Fiałek ostro o publicznej ochronie zdrowia: "system zdycha, utrzymywanie go powinno być karane"

Autor: Jacek Wykowski/Rynek Zdrowia • • 03 marca 2020 14:09

Wbrew propagandzie sukcesu, polski publiczny system opieki zdrowotnej zdycha. Film, który nagrała dziewczyna leżąca w krotoszyńskim szpitalu, obnaża całą prawdę o jakości polskiej ochrony zdrowia. Nawet, jeżeli jest zmanipulowany (w co nie wierzę), to i tak przedstawia faktyczne problemy pacjentów i pracowników - twierdzi Bartosz Fiałek, lekarz z zarządu krajowego OZZL.

Bartosz Fiałek z Zarządu Krajowego OZZL Fot. Archiwum

Fiałek odnosi się do bardzo popularnego w internecie filmu, który zamieściła pacjentka z podejrzeniem zakażenia koronawirusem, Anna Morawska. Po powrocie z USA i Włoch trafiła do Szpitala Powiatowego w Krotoszynie. Na nagraniu w mediach społecznościowych podzieliła się swoimi spostrzeżeniami w kontekście płynących oficjalnie zapewnień o przygotowaniu polskiej ochrony zdrowia na epidemię.

Więcej: Pacjentka szpitala w Krotoszynie: koronawirus po godz. 15 ma wolne, spędza czas z rodziną

Film pacjentki z Krotoszyna zamieszczony na Facebooku 29 lutego do 3 marca wyświetlony został ponad 5,5 mln razy.

Fiałek komentuje (także na Facebooku), że lekarze wpadli w wir procedur narzuconych z góry, które miały pracę ułatwiać, a rzeczywiście ją utrudniają. Przypomina, że kobieta na ocenę badania jej próbki biologicznej czekała ponad 8o godzin. "W Chinach wynik otrzymujemy po 3 godzinach, w Polsce - niby - po 6. Zasada twój pacjent - twój problem jest jedną z koronnych w Polsce" - pisze Fiałek.

Przypomina "przy okazji" sytuację z czasów, gdy sam pełnił dyżur medyczny w izbie przyjęć "małego szpitala w Bydgoszczy".

"Przyjeżdża karetka ze starszym pacjentem z nadciśnieniem tętniczym. Ponadto ból brzucha. Badam całościowo, dochodzę do badania jamy brzusznej, a tam... wielki, pulsujący, wyczuwalny przez powłoki brzuszne guz. (...) W szpitalu, w którym pracuję w tamtym momencie, nie ma diagnostyki obrazowej USG. Diagnostyka RTG dostępna po wezwaniu technika, który przyjedzie w przeciągu godziny. Wzywam" - pisze Bartosz Fiałek

"Po wstępnym ustabilizowaniu stanu chorego zaczynam szukać dla niego docelowego miejsca. Chirurgia naczyniowa. Pierwsza odmawia, druga nie ma miejsc. Dyspozytornia nie wie. Co robię? Dzwonię do Centrum Zarządzania Kryzysowego. Pytam, gdzie jest najbliższe miejsce w oddziale chirurgii naczyniowej, ponieważ moje możliwości pomocy temu pacjentowi się skończyły. Nie wie. Po co pan tam, kur.., siedzi w takim razie? - Nie wiem, mamy weekend (była sobota), zadzwoni pan w poniedziałek. Odkładam słuchawkę" - opisuje zdarzenie. 

Konstatuje, że doskonale wie, co czują lekarze z krotoszyńskiego szpitala, którzy "dzwonią godzinami do szpitali o wyższej referencyjności i odbijają się od ściany (słuchawki)".

Według Fiałka "usilne utrzymywanie obecnego systemu opieki zdrowotnej przy życiu jest nieetyczne i powinno być karane". Stan ten porównuje do daremnej terapii, w której nierokującego pacjenta poddaje się intensywnemu leczeniu.  "Zamiast mu pomagać, męczymy go przed śmiercią" - kończy.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum