Egalitaryzm czy solidaryzm - jak nowy algorytm ma się do systemu ubezpieczeniowego?

Autor: SA/Rynek Zdrowia • • 09 lutego 2010 06:30

Od stycznia br. obowiązuje nowy algorytm podziału środków z NFZ pomiędzy poszczególne województwa, oparty na zasadzie "wszystkim po równo". Choć biedniejsze regiony zabiegały o zmianę algorytmu i likwidację kryterium dochodowości, zadowolenia ze zmian na razie nie widać.

Pojawiło się za to pytanie o relacje obecnego algorytmu z systemem  ubezpieczeń.

Finansowanie leczenia jeszcze w ubiegłym roku było uzależnione od średnich dochodów na gospodarstwo domowe w województwie. Na podstawie obowiązującego od 2007 r. algorytmu Mazowsze otrzymywało średnio z NFZ na jednego pacjenta 1,5 tys. zł, podczas gdy np. województwo lubelskie 900 zł.

Krzysztof Tuczapski, przewodniczący Konwentu Szpitali Zamojszczyzny, przekonywał wówczas, że rolnicy pracują na PKB tak samo jak górnicy, choć z tytułu rolniczego systemu ubezpieczeń (KRUS) odprowadzają do NFZ znacznie mniej środków. Tymczasem leczenie kosztuje wszędzie tyle samo. Poseł Bolesław Piecha (PiS) ripostował natomiast, że w takich regionach, jak Mazowsze, Śląsk, Dolny Śląsk czy Zachodniopomorskie,  wyższe są nie tylko płace, ale też jednocześne ceny.

Od mieszania w budżecie środków nie przybędzie...

Mimo licznych kontrowersji dotyczących algorytmu i wpływu do systemu ubezpieczeń m.in. składek w ramach KRUS, nowy system podziału środków został przyjęty, by, jak argumentowano, zachować konstytucyjne prawo równego dostępu do świadczeń zdrowotnych dla mieszkańców wszystkich regionów. Nie brakuje jednak opinii, że wobec braku środków i nikłych szans na dodatkowe wpływy, w tym roku niewiele się zmieni.

– Już w ustawie z 2004 roku o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych w art. 118, ustęp 4 pojawił się zapis, że środki przyznane poszczególnym województwom nie mogą być niższe niż w poprzednim roku finansowym – mówi Marek Balicki, poseł niezrzeszony i dyrektor Szpitala Wolskiego w Warszawie.  – Nowe zapisy to zręczna manipulacja, bo zgodnie z ustaleniami, podstawą do dzielenia pieniędzy jest stan na 30 czerwca 2009 roku. Jeśli pojawią się natomiast dodatkowe środki, będą one dzielone według nowych zasad i wówczas np. Mazowsze dostanie z nich o 1,87 proc. mniej – zaznacza poseł Balicki.

– W efekcie wszyscy, którzy liczyli na lepsze finansowanie, skarżą się, że zostali zmanipulowani. Ale przecież od mieszania, herbata nie staje się słodsza. Żadna zmiana nie powinna być wprowadzana rewolucyjnie, bez odpowiedniego przygotowania, bo efekt będzie taki jak obecnie: z powodu zmiany algorytmu nie było konkursu ofert, a tylko aneksy do ubiegłorocznych umów – dodaje Balicki.

System budżetowy czy ubezpieczeniowy?

Opinię Marka Balickiego podziela poseł (PiS) i były prezes NFZ Andrzej Sośnierz, który przyznaje, że od mieszania w budżecie środków nie przybędzie. Zwraca przy tym uwagę na potencjalne skutki nagłego wprowadzenia nowego algorytmu podziału środków.

– Przez podział pieniędzy powinna przebijać pewna filozofia działania – mówi portalowi rynek zdrowia.pl Andrzej Sośnierz. – Ta przyjęta obecnie: równego podziału bez uwzględnienia różnych zmiennych, choćby społecznych, trąci egalitaryzmem. Przy konstruowaniu nowego algorytmu podziału środków z NFZ pomiędzy województwa zostały bowiem pominięte reguły charakterystyczne dla systemu ubezpieczeniowego. A przecież w Polsce mamy ten system już od ponad dziesięciu lat i wysokość składki  w jego ramach jest zindywidualizowana – podkreśla Andrzej Sośnierz.

– Zatem podział po równo, bez różnicowania, jest niesprawiedliwy – dodaje Sośnierz. – Znikają w nim relacje pomiędzy tym, co dane województwo wpłaciło do systemu, a tym, co od niego otrzymuje. Śląsk i kilka innych regionów wyraźnie traci i przez kilka lat będzie walczyło o wyrównanie tych strat – przewiduje poseł PiS.

Poseł Sośnierz zauważa przy tym, że nawet w PRL-u uwzględniano różne zmienne, m.in. społeczne. Zwraca też uwagę, że potrzeby zdrowotne mieszkańców różnych regionów nie są,  bynajmniej, takie same. Brak dostosowania algorytmu do regionalnego zapotrzebowania, jako rozwiązanie typowe dla systemu budżetowego, utrudni w efekcie decentralizację systemu.

– Do dzielenia pieniędzy „po równo” niepotrzebne są ani ubezpieczalnie ani NFZ – ocenia były prezes Funduszu.

Sprawdzianem będzie wzrost gospodarczy

Zagrożeń ze strony nowego algorytmu dla decentralizacji NFZ i rozwoju systemu ubezpieczeniowego nie widzi natomiast Ministerstwo Zdrowia.

Piotr Olechno, rzecznik prasowy resortu, wyjaśnia, że zarówno w systemie budżetowym, gromadzącym środki z podatków, jak i w systemie ubezpieczeniowym, gromadzącym środki ze składek, przy alokacji tych środków możliwe jest uwzględnianie różnych kryteriów, w tym wskaźników regionalnych.

– Zasada solidaryzmu w ramach systemu powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego dotyczy poziomu ogólnokrajowego, a nie wojewódzkiego – wyjaśnia Olechno.  – Zatem zapewnienie  równego dostępu do świadczeń nie oznacza automatycznie równego podziału środków i może w różnych regionach teoretycznie wiązać się z różnymi kosztami realizacji świadczeń – dodaje rzecznik.

Piotr Olechno przyznaje jednak, że w związku z istnieniem jednego płatnika prowadzona jest polityka ujednolicania cen kupowanych świadczeń zdrowotnych i tym samym ujednolicania kosztów ponoszonych przez NFZ. Nie oznacza to jednak, że wszyscy świadczeniodawcy, niezależnie od regionu, koszty ponoszą takie same.

Czy nowy algorytm się sprawdzi? W I półroczu br. prawdopodobnie będzie bez zmian: pieniędzy jest mało. Pytanie natomiast, co przyniesie druga połowa roku. Jeśli potwierdzą się prognozy dotyczące wzrostu gospodarczego, pojawi się również szansa oceny, na ile nowy podział środków spełni pokładane w nim oczekiwania.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum