Elektronizacja zamówień publicznych: czy szpitale mają powody do obaw?

Autor: Wojciech Kuta/Rynek Zdrowia • • 03 kwietnia 2018 05:57

Od 18 kwietnia br. postępowania w ramach zamówień publicznych - o wartości powyżej unijnego progu - muszą być realizowane z postaci elektronicznej. W październiku kończy się okres przejściowy, czyli nie będzie już możliwości prowadzenia przetargów w papierowej formie. Dotyczy to oczywiście także szpitali. Są do tego przygotowane?

Od października 2018 r. przetargi publiczne będą mogły być prowadzone wyłącznie w formie elektronicznej; FOT. Arch. RZ; zdjęcie ilustracyjne

Chodzi o unijną dyrektywę dotyczącą ujednolicenia i elektronizacji rynku zamówień publicznych. Jej zapisy wchodzą w życie 18 kwietnia i przewidują, że wykonawcy będą składać jednolity europejski dokument zamówienia (JEDZ) w formie elektronicznej, z podpisem kwalifikowanym.

Do października potrwa okres przejściowy, w którym dozwolona będzie jeszcze tradycyjna, papierowa forma prowadzenia przetargowej dokumentacji.

Paraliż? Aż tak źle będzie, ale...
Ruszył już rynek szkoleń z zakresu elektronizacji przetargów publicznych. W mediach pojawiają się doniesienia, że szpitalom, przeprowadzającym rocznie około 200-300 postępowań przetargowych, „grozi paraliż”. Naprawdę jest się czego bać?

W opinii Jarosława Fedorowskiego, prezesa Polskiej Federacji Szpitali, większość lecznic nie powinna mieć większych problemów z prowadzeniem postępowań przetargowych wyłącznie w formie elektronicznej. - Od cyfryzacji, m.in. w ochronie zdrowia, nie ma ucieczki. Oczywiście, elektronizacja zamówień publicznych, jak każda zmiana, jest pewnym wyzwaniem organizacyjnym. Będzie wymagała wdrożenia określonych zasad bezpieczeństwa danych, przygotowania personelu, szkoleń - mówi nam prezes PFSz.

Także Wojciech Szefke, prezes Organizacji Pracodawców Przemysłu Medycznego Technomed, nie widzi powodów do twierdzenia, iż jednostkom leczniczym grozi paraliż w związku z wprowadzeniem formularza JEDZ.

- Dokument ten został upubliczniony ponad 2 lata temu, gdyż już w styczniu 2016 r. Większość podmiotów ma więc świadomość nadchodzących zmian. Co ważne, cześć jednostek leczniczych stosuje już ten formularz w realizowanych postępowaniach przetargowych - podkreśla Wojciech Szefke.

Natomiast Renata Ruman-Dzido, prezes zarządu Szpitala Wojewódzkiego w Opolu Sp. z o.o. wskazuje w rozmowie z Rynkiem Zdrowia, że problemem nie jest data 18 kwietnia, od której wchodzą w życie zapisy unijnej dyrektywy o ujednoliceniu i elektronizacji rynku zamówień publicznych.

- Prawdziwe kłopoty mogą pojawić się od października br., kiedy prowadzenie postępowań przetargowych wyłączenie w formie elektronicznej będzie już obowiązkowe. Do października zostało naprawdę niewiele czasu, a wciąż nie wiemy między innymi, czy placówki medyczne będą korzystały z jednolitej elektronicznej platformy przetargowej, czy każdy zamawiający będzie musiał na własną rękę wdrożyć odpowiednie rozwiązania informatyczne - zaznacza Renata Ruman-Dzido.

Rynek szkoleń i dostawców oprogramowania
Dodaje: - Nie mamy więc żadnych informacji, czy dla podmiotów sektora publicznego instytucje centralne, np. Urząd Zamówień Publicznych lub Ministerstwo Zdrowia zamierzają wdrożyć jednolitą platformę w określonych standardach, czy zamawiający muszą radzić sobie samodzielnie.

- Co więcej, pracownicy naszego szpitala korzystający ze szkoleń dotyczących elektronizacji zamówień publicznych dowiadują się na nich, że nadal nie rozstrzygnięto, jaki wariant ostatecznie zostanie przyjęty - stwierdza prezes opolskiego szpitala.

Przyznaje, że oczywiście pojawiają się już na rynku różne oferty od producentów rozwiązań informatycznych: - Dla szpitala oznacza to wydatek rzędu co najmniej kilkudziesięciu tysięcy zł rocznie z tytułu kosztów utrzymania i dostępu do takiej platformy. Nie wiemy też, czy te oferowane dzisiaj przez dostawców rozwiązania IT będą kompatybilne z centralną platformą, która być może jednak powstanie w przyszłości - mówi Renata Ruman-Dzido.

- Szpitale powinny jak najszybciej wdrożyć oprogramowanie, dzięki któremu będą mogły prowadzić archiwum elektroniczne, a także przyjmować oferty i wnioski od wykonawców. Jeśli placówki medyczne nie zastosują się do unijnych wymogów, wówczas nie będą mogły ogłaszać kolejnych przetargów, mogą nawet na jakiś czas przestać działać - komentuje Anna Serpina-Forkasiewicz, prezes portalu PZP.

Takiego zagrożenia (przerwy w działalności szpitali) nie widzi z natomiast Witold Włodarczyk, dyrektor generalny Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Wyrobów Medycznych Polmed. Przyznaje, że rozumie pewne obawy przed koniecznością prowadzenia wyłącznie elektronicznej formy postępowań przetargowych, ale...

- Nawet jeśli z tego powodu w niektórych szpitalach dojdzie do swoistego paraliżu, to nie potrwa on dłużej niż tydzień - przewiduje. - Informatycy szybko zainstalują niezbędne oprogramowanie, przeszkolą pracowników i będzie po problemie.

- To są kwestie wyłącznie techniczne, dotyczące zresztą obu stron - zarówno zamawiających, jak i oferentów. Po ich rozwiązaniu okaże się, że prawdziwe kłopoty stwarzała „papierologia”, czyli tradycyjna forma postępowań, a nie ich elektronizacja - przekonuje Witold Włodarczyk.

Co z tym podpisem elektronicznym
- Z perspektywy mojego szpitala wiem, że wykonawcom potrzebny jest czas na przygotowanie się do składania ofert w formie elektronicznej. Wykonawcy nie dysponują podpisami kwalifikowanymi i dotąd nie korzystali z portali e-usług, dlatego testowe postępowania mogą ułatwić im wejście w ten proces - uważa Monika Koś, kierownik działu zamówień publicznych z Wojewódzkiego Szpitala Podkarpackiego im. Jana Pawła II w Krośnie.

Natomiast Wojciech Szefke zaznacza, iż wszelkiego rodzaju ujednolicenia formularzy stosowane na rynku zamówień publicznych są korzystne dla przedsiębiorców: - Ułatwią w dłuższej perspektywie czasowej wejście na inne rynki UE. Mamy sygnały, iż część podmiotów boryka się jeszcze z uzyskaniem podpisu elektronicznego, ale są to sytuacje incydentalne - podkreśla prezes Technomedu.

- Jako podmiot zrzeszający producentów i dużych dystrybutorów wyrobów medycznych od dłuższego czasu staramy się przekonać Urząd Zamówień Publicznych do wprowadzenia jednolitego rekomendowanego wzorca umowy na dostawę wyrobów medycznych i usług serwisowych, podobnie jak ma to miejsce na rynku budowlanym - dodaje Szefke. - Jak więc widać, przedsiębiorcy także dążą do ujednolicenia w niektórych obszarach zamówień publicznych.

Czas potrzebny jest obu stronom
W opinii prezes Renaty Ruman-Dzido, problemy mogą jednak wystąpić po stronie części oferentów - nie tych dużych, np. dostawców leków czy aparatury medycznej - ale wielu mniejszych kontrahentów szpitali, chociażby dostarczających lecznicom produkty żywnościowe - nabiał, mięso, pieczywo.

- Obawiam, że niektórzy z tych mniejszych dostawców - po wprowadzeniu obowiązkowego, elektronicznego jednolitego europejskiego dokumentu zamówienia - wycofają się z postępowań przetargowych. Zresztą już teraz wielu szpitalom bardzo trudno znaleźć oferentów właśnie w zakresie produktów spożywczych - mówi Renata Ruman-Dzido.

- Biorąc po uwagę te wszystkie naprawdę poważne wątpliwości i niewiadome dotyczące procesu elektronizacji zamówień publicznych, warto już teraz rozważyć możliwość przesunięcia październikowego terminu i wydłużenia okresu przejściowego - podsumowuje prezes Szpitala Wojewódzkiego w Opolu.

Przejrzystość postępowań i tworzenia grup zakupowych
Jarosław Fedorowski uważa, że proces cyfryzacji sprzyjać będzie zdecydowanie większej przejrzystości postępowań o udzielenie zamówienia publicznego. - Z drugiej strony mam nadzieję, że elektronizacja przetargów publicznych stanie się także bodźcem dla szpitali do łączenia się w grupy zakupowe - dodaje prezes PFSz.

Podkreśla, że współpraca placówek medycznych w ramach grup zakupowych w większości krajów europejskich jest oczywistością, bo obniża koszty wielu inwestycji.

- Niestety, u nas zakupy grupowe dla szpitali, z różnych powodów, wciąż idą opornie. Elektronizacja zamówień publicznych może zmienić ten stan rzeczy, skłaniając do tworzenia wspólnych e-platform zakupowych dla jednostek ochrony zdrowia. Wtedy większość obowiązków administracyjnych związanych z przetargiem spada na lidera grupy zakupowej - tłumaczy Jarosław Fedorowski.

Przypomina, że szpitale już od pewnego czasu prowadzą postępowania przetargowe w podwójnej formie - papierowej oraz elektronicznej. Zwraca uwagę, że ta druga forma ułatwi, między innymi, porównywanie ofert.

- System elektroniczny dokładnie identyfikuje osoby, które mają dostęp do poszczególnych elementów dokumentacji przetargowej. To pozwala dowieść bezstronności dyrektorów szpitali w toku postępowania o zamówienie publiczne, a także czyni cały proces bardzo transparentnym - podsumowuje Jarosław Fedorowski.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum