniądze - dodaje prezes.

Brak chętnych do pracy w przychodniach i szpitalach
Z badania przeprowadzonego przez Kantar wynika, że młodzi przedstawiciele tego zawodu, którzy stanowią zdecydowaną większość tej profesji (osoby do 29 lat - 31  proc., do 39 r.ż. - 42 proc.) częściej podejmują prace zarobkową w fitness klubach, spa czy hotelach. 8 proc. fizjoterapeutów rozważa też podjęcie pracy poza krajem.

- I jeżeli sytuacja na rynku się nie poprawi, takich osób może zacząć przybywać. To bardzo niepokojące - zaznacza prof. Krawczyk.

Jego zdaniem fizjoterapeuci mogliby być istotnym wsparciem dla systemu ochrony zdrowia, szczególnie w sytuacji braków kadrowych wśród lekarzy i pielęgniarek. - Jest potencjał, bo mamy świetnie przygotowaną młodą kadrę, która z powodzeniem mogłaby przejąć część zadań, które dzisiaj wykonują lekarze bądź pielęgniarki. Aby tak się stało fizjoterapeuci oczywiście muszą być uczciwie opłacani - podkreśla.

- W sytuacji, kiedy Ministerstwo Zdrowia mówi o pieniądzach do fizjoterapeutów, które de facto do nich nie trafią, a Narodowy Fundusz Zdrowia proponuje wzrost wyceny świadczeń z zakresu fizjoterapii o 60 groszy, nie dziwi to, że fizjoterapeuci czują się poniżeni. Najpierw lata kształcenia, kursy opłacane z własnej kieszeni, a na koniec brak możliwości utrzymania siebie i swojej rodziny. Przykrego obrazu polskiej fizjoterapii dopełnia brak perspektyw rozwoju i jasnej ścieżki kariery w zawodzie - przyznaje prezes Krawczyk.

Sedno sprawy tkwi w wycenach
W opinii samorządu fizjoterapeutów, kosmetyczne zmiany wyceny świadczeń nie przyniosą przedstawicielom tego zawodu odczuwalnych zmian. By tak się stało obecne wyceny świadczeń powinny zwiększyć się o 140 proc., a w niektórych przypadkach - jak fizjoterapia ambulatoryjna - nawet trzykrotnie. Dlatego KIF wystąpił o znaczne podniesienie wycen, które pozwoli na satysfakcjonujące podwyżki dla tych pracowników oraz sprawi, że oddziały rehabilitacyjne same zaczną się bilansować.

Andrzej Troszyński, rzecznik Mazowieckiego OW NFZ zwraca uwagę, że trudno mówić o kosmetycznych zmianach w rehabilitacji. - W tym przypadku wyceny świadczeniach planowane lipca 2019 r. są istotnie wyższe niż w przypadku innych dziedzin - zaznacza.

W ocenie Izby należy też dokonać przeglądu świadczeń realizowanych w ramach fizjoterapii. Kluczowe elementy nowoczesnej fizjoterapii, czyli badanie i indywidualna praca z pacjentem są wyceniane bardzo nisko, zaś procedury o wątpliwej lub ograniczonej skuteczności są wciąż premiowane. Zdaniem prezesa Krawczyka takie uporządkowanie pozwoliłoby efektywniej zarządzać dostępnym budżetem w tym obszarze.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum