Ewa Kopacz jednak odejdzie z rządu?

Autor: Polska/Rynek Zdrowia • • 06 grudnia 2008 12:07

Mimo wczorajszego dementi Ewy Kopacz i Zbigniewa Chlebowskiego, dziennik Polska twardo obstaje przy swoim: minister zdrowia Ewa Kopacz pożegna się wkrótce z gabinetem Donalda Tuska.

Zbigniew Chlebowski, szef klubu parlamentarnego PO, który wcześniej potwierdzał, że minister zdrowia zamierza wystartować w wyborach do europarlamentu, wczoraj przestraszył się skutków swej wypowiedzi. Zrozumiał, że premier mógł to odebrać jako atak na kluczowego ministra.

- Premier nie lubi, gdy ktoś z jego partii próbuje mu dymisjonować ministra. Do wiosny, czyli do czasu, gdy Ewa Kopacz pozostanie szefową resortu, podawanie informacji o jej odejściu jest zakazane - mówi anonimowo jeden z posłów PO.

Odejściu Kopacz nie zaprzecza natomiast wicepremier Grzegorz Schetyna, który przyznał, że informacja o tym krąży po sejmowych korytarzach. 

- Jej silna pozycja do tej pory polegała na bliskich kontaktach z Tuskiem. Teraz po każdej zgłoszonej propozycji reform dostaje od premiera burę - mówi Bolesław Piecha, wiceminister zdrowia w rządzie PiS, a prywatnie dobry znajomy Kopacz. - Kopacz na wszystko reaguje bardzo emocjonalnie. Już nie wytrzymuje krytyki.

Jakub Szulc, wiceminister zdrowia, oraz Jerzy Miller, były szef NFZ, a obecnie wojewoda małopolski - to dwie najczęściej wymieniane osoby na politycznej giełdzie następców szefowej resortu zdrowia Ewy Kopacz.

Naturalnym kandydatem na ministra jest Szulc. Z wykształcenia ekonomista, aż do 2005 r. (wtedy po raz pierwszy wszedł do Sejmu) pracował w bankowości. Ze służbą zdrowia nie ma wiele wspólnego, nieznany w środowisku medycznym, ale promowany przez PO.

- O panu Szulcu mogę powiedzieć tylko tyle, że to spokojny, wyważony człowiek - mówi poseł tej partii Bolesław Piecha.

O Millerze jako kandydacie na stanowisko ministra zdrowia mówi się od lat. Jednak żaden z premierów teki mu nie powierzył. Donald Tusk kusił go wiceministerialnym fotelem, ale Miller podziękował. Nieoficjalnie mówi się, że nie wyobrażał sobie współpracy z Kopacz.

Z wykształcenia jest inżynierem, ukończył studia na Wydziale Elektrotechniki, Elektroniki i Informatyki Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. W polityce pełnił różne funkcje. Był wiceministrem finansów, doradcą prezesa NBP, zastępcą prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz. NFZ-em kierował także za rządów PiS.

- Miller ma kwalifikacje do kierowania resortem zdrowia. Umie analitycznie myśleć i liczyć, jest uparty - ocenia wiceminister zdrowia za rządów PiS Bolesław Piecha.

Tę ostatnią cechę wymieniają wszyscy, którzy kiedykolwiek współpracowali z Jerzym Millerem. Podkreślają, że jak się uprze, to trudno go przekonać, żeby zmienił zdanie.

- Ale ma też ogromną klasę, umie słuchać, stara się rozumieć i szanuje kadrę medyczną - mówi Elżbieta Buczkowska, szefowa Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych.

Dobre zdanie mają o nim także lekarze.

- Wielokrotnie z nim się spieraliśmy, ale zawsze były to spory na płaszczyźnie konkretów - opowiada Tomasz Underman, wiceprzewodniczący OZZL.

Zdaniem Adama Rozwadowskiego, szefa prywatnych klinik Enel-Med, to właśnie Jerzy Miller powinien zostać nowym ministrem zdrowia.

- Ewa Kopacz nie jest złym ministrem, ale jej siła przebicia jest zbyt mała, żeby w przyszłym roku przeprowadzić komercjalizację. Tu potrzebny jest mocny człowiek. I takim jest Miller - tłumaczy Rozwadowski.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum