Fizjoterapeuci i diagności laboratoryjni rozpoczęli protest głodowy

Autor: PAP, RZ/Rynek Zdrowia • • 21 maja 2019 18:16

Krajowy Związek Zawodowy Pracowników Medycznych Laboratoriów Diagnostycznych podał we wtorek (21 maja) za pośrednictwem mediów społecznościowych, że wspólnie z Ogólnopolskim Związkiem Zawodowym Pracowników Fizjoterapii zdecydował o rozpoczęciu protestu głodowego.

Fizjoterapeuci i diagności laboratoryjni rozpoczęli protest głodowy
Forma protestu uległa zaostrzeniu Fot. Archiwum

"Od dziś, w warszawskim szpitalu dziecięcym przy ul. Żwirki i Wigury grupa diagnostów laboratoryjnych i fizjoterapeutów głoduje w imię nagłaśniania problemów, które na Ministerstwie nie robią wrażenia" - głosi wpis. Zamieszczono w nim także zdjęcia protestujących.

W ramach akcji "maj bez fizjoterapeutów", fizjoterapeuci najpierw oddawali krew, a następnie przystąpili to strajku włoskiego, polegającego na skrupulatnym, drobiazgowym wykonywaniu obowiązków i edukowaniu pacjentów o znaczeniu fizjoterapii.

W połowie maja, na wspólnej konferencji z diagnostami, poinformowali o akcji, w ramach której wysyłali pisma do dyrektorów zatrudniających ich placówek z prośbą o podwyżkę wynagrodzeń oraz występowali m.in. do NFZ z pytaniem o środki dostępne na ten cel.

Wyjaśniali, że działania te podjęto w związku z wypowiedzią ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego, który wskazał, że dyrektorzy szpitali otrzymali dodatkowe 680 mln zł w związku ze wzrostem wyceny świadczeń i mogą te środki przeznaczyć na podwyżki dla grup, które ich dotychczas nie dostały, m.in. diagnostów i fizjoterapeutów.

Związki zapowiadały, że kolejnym etapem będzie protest głodowy.

MZ: nie ma możliwości prawnej

Minister zdrowia Łukasz Szumowski odnosząc się do akcji protestacyjnej fizjoterapeutów i zapowiedzi aktywizacji diagnostów, wskazywał kilkanaście dni temu, że nie ma możliwości prawnej, aby przekazać "znaczone" (konkretnie przeznaczone - PAP) pieniądze dla grup nieobjętych odrębnymi regulacjami ustawowymi m.in. fizjoterapeutów, diagnostów czy techników elektroradiologii. - Te grupy zawodowe nie są w pełni opisane ustawami, w związku z tym nie możemy zastosować do nich takich regulacji, jak (…) np. do lekarzy, pielęgniarek czy ratowników - mówił.

Szef resortu zdrowia wskazywał, że nastąpił wzrost ryczałtów w placówkach. - Te pieniądze są również przeznaczone na wzrost kosztów płac dla zawodów nieuregulowanych odrębnie - podkreślał. Ocenił, że 680 mln to znaczący wzrost ryczałtów.

- Pieniądze, które Narodowy Fundusz Zdrowia przekazuje do szpitali są przeznaczone dla różnych interesariuszy, dla administracji szpitala, dla administracji klinik i oddziałów, dla grup zawodowych profesjonalistów medycznych, w tym również techników, fizjoterapeutów, diagnostów, lekarzy, pielęgniarek, ratowników - mówił. - Na pewno dyrektorzy mogą zastanowić się na ile mogą poprawić sytuacje finansową zawodów, które nie zostały uregulowane odrębnie - stwierdził.

Przypomnijmy: głównym postulatem fizjoterapeutów jest podwyżka płac o 1600 zł brutto. Jednak protestujący domagają się również urlopów szkoleniowych, zwiększenia wyceny świadczeń gwarantowanych fizjoterapeutycznych, wzrostu wynagrodzeń także w innych grupach zawodowych, na przykład techników analityki medycznej czy techników elektroradiologii.

Mają dość czekania

Przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pracowników Fizjoterapii dr Tomasz Dybek w rozmowie z Rynkiem Zdrowia tłumaczył, że majowy protest kroczący "ma zwrócić uwagę MZ, iż w ochronie zdrowia są też inne zawody medyczne, oprócz: lekarza, pielęgniarki i ratownika medycznego".

- Mamy dość czekania. My też chcemy być zauważani. Chcemy by Ministerstwo Zdrowia wywiązało się z zapowiadanych podwyżek, które mieli otrzymać od 1 marca dotychczas pomijani płacowo pracownicy medyczni. Niestety, fizjoterapeuci do tej pory nie otrzymali tych pieniędzy. Chcemy takich podwyżek, jakie dostały pielęgniarki czyli 1600 zł brutto, bo fizjoterapeuci po 10 latach pracy mają od 2200-2400 zł pensji podstawowej - tłumaczył Dybek.

Jak informował wcześniej, po 13 maja fizjoterapeuci zaplanowali akcję korzystania ze zwolnień lekarskich. Jak podało we wtorek Polskie Radio Białystok, w samy tylko województwie podlaskim spowodowała ona odwołanie wielu zabiegów w szpitalach w Łomży, Mońkach, Hajnówce i w SPZOZ Ośrodku Rehabilitacyjnym w Suwałkach

W łomżyńskiej lecznicy na zwolnieniach lekarskich jest 40 spośród 41 pracowników. Problemy mają też pacjenci szpitala w Mońkach. Od poniedziałku w pracy nie ma połowy z ponad 20-osobowej grupy fizjoterapeutów, którzy przebywają na kilkudniowych zwolnieniach lekarskich. Podobna sytuacja jest w SPZOZ Ośrodku Rehabilitacyjnym w Suwałkach, gdzie ze zwolnień lekarskich korzysta połowa z ponad 40 fizjoterapeutów. W szpitalu w Hajnówce na zwolnieniu jest co trzeci spośród trzydziestu fizjoterapeutów.

Plakaty informujące o ogólnopolskiej akcji protestacyjnej pojawiły się m.in. w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Białymstoku i Uniwersyteckim Dziecięcym Szpitalu Klinicznym.

Z kolei Krajowy Związek Zawodowy Pracowników Medycznych Laboratoriów Diagnostycznych (KZZPMLD) informował, że w ostatnich dniach część organizacji związkowych weszła w spory zbiorowe. Wśród ZOZ- ów w sporze są m.in.: Mielec, Gniezno, Dębica, Kościan, Leszno i Chełm. KZZPMLD zapowiadał na swojej stronie internetowej, że dołączą do nich kolejne organizacje.

Diagności żądają podwyżek

W już zgłoszonych sporach zbiorowych głównym postulatem był wzrost pensji o 1500 zł dla każdego pracownika laboratorium. Niektóre z organizacji do listy dopisały także inne, wewnętrzne sprawy, od dawna spychane przez dyrekcje na margines.

Jak podkreślał związek, w większości przypadków spory (a zwłaszcza zawarte w nich postulaty płacowe) nie są jednak wymierzone bezpośrednio przeciwko dyrekcjom szpitali, a przeciwko konsekwentnym działaniom Ministerstwo Zdrowia, prowadzącym do zapaści diagnostyki laboratoryjnej w Polsce. Wymierzone są także przeciwko twierdzeniom, "jakoby zawód diagnosty laboratoryjnego nie był zawodem uregulowanym ustawowo”.

Jak stwierdziła Lucyna Dziaduch, przewodnicząca mieleckiej ZOZ KZZPMLD i członkini Zarządu Krajowego Związku, „minister Szumowski obiecał, że 1 marca do oddziałów NFZ zostanie przekazane 1,8 mld zł. Deklarował, że będą to pieniądze wyłącznie z przeznaczeniem na podwyżki dla grup medycznych dotąd nieobjętych porozumieniami płacowymi. Oprócz tego obiecał bezpłatne szkolenia specjalizacyjne dla diagnostów laboratoryjnych i urlopy szkoleniowe”. Żadna z tych obietnic nie doczekała się dotychczas realizacji.

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum