Eksperci o POZ PLUS: koordynacja tak, ale zrobiona w sposób sensowny

Autor: Daniel Kuropaś/Rynek Zdrowia • • 29 maja 2018 05:55

Już za nami pierwsze rozstrzygnięcia konkursów programu pilotażowego POZ PLUS w poszczególnych województwach. Nie ustaje jednak spór o to, czy będą to pieniądze dobrze wydane, czy zmarnowane.

Do konkursu na realizację programu zgłosiły się przede wszystkim duże podmioty. Fot. Shutterstock

Narodowy Fundusz Zdrowia twierdzi, że konkurs na realizację pilotażu cieszy się sporym zainteresowaniem - na 45 dostępnych miejsc (według założeń planowane jest podpisanie 45 umów) w skali całej Polski złożono już 102 oferty.

Do ponownego ogłoszenia konkursu doszło jedynie w województwie lubelskim, gdzie wszystkie sześć złożonych ofert zostało odrzuconych z powodu błędów formalnych. Obecnie trwa ponowny nabór. Natomiast rozstrzygnięcia konkursów w pozostałych województwach są zaplanowane  w terminach od 25 maja do 15 czerwca.

- Akces do tego programu na początkowym etapie zgłaszało aż 700 podmiotów na około 6,5 tys. jednostek podstawowej opieki zdrowotnej. Natomiast jeżeli do złożenia ofert przystąpiło ponad 100, jest to sygnałem, że chyba nie jest tak dobrze do końca - zwraca uwagę Jacek Krajewski, prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie.

Nie wiadomo zresztą, ile z tych wybranych podmiotów podpisze umowę w czerwcu, jak się zapozna szczegółowo z warunkami realizacji umowy. Planuje się, że realizacja świadczeń ruszy 1 lipca br. i będzie trwała do końca 2019 r.

Wymogi selekcjonują uczestników
Oprócz  tego doszło już, jak zwracają uwagę przedstawiciele środowiska, do pewnej niekorzystnej selekcji podmiotów, które chciały wziąć udział w pilotażu.

- Pierwotnym celem programu pilotażowego POZ Plus miała być weryfikacja możliwości funkcjonowania opieki koordynowanej w POZ, szczególnie w małych podmiotach. Wiele wskazuje na to, że tak się nie stanie. Do konkursu na realizację programu zgłosiły się przede wszystkim duże podmioty. Jednym z powodów są wymagania konkursowe, możliwe do spełnienia przede wszystkim przez dużych świadczeniodawców, np. szpitale - mówi Andrzej Zapaśnik, ekspert Porozumienia Zielonogórskiego.

Z takim stwierdzeniem nie zgadza się absolutnie Sylwia Wądrzyk, rzecznik Narodowego Fundusz Zdrowia.

- Nie jest prawdą, że do konkursu zgłosiły się przede wszystkim duże podmioty. 70 zgłoszeń dotyczyło podmiotów realizujących umowy na terenie gmin wiejsko-miejskich (od 5 do 10 tys. pacjentów pod opieką przychodni), a 18 - na wsi (do 5 tys.) - przytacza liczby przedstawicielka Funduszu.

Pozostali oferenci to, zgodnie z zasadami konkursu, świadczeniodawcy na terenach miast obejmujący populacje od 10 do 20 tys. mieszkańców.

Problem w tym, że jeśli placówki zgłosiły się na lokalizacje „małe” (wiejskie albo wiejsko-miejskie) nie znaczy to z góry, że są to jednostki małe. Mogą to być placówki działające w kilku lokalizacjach, które zgłosiły ofertę na jedną z nich.

Duże ośrodki udają małe?
- Bardzo bym chciał poznać wszystkie 18 podmiotów, które złożyły ofertę na lokalizację na terenach wiejskich (do 5 tys. pacjentów). Ponieważ według mojej wiedzy są to np.  szpital w Rzeszowie (ma w swojej strukturze ok. 30 placówek POZ oraz kilkadziesiąt poradni specjalistycznych), szpital w Mońkach, CMD w Siedlcach (ponad 20 przychodni i 80 tys. pacjentów na listach), czy ośrodek w Janowie Lubelskim z 4 lokalizacjami (ponad 10 tys. pacjentów) - wylicza Andrzej Zapaśnik.

Czy z tego wynika, że wbrew zapewnieniom Funduszu, na „małe lokalizacje” złożyły podania wyłącznie duże podmioty?

- Nie znam obecnie takiej placówki, która by działała w jednej lokalizacji, miała łącznie nie więcej niż 5 tys. pacjentów i złożyła ofertę. Jeżeli NFZ powie, że są takie, to w porządku, ale na razie nie mamy takich informacji - stwierdza ekspert Porozumienia Zielonogórskiego.

Niestety takich dokładnych specyfikacji na razie nie posiadamy, gdyż NFZ poinformował, że więcej o realizatorach programu będzie można powiedzieć po zakończeniu postępowania konkursowego.

Eksperci: niereprezentatywny pilotaż
Jeśli nawet małe przychodnie także przystąpiły do programu pilotażowego POZ Plus, to stanowią wyraźną mniejszość. Jakie są tego konsekwencje?

- Nadreprezentacja dużych podmiotów ze sporym zapleczem administracyjnym i organizacyjnym powoduje, że wszelkie wnioski wyciągnięte z tak przeprowadzonego pilotażu będą niereprezentatywne dla mniejszych podmiotów, czyli dla całej Polski B - podkreśla Andrzej Zapaśnik.

W rezultacie cała Polska peryferyjna będzie odcięta od możliwości sprawdzenia nowych rozwiązań organizacyjnych w swoich praktykach.

- Jednym z celów pilotażu POZ Plus jest wypracowanie takich rozwiązań zarządzania chorobą, które umożliwią lekarzom POZ leczenie pacjentów w zakresie  najczęściej występujących w Polsce chorób przewlekłych, w koordynacji z wybranymi lekarzami specjalistami (diabetolog, endokrynolog, kardiolog, neurolog, pulmonolog i ortopeda) - przypomina Sylwia Wądrzyk, rzecznik Funduszu

Jak wyjaśnia płatnik, jednostki realizujące pilotaż będą zobowiązane do zatrudnienia koordynatora, który będzie wspierał pacjenta m.in. prowadząc terminarz wizyt (umawianie wizyt badań bilansowych, badań diagnostycznych, wizyt kontrolnych, konsultacji specjalistycznych w ramach programu zarządzania chorobą), zapraszając na bilanse zdrowia, przypominając o terminie wizyty, synchronizując przepływ informacji czy pełniąc funkcję łącznika pomiędzy pacjentem a zespołem POZ. 

- Taka koordynacja w dużych podmiotach mogłaby się udać. Ale Polska nie składa się z dużych jednostek, POZ to są głównie małe podmioty, i ten pilotaż powinien do nich się przede wszystkim dostosować. Jesteśmy oczywiście za opieką koordynowaną, ale zrobioną w sposób rzeczywiście sensowny - podkreśla dr Michał Sutkowski, rzecznik Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce.

Zbyt duże obciążenia
Jak zgodnie przekonują przedstawiciele środowiska, wymagania ofertowe POZ PLUS są bardzo wygórowane, i de facto nie do zrealizowania przez małe podmioty. Wskazują, że oprócz pewnych rozszerzeń kompetencji na poziomie POZ, nakłada się na to jeszcze ogromna biurokracja i sprawozdawczość, która będzie dużym obciążeniem administracyjnym dla każdej jednostki biorącej udział w pilotażu.

- Naszym zdaniem też pewne wymogi dotyczące profilaktyki są zaproponowane w sposób nadmierny. Mówimy tutaj o bilansach zdrowych dorosłych, między 20 a 65 r.ż., które nie są oparte na żadnych badaniach naukowych, zgodnych z medycyną opartą na faktach (EBM) - zaznacza Jacek Krajewski, prezes FPZ.

Jak stwierdza Andrzej Zapaśnik, kwestionariusz bilansowy jest nadmiernie rozbudowany. Np. u osób dorosłych w wieku 20-35 lat  nie ma potwierdzonej naukowo konieczności wykonywania  badań krwi związanych m.in. z oceną ryzyka sercowo-naczyniowego, o ile wykonywano je wcześniej. Jednocześnie brakuje tego, co jest potrzebne, jak choćby kierowania pacjentów na badania przesiewowe chorób nowotworowych: raka piersi, raka szyjki macicy oraz raka jelita grubego. Zastrzeżenia Porozumienia Zielonogórskiego dotyczą też zakresu badań dodatkowych w programach chorób przewlekłych.

Dlatego eksperci uznali, że bilanse w takiej postaci to zły pomysł, poza tym niezwykle obciążający czasowo personel.

- Minimalny wskaźnik realizacji bilansów dorosłych jest 2-3 krotnie zawyżony. Czyli jeżeli lekarz ma średnio 2,5 tys. pacjentów, to by musiał pół godziny dziennie wygospodarować ze swojego czasu na wizyty związane z bilansami. To jest kompletnie nierealne. W ogóle nikt tego nie policzył - ocenia dr Zapaśnik.

Jeśli przychodnia tego wymogu nie spełni, to grozi jej rozwiązanie umowy, być może z koniecznością zwrotu pieniędzy. Wszystko okaże się przy podpisywaniu umowy w czerwcu.

Ekspert Porozumienia Zielonogórskiego przypomina też, że opracowano na potrzeby pilotażu ścieżki postępowania diagnostyczno-terapeutycznego, z całym katalogiem dodatkowych badań diagnostycznych do dyspozycji lekarza POZ, żeby Fundusz wiedział za co ma płacić.

- Ten program też kuleje, bo te ścieżki też nie są tak zrobione jak to sobie wyobrażaliśmy, ale można nad tym dalej pracować - opisuje Adam Zapaśnik.

Na tym etapie Fundusz płaci za usługę (fee for service), czyli pilotaż wprowadza nowy, tzw. mieszany sposób finansowania tzw. opieki podstawowej.

Modyfikacja albo nowy pilotaż
- POZ Plus jest programem, w którego wrzucono bardzo dużo dobrych chęci, ale nie przemyślano do końca wszystkich pomysłów. Przeprowadzenie go w takim kształcie jak obecnie uważam, że będzie niezwykle trudne, a nie wiem, czy w ogóle możliwe dla niektórych podmiotów - podsumowuje dr Jacek Krajewski.

Czy w związku z tym jest szansa na modyfikację programu pilotażowego w trakcie jego trwania? - Program i jego efekty będą na bieżąco analizowane i poddawane ewaluacji - zapewnia Sylwia Wądrzyk, rzecznik NFZ.

Andrzej Zapaśnik przypomina, że projekt wzbudził w ubiegłym roku duże zainteresowanie wśród lekarzy rodzinnych. De facto kilkanaście proc. wszystkich podmiotów POZ zadeklarowało chęć poszukiwania nowych rozwiązań.

- Ten ogromny sukces w moim przekonaniu jest teraz absolutnie marnowany, zwłaszcza jeżeli chodzi o mniejsze podmioty, które widzą, że ten projekt nie jest dla nich. Mogę mieć jedynie nadzieję, że na fali tego procesu dochodzenia do opieki koordynowanej powstaną nowe projekty, mam nadzieję również pilotażowe, ale już dla małych podmiotów - dodaje.

Z zapowiedzi płynących z kierownictwa NFZ wynika, że szansa na taki pilotaż istnieje.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum