Emocje na obradach komisji. "Słyszymy, że pacjenci giną? Firmy nie odłączają respiratorów!"

Autor: Piotr Wróbel • Źródło: Rynek Zdrowia11 stycznia 2023 20:09

- Słyszymy, że dochodzi do odłączania respiratorów i pacjenci giną. Niebywałe - mówił wyraźnie wzburzony wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski na posiedzeniu sejmowej Komisji Zdrowia. W niezwykle ostrym tonie zareagował na wypowiedź przedstawicielki Stowarzyszenia Pacjentów Jednym Tchem, reprezentującej pacjentów wentylowanych mechanicznie w domu.

Emocje na obradach komisji. "Słyszymy, że pacjenci giną? Firmy nie odłączają respiratorów!"
Fot. Shutterstock
  • Podczas posiedzenia sejmowej Komisji Zdrowia przedstawicielka organizacji pacjentów powiedziała, że za obniżenie wycen świadczeń pacjenci wentylowani mechanicznie "płacą własnym życiem"
  • Ta niefortunna wypowiedź spotkała się z bardzo ostrą reakcją wiceministra zdrowia Macieja Miłkowskiego
  • Uznał, iż przedstawicielka organizacji pacjenckiej „powiedziała bardzo mocno, że firmy przychodzą i odłączają respiratory pacjentom”
  • Nie ma takiej sytuacji, że firmy tracą zyski i w związku z tym odłączają respiratory - mówił
  • Jak twierdzi Robert Suchanke, prezes Ogólnopolskiego Związku Świadczeniodawców Wentylacji Mechanicznej, za 3 tysiące osób wentylowanych mechanicznie świadczeniodawcy nie otrzymują należnych pieniędzy

Wentylacja mechaniczna. "Pacjenci płacą życiem"

Podczas środowego posiedzenia sejmowej Komisji Zdrowia, zwołanego na wniosek posłów wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski przedstawiał "informację na temat obniżenia wyceny świadczeń dla pacjentów wentylowanych mechanicznie w domu".

Wnioskodawcy wskazywali m.in. że pacjenci i ich rodziny oczekują wsparcia w zakresie rekompensat za rosnące ceny prądu. Mówiono też o nowym modelu opieki nad pacjentem wentylowanym, który przedstawiła do konsultacji Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji.

Podczas posiedzenia doszło nieoczekiwanie do bardzo ostrej dyskusji na temat dostępności do świadczeń domowej wentylacji mechanicznej finansowanej przez NFZ.

Dyskusję wywołała Maria Dzięcielska, reprezentująca Stowarzyszenie Pacjentów Jednym Tchem. Jak mówiła: pacjenci wentylowani „nie płacą z własnej kieszeni za obniżone taryfy, ale płacą czymś więcej, po prostu swoim życiem”.

Wyjaśniała, że po wprowadzonych w połowie minionego roku obniżkach taryf dla świadczeniodawców, prowadzących wentylację mechaniczną pacjentów w domu, do stowarzyszenia zaczęły docierać z różnych województw sygnały, że „zostały wstrzymane przyjęcia tych pacjentów”.

- Czy jest zapewniona dostępność w opiece nad zdrowiem tych pacjentów? Zdarzyły takie przypadki, w których jej nie było. To jest sytuacja, w której pacjenci są bezpośrednio poszkodowani - powiedziała.

Czy są pacjenci niepodłączani do respiratora?

Jak mówiła, do stowarzyszenia napływają również zgłoszenia dotyczące kolejek.

- Sygnały o tym, że pacjenci czekają i nie mogą się doczekać, również do nas spływały. Z perspektywy pacjenta mogę państwu potwierdzić – tak, kolejki są. Problem jest też dlatego, że świadczenie jest limitowane – mówiła przedstawicielka organizacji pacjenckiej, dodając, że mówi o świadczeniach ratujących życie, które pozwalają tym pacjentom „na dostęp do powietrza”.

Ta opinia wywołała bardzo ostrą, pełną emocji dyskusję.

- Jeżeli były obniżki taryf, to nie ma takiej sytuacji w naszym systemie, że świadczeniodawca podziękuje „dzisiaj nie leczę, bo mi się wycena świadczenia przestała podobać”, takiej sytuacji nie ma - oponował poseł Tomasz Latos.

Ripostowała też posłanka Józefa Szczurek- Żelazko. Jak mówiła: nie zna sytuacji, by pacjent nie został podłączony do respiratora z powodu niskiej wyceny świadczeń. - Jeżeli pani zna taki przypadek to proszę to powiedzieć. Wycena świadczenia dotyczy sytuacji świadczeniodawcy, a pacjent, jeśli nie jest objęty opieką długoterminową w domu, to przebywa w szpitalu. To wtedy jest problem szpitala, systemu, a nie tego pacjenta - przekonywała.

Robert Suchanke, prezes Ogólnopolskiego Związku Świadczeniodawców Wentylacji Mechanicznej odpowiedział, że w takim razie będzie „informował o każdym pacjencie, który czeka na przyjęcie i jest pozbawiony finansowania, bo wkracza w nadwykonania”.

Poseł Tomasz Latos polemizując z prezesem odparł, że chodzi o sytuację, gdy pacjent korzystał z respiratora i odmówiono mu kontynuacji świadczeń.

- Jeżeli dochodzi do takiej sytuacji, to jest to działanie absolutnie niedopuszczalne i sprawa prokuratorska - rozwijał dyskusję.

Kolejek nie ma, świadczeniodawcy czekają na pieniądze

- Mówię o takiej sytuacji, gdy pacjent z niewydolnością oddechową jest w szpitalu, a nie ma możliwości sfinansowania jego wentylowania w domu -   wyjaśnił prezes Suchanke.

Przyznał zarazem, że kolejek do wentylacji mechanicznej w domu nie ma. Prezentując punkt widzenia świadczeniodawców wyjaśniał, że nie ma kolejek, bo świadczeniodawcy przyjmują pacjentów z nadzieją, że  świadczenia zostaną sfinansowane.

- Gdybyśmy tego nie robili, to 3 tysiące osób byłyby gdzieś w systemie w szpitalach - mówił podając liczbę pacjentów, która według świadczeniodawców otrzymuje świadczenie wentylacji mechanicznej w domu w ramach tzw. nadwykonań.

- Ciągle mamy nadzieję, że system nam za to zapłaci, a nie płaci niestety. Jeśli tak dalej pójdzie to my przestaniemy przyjmować tych pacjentów i oni w tym systemie będą czekać w kolejkach - zagroził.

Do dyskusji włączył się wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski, który odnosząc się do wypowiedzi przedstawicielki organizacji pacjenckiej przedstawił swoją jej interpretację. Uznał, iż przedstawicielka „powiedziała bardzo mocno, że firmy przychodzą i odłączają respiratory pacjentom”.

"Słyszymy, że pacjenci giną"

- Pan prezes Suchanke potwierdził, że nie ma takiej sytuacji, że firmy tracą zyski i w związku z tym odłączają respiratory - mówił. - A tu słyszymy, że dochodzi do odłączania respiratorów i pacjenci giną - komentował.

Wyraźnie wzburzony powiedział - wprowadzając analogię - że jeszcze nigdy nie spotkał się z sytuacją, by organizacja pacjencka, z którą rozmawia ministerstwo, przekazała opinię, że „obniżenie ceny leku oznacza, że zabijamy pacjentów, ponieważ firma ma mniejsze zyski”.

- Jeśli pacjenci zostali poszkodowani, jeśli zabrano respirator, jeśli jest gorsza opieka, ponieważ firma powiedziała, że teraz nie będzie rehabilitować, przyjeżdżać, to znaczy, że nie wykonuje świadczeń gwarantowanych. Proszę to zgłaszać - rozwijał wątek, domagając się konkretów.

Zarzucił też organizacji pacjenckiej, że pomimo zaproszenia do rozmów nie zgłosiła żadnej uwagi do aktualnie konsultowanego projektu AOTMiT.

- Jednocześnie na swojej stronie internetowej twierdzą państwo, że nadchodzi koniec leczenia respiroterapią domową, choć nie rozmawiają z nami na ten temat - odpowiadał.

Minister zapewniał, że wycena świadczeń wyliczana przez AOTMiT jest „faktycznie realizowana na podstawie kosztów”.

- Nie zawsze w 100 proc. są brane do kosztów zyski i tu być może jest problem. Ta terapia, tak wynikało z analiz, była znacząco przeszacowana - mówił, wyjaśniając powody obniżenia wyceny świadczeń wentylacji mechanicznej w domu.

"Świadczenia dla pacjentów wentylowanych ratujące życie finansowane w 100 proc.”

Odnosząc się do informacji przekazanej przez stronę świadczeniodawców o 3 tysiącach pacjentów nadlimitowych, których wentylowanie odbywa się poza przyznanym kontraktem, wątpił w wiarygodność tej informacji.

- Nie wiem czy to jest prawda, to chyba nie są pacjenci na respiratoroterapii. Większość świadczeń dotyczy do 8-godzinnej wentylacji - powiedział.

Swój pogląd polemizując ze stanowiskiem organizacji świadczeniodawców i pacjenckiej przedstawił też Maciej Karaszewski, zastępca dyrektora Departamentu Świadczeń Opieki Zdrowotnej NFZ.

Jak przekonywał, jedyne świadczenia w zakresie wentylacji mechanicznej, za które NFZ nie płaci bezlimitowo, to świadczenia dla pacjentów wentylowanych do 8 godzin lub 16 godzin. Zapewniał, że wszystkie świadczenia dla pacjentów ratujące życie co roku „są finansowane w 100 proc”. - Za wszystkich pacjentów, którzy muszą być podłączeni do respiratora, cały czas świadczeniodawcy otrzymują finansowanie nadwykonań wynoszące 100 proc. - mówił.

Przyznał też, że za nadwykonania realizowane u pacjentów, u których świadczenie trwa do 8 godzin, świadczeniodawcy otrzymują finansowanie w wartości 30- 40 proc. - Dostajecie, tylko nie podpisujecie ugód. Dlatego w takiej kwocie, bo AOTMiT doszła do wniosku że świadczenie jest o 60 proc. przeszacowane, więc tak naprawdę płaciliśmy 100 proc. kosztów - przedstawiał punkt widzenia NFZ reagując na próby protestu prezesa Suchanke.

Powiedział też, że NFZ z roku na rok kupował 20-30 proc. więcej świadczeń wentylacji mechanicznej. Dodał, że „kolejek do świadczeń nie ma”. - Sprawdzamy i widzimy, że świadczeniodawcy nie sprawozdają kolejek - wytłumaczył.

Dyrektor nadmienił, że poczuł się „niesłusznie szkalowany jako przedstawiciel instytucji płatnika”. Odnosząc się do wystąpienia przedstawicielki organizacji pacjenckiej mówił, iż odebrał ten głos jako uwagę, że NFZ „zabija pacjentów”.

Przewodniczący posiedzeniu komisji poseł Tomasz Latos zamknął debatę nie spełniając prośby przedstawicielki organizacji pacjenckiej, o ponowne zabranie głosu, tłumacząc to kwestiami proceduralnymi.

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum