Eksperci mówią wprost: skończyło się tanie kupowanie zdrowia

Autor: PW/Rynek Zdrowia • • 26 marca 2019 05:55

Według najbardziej optymistycznych prognoz można oczekiwać, że w 2024 roku - przyjmując obecną wartość złotówki - publiczne wydatki na zdrowie osiągną ok. 155 mld zł (nominalnie ok. 170 mld zł). O ile więcej zdrowia kupimy za te pieniądze? Odpowiedź jest trudna.

Eksperci mówią wprost: skończyło się tanie kupowanie zdrowia
Eksperci: Efektywność systemu wyczerpuje się. Musimy poszukiwać innych metod niż zwiększenie liczby godzin pracy zespołów i wykonywanych przez nie procedur. Fot. PTWP

Kasy Chorych w 1996 roku miały do dyspozycji 22 mld zł plus kilka miliardów złotych z budżetu państwa. Sprowadzając te pieniądze do wartości realnej w 2016 r. było to ok. 40 mld zł. Obecnie plan finansowy NFZ przekracza 80 mld zł. Zatem w ciągu około 20 lat doszło do podwojenia (w wartościach realnych) puli pieniędzy na ochronę zdrowia posiadanej przez NFZ.

Powyższe porównanie skłania do postawienia pytania: Jaki postęp osiągnęliśmy w ochronie zdrowia za te pieniądze w ciągu 20 minionych lat? To zależy gdzie zapytamy.

Są efekty zdrowotne, ale z satysfakcją kiepsko
CBOS mierzy zadowolenie obywateli z systemu ochrony zdrowia od 2001 roku. Wówczas bardzo niezadowolonych było 26 proc. pytanych. - Pomijając wahania wyników prowadzonych pomiarów, patrząc z perspektywy 20 lat rysuje się dość stabilny obraz braku zmiany tej oceny systemu - mówi dr Adam Kozierkiewicz, ekspert ochrony zdrowia.

Specjaliści oceniają system analizując efekty zdrowotne, jakie uzyskano. Tu wiele o tendencji mogą powiedzieć dwa parametry: przeżycie kobiet z rakiem piersi oraz zgony wywołane zawałem serca. - Dane pokazują, że w ciągu kilkunastu lat (od 2004 roku) średnia przeżycia w raku piersi wzrosła o około 5 lat. Drugi parametr, po wystandaryzowaniu danych (m.in. biorąc pod uwagę starzenie się społeczeństwa) pokazuje dwukrotny spadek liczby zgonów w populacji z powodu ostrego zawału serca - analizuje dr Adam Kozierkiewicz.

Skąd zatem dość krytyczna ocena systemu ochrony zdrowia przez samych Polaków?

Prof. Aldona Frączkiewicz-Wronka, kierownik Katedry Zarządzania Publicznego i Nauk Społecznych Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach przypomina, że według Europen Health Care Consumer Index w tym roku zajmujemy 29 miejsce w ocenie systemu ochrony zdrowia, czyli na poziomie Europy 6 miejsce od końca.

Jak zaznacza profesor, uzyskane miejsce w rankingu mimo wszystko zaskakuje badaczy, bo mamy dobrą ścieżkę kształcenia, bardzo długą tradycję opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych i wyjątkowo negatywną ocenę konsumentów świadczeń. Jedynym wyjątkiem jest bardzo dobrze oceniana polska opieka kardiologiczna, ale to już wycinek opieki, który nie zmienia ogólnego obrazu.

- Być może problem tkwi w tym, że idziemy w stronę "renty politycznej", a nie poszukujemy "renty ekonomicznej" - uważa profesor, dodając, że tu zmiana perspektywy pozwoliłaby zapewne poprawić ocenę "wcale nie najgorszego systemu ochrony zdrowia".

Co nas czeka w systemie ochrony zdrowia w kolejnych latach?

Wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski przypomina, że tylko w latach 2018-2019 w systemie znajdzie się dodatkowo 8 mld zł, co stanowi około 10 proc. puli wydatków NFZ. - To duży wzrost jak na systemy ochrony zdrowia na świecie - przekonuje. Według wiceministra tegoroczny wzrost wydatków na zdrowie planowany na 4,92 proc. PKB, "to jest dobry wzrost".

Zwraca uwagę, że oczekiwania obywateli wobec służby zdrowia "są olbrzymie, często nawet większe niż w państwach bardzo bogatych, podczas gdy środków mamy zdecydowanie mniej”. - PKB polskie jest prawie dwukrotnie mniejsze niż średnia w UE, więc i wydatki na ochronę zdrowia są niższe. Praktycznie mamy te wydatki 3 razy mniejsze na obywatela w euro niż inne państwa - przypomina wiceminister.

Dodaje: - Trudno jest w takiej sytuacji nadążyć z podażą świadczeń zdrowotnych w zakresie nowych technologii lekowych i nielekowych, które są lepsze, ale i istotnie droższe.

Główny element układanki
Według najbardziej optymistycznych prognoz można oczekiwać, że w 2024 roku - przyjmując obecną wartość złotówki - publiczne wydatki na zdrowie osiągną ok. 155 mld zł (nominalnie ok. 170 mld zł). Taki będzie efekt obiecanego przez rząd dochodzenia do 6 proc. wydatków PKB na zdrowie.

Co zyskają za te pieniądze pacjenci? Sytuację w finansowaniu ochrony zdrowia komplikuje zapoczątkowany proces podwyżek wynagrodzeń, który stał się nieuchronny.

- Do niedawna wzrost finansowania ochrony zdrowia był głównie przekazywany na zwiększenie liczby i zakresu świadczeń, także w nowych podmiotach, a pracownicy sektora ochrony zdrowia mieli z tego bardzo niewiele - przyznaje wprost wiceminister Maciej Miłkowski.

Potwierdza, że "głównym elementem układanki", która kazała Ministerstwu Zdrowia podjąć negocjacje z różnymi grupami zawodowymi w sprawie płac, jest potrzeba zatrzymania personelu w szpitalach. - Ponieważ większość personelu medycznego musi być bardzo dobrze przygotowana i nie może przyjść do pracy w szpitalu z uczelni niemedycznej. Te osoby muszą wiązać swoją przyszłość z zawodem i trzeba im pokazać, że warto podejmować pracę w ochronie zdrowia - mówi minister.

Jak z kolei zauważa dr Adam Kozierkiewicz fakt, że przyrosty wydatków NFZ są w dużej mierze przeznaczane na płace oznacza, że możliwe, iż będziemy wytracać ekonomiczną efektywność systemu.

Dr Jacek Kozakiewicz, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej odpowiada, że "to jest rolą decydentów skąd znaleźć środki". Dodał, że zapisane ustawowo do 2024 roku 6 proc. wydatków PKB na ochronę zdrowia "i tak nie wystarczy, gdyż musimy sięgać po nowe technologie, a one kosztują". - I tak byliśmy mistrzami świata, pokazując jak wiele można uzyskać w ochronie zdrowia za tak niewiele, ale ten czas się kończy - mówi wiceprezes NRL.

Dodał, że większe wydatki jakie trzeba ponieść na ochronę zdrowia dotyczą w tym sektorze każdej sfery, zaczynając od liczby zatrudnionego personelu, który już nie jest w stanie wykonywać swoich obowiązków w sposób satysfakcjonujący dla pacjenta. - Zatrudnienie personelu, gdy porównamy podobne szpitale u nas i w bogatszych państwach Unii, powinno być przynajmniej 3 razy większe - twierdzi.

Niskie koszty? O to trudno
Prof. Krystian Wita, zastępca dyrektora ds. lecznictwa w Górnośląskim Centrum Medycznym im. prof. Leszka Gieca Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, konsultant wojewódzki w dziedzinie kardiologii, też zwraca uwagę, że w ochronie zdrowia trudno już będzie cokolwiek osiągnąć przy niskich kosztach.

Przywołał przykład kardiologii, tak dobrze ocenianej w badaniach konsumenckich. - Sukces w kardiologii interwencyjnej był możliwy także dlatego, że został uzyskany niskokosztowo, przy bardzo nisko wycenionej pracy lekarza, pielęgniarki. To się skończyło. Jako dyrektor mogę powiedzieć, że dzisiaj za niską płacę trudno osiągnąć oczekiwany efekt - poddaje pod rozwagę.

Przytoczył kilka danych. Na Śląsku w szpitalnictwie w 2018 roku pracowało 360 kardiologów, podczas gdy w 2017 r. - 396. Zatem zaledwie w ciągu roku liczba tych specjalistów w szpitalach regionu zmniejszyła się o 10 proc. - Coraz mniejsza grupa tych specjalistów jest zainteresowana tym, żeby pracować w szpitalu, bo POZ i AOS są w stanie zaoferować lepsze warunki finansowe - ostrzega prof. Krystian Wita.

- Nie do końca godzę się na to jako pracodawca, bo to Ministerstwo Zdrowia umówiło się na podwyżki i stawki minimalne. Stawka podstawowa w POZ to 100 zł za godzinę, nie jestem w stanie zaproponować takiej wszystkim lekarzom. Mamy "urawniłowkę" w szpitalu. Jak menedżer ma przekonać zespół, żeby pracował więcej, gdy wszyscy mają podobne wynagrodzenia? - pyta profesor.

 Jak uważa prof. Janusz Książyk, kierownik Kliniki Pediatrii, Żywienia i Chorób Metabolicznych, Instytutu - Pomnik Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie, jeśli nie wskażemy obszarów, w których pieniądze są najbardziej potrzebne i w których potrafimy wydawać je najbardziej racjonalnie, to "zwiększanie finansowania służby zdrowia będzie owocowało tylko poprawą wyposażenia szpitali w bardzo kosztowną aparaturę".

Dodał, że oczywiście postęp technologiczny jest dzisiaj niezbędny i dobrze, że udaje się go uzyskać, ale podkreślał, że największą wartością w ochronie zdrowia są obecnie wykształcone kadry. - Sytuacja finansowa pracowników służby zdrowia jest i pozostanie pewnym wykładnikiem tego co się będzie działo w tym sektorze w najbliższych latach - mówi profesor.

- Nasze pokolenie pracowało za nic przez długie lata, ale kolejna generacja lekarzy nie będzie pracowała, co już zresztą wiedzę znając plany rezydentów na moim oddziale - podsumowuje wątek prof. Janusz Książyk.

Co z efektywnością systemu?
Także Marcin Pakulski, ekspert zdrowia publicznego, wicedyrektor ds. medycznych American Heart of Poland, prezes Narodowego Funduszu Zdrowia w latach 2013-2014, uważa że dzisiaj postępu w zdrowiu nie można już uzyskać za takie same pieniądze jak wcześniej. Tych pieniędzy brakuje już w całym systemie.

- Nie możemy przejść bezrefleksyjnie obok faktu, że według ostatniego raportu OECD wydajemy 3 razy mniej na zdrowie niż wiele innych państw europejskich. - W tym kontekście nieco fałszywie brzmi teza, że w Polsce wydajemy za dużo na leczenie szpitalne. Otóż w Polsce wydajemy dwa i pół raza mniej na leczenie szpitalne niż średnia europejska - przekonuje Marcin Pakulski.

Jak podsumowują eksperci skala i źródła finansowania systemu ochrony zdrowia rozstrzygną o tym ile zdrowia kupimy za kolejne 20 lat. Dr Adam Kozierkiewicz podkreśla, że efektywność systemu "uzyskana drogą masowej eksploatacji personelu medycznego" wyczerpała się i musimy poszukiwać innych metod niż zwiększenie liczby godzin pracy zespołów i wykonywanych przez nie procedur.

Tekst powstał w oparciu o wypowiedzi uczestników dyskusji zanotowane podczas sesji "Środki finansowe przeznaczone na opiekę zdrowotną w ostatniej dekadzie - czy przełożyły się na jakość leczenia i rokowanie chorych? " w ramach IV Kongresu Wyzwań Zdrowotnych (Katowice, 7-8 marca 2019 roku).

Pełna relacja z sesji, z wypowiedziami wszystkich uczestników dyskusji - już wkrótce, w portalu rynekzdrowia.pl (zakładka Konferencje) i najbliższym wydaniu magazynu Rynek Zdrowia.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum