Dziennikarze i medycyna: a kiedy przyjdą także do mnie, to co mam zrobić?

Autor: Wojciech Kuta/Rynek Zdrowia • • 22 lutego 2016 06:15

Jak dziennikarze powinni przekazywać informacje o zdrowiu, aby były zrozumiałe dla przeciętnego odbiorcy? W jaki sposób ma zachować się personel szpitala w sytuacji kryzysowej, kiedy do placówki zjadą media? Na takie pytania starali się odpowiedzieć uczestnicy sesji dotyczącej komunikacji w medycynie podczas Kongresu Wyzwań Zdrowotnych (Katowice, 18-20 lutego).

Wcześniej czy później media trafią także do nas... FOT. PTWP

Jak przekonywała - na podstawie analizy zawartości mediów - Ewelina Nazarko-Ludwiczak, ekspert PR w ochronie zdrowia, media nie polują tylko na negatywne wieści, błędy lekarskie itp. Bardzo chętnie podają też pozytywne przykłady funkcjonowania ochrony zdrowia - np. pionierskie zabiegi czy informacje o nowoczesnych technologiach.

Każdy wykonuje swój zawód
- Trzeba natomiast pogodzić się z tym, że dziennikarze pokazują i będą pokazywać złe rzeczy. Każdy, kto decyduje się pracować w ochronie zdrowia musi sobie zdawać sprawę, że jest to bardzo wrażliwa dziedzina i wszelkie sytuacje kryzysowe będą nagłaśniane - zaznacza Nazarko-Ludwiczak.

Zwraca uwagę, że w zdecydowanej większości takich sytuacji dziennikarze dzwonią do dyrektora szpitala lub rzecznika i proszą o wypowiedź. Niestety, bardzo często lecznice stosują wtedy fatalną metodę chowania głowy w piasek.

- Później są pretensje, że „pokazano nas w złym świetle”. A wystarczyło skorzystać z okazji do przedstawienia swoich argumentów. To właśnie sytuacja kryzysowa jest momentem, w którym szczególnie trzeba współpracować z mediami - tłumaczy Ewelina Nazarko-Ludwiczak.

Dodaje: - Poza tym zarządzający szpitalami często podchodzą do mediów z nutą lekceważenia: „Przychodzi do nas dziennikarz, który na temat danej dziedziny medycznej nic nie wie” - słyszę nierzadko opinie środowiska medycznego.

- Otóż dziennikarz ma prawo nie wiedzieć, bo nie jest specjalistą. Trzeba opanować umiejętność przekazania ważnych informacji w przystępny sposób, w miarę możliwości prostymi słowami. Znam wiele osób ze świata medycyny, które potrafią to świetnie robić - przyznaje ekspertka.

Dziennikarz uczy się całe życie
Czy jednak można do końca rozgrzeszać dziennikarzy? - Dziennikarz musi uczyć się całe życie, jak lekarz - stwierdziła Maria Zawała z Dziennika Zachodniego.

- Nie zdarzyło mi się, aby z profesorem nie dojść do porozumienia w kwestii ostatecznego brzmienia wypowiedzi. Zawsze, nawet najtrudniejsze specjalistyczne określenie czy pojęcie można zastąpić przystępnym odpowiednikiem, aby czytelnik, który nie skończył medycyny, zrozumiał, co lekarz ma na myśli - zapewnia Maria Zawała.

Jej zdaniem dziennikarze od lat piszący o zdrowiu, są w stanie przyswoić sobie wiedzą pomocną w rzetelnym przekazywaniu informacji. - Są też możliwości doskonalenia się w tej problematyce, chociażby w ramach warsztatów organizowanych przez Stowarzyszenie „Dziennikarze dla Zdrowia”, podczas których zajęcia prowadzą znakomici specjaliści w różnych dziedzinach medycyny - dodaje.

Wskazuje jednak, że lekarze powinni zdawać sobie sprawę, że w redakcjach nie pracują wyłącznie osoby specjalizujące się w medycynie. Zdarza się, że taki materiał musi napisać ktoś, kto akurat ma reporterski dyżur, zwykle młody dziennikarz codziennie piszący o czymś innym.

- W takich sytuacjach to na drugiej, czyli medycznej stronie, spoczywa większa odpowiedzialność za właściwą komunikację. Udzielający wypowiedzi może np. dwa razy upewnić się - na wszelki wypadek - czy dziennikarz dobrze zrozumiał przekazywane informacje - stwierdza Maria Zawała.

Bądź zrozumiały dla odbiorcy
Umiejętność kontaktu to przede wszystkim prostota wypowiedzi. - Uważam, że dziennikarz zajmujący się zdrowiem powinien mieć wiedzę na poziomie studenta medycyny, by nie obawiać się zadawania autorytetom medycznym najprostszych pytań, bo odpowiedzi na nie oczekują czytelnicy - uznał Grzegorz Zasępa, zastępca redaktora naczelnego Super Expressu.

- Kiedy jednak dziennikarz, który już wszedł w relacje ze środowiskiem medycznym, będzie się wstydził zadać lekarzowi pytanie o pozornie najłatwiejsze sprawy, przestaje być użyteczny dla czytelników. Dlatego jeśli czegoś nie jest pewien - powinien zapytać. Musimy pisać w sposób zrozumiały dla naszych czytelników - podkreśla Zasępa.

Wszyscy uczestnicy panelu zgodzili się co do tego, że nie można unikać mediów w momencie kryzysu. Jarosław Rybak, specjalista ds. komunikacji społecznej w Biurze Dyrektora Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie zwrócił uwagę, że placówki nierzadko same, na własne życzenie kreują sytuacje kryzysowe.

- Obecnie zacierają się granice pomiędzy profesjami dziennikarza, specjalisty od public relations czy rzecznika prasowego. Funkcjonujemy w świecie, który odszedł już ładnych kilka lat temu. Mamy nieaktualne przepisy, w tym martwe prawo prasowe. Obecnie tak naprawdę ważna jest ustawa o dostępie do informacji publicznej - przekonuje.

Pacjent uzbrojony w telefon komórkowy
- Dzisiaj każdy, kto ma telefon komórkowy, aparat fotograficzny, może zrobić i wysłać zdjęcie do portalu czy stacji telewizyjnej. Każdy może być tzw. dziennikarzem społecznym. Przecież profil na facebooku, w którym umieszczane są zdjęcia szpitalnych posiłków, wymyślił człowiek, który nie jest dziennikarzem ani PR-owcem - przypomina Jarosław Rybak.

Przestrzega, że każdy, kto zadzwoni do szpitala może okazać się społecznym dziennikarzem. - Dlatego zawsze zachowujmy się w takiej sytuacji, jakby nas nagrywano i wypowiadajmy się, jakbyśmy mieli przed sobą kamerę - radzi.

Jego zdaniem rzecznikiem szpitala powinien być lekarz. - Często osoby po kursach, np. z komunikacji społecznej, ale nie znające specyfiki pracy w ochronie zdrowia, same mogą kreować niebezpieczne medialnie sytuacje - uważa Rybak.

W jego opinii wielu kryzysom można zapobiec. - Musieliśmy kilka miesięcy temu zamknąć kuchnię. Decyzja naszych służb sanitarnych zapadała w piątek przed południem. To prawie "dziennikarska plaża", w weekend niewiele się dzieje - opowiada.

- Zamknięcie kuchni, obsługiwanej przez zewnętrzną firmę, w tak dużym szpitalu mogłoby więc stać niezłym newsem - mówi Rybak. - Poza tym ta firma obsługuje kilka innych warszawskich szpitali. Czyli zagrożenie sanitarne dla tysięcy pacjentów itp.

- Najpierw dokładnie sprawdziliśmy, jaka była przyczyna zamknięcia kuchni. Okazało się, że bakterię wykryto, tyle że nie w samej kuchni, ale w zmywarkach. Potencjalne zagrożenie szybko usunięto. Przygotowaliśmy komunikat, w którym zostały zwarte odpowiedzi chyba na wszelkie pytania, jakie mogliby w tej sprawie zadać dziennikarze: kto zamknął, dlaczego, że to była inicjatywa szpitala itp. - wylicza Jarosław Rybak.

- Wszystko zakończyło się jedną informacją w Kontakcie TVN - sygnał od pacjenta plus nasz uspokajający komunikat. Gdybyśmy wcześniej takiego przekazu nie przygotowali, mielibyśmy poważny kryzys - zaznacza.

- W naszym szpitalu wykryto kiedyś zatrucie, na szczęście niegroźne, u 40 pacjentek - wspomina Beata Aszkielaniec, rzecznik Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi.

- Dzięki przygotowaniu szybkiej, prewencyjnej informacji, sprawa nie wyszła poza Łódź. Zatrucie mogłoby stać się hitem w ogólnopolskich mediach, tym bardziej, że działo się to w sobotę, kiedy niewiele jest ważnych, ciekawych newsów - mówi rzecznik CZMP. - Dobre, odpowiednio wczesne zarządzanie kryzysowe powoduje, że takie informacje nie stają się ogólnopolską sensacją.

Kryzys wcześniej czy później nastąpi
Niestety, wiele szpitali wychodzi z założenia, że najlepiej jest, kiedy w ogóle nie są obecne w mediach: - Dla nich ważna jest dewiza - No news is good news. To błąd. Korzystajmy z tego, że dziennikarz daje nam możliwość wypowiedzi. Na milczeniu tracą placówki, rzecznik prasowy, dziennikarz i odbiorca - tłumaczy Grzegorz Zasępa.

Zachęca do częstego kontaktu z różnymi mediami, nie tylko z zaprzyjaźnionymi ze szpitalem dziennikarzami. Ważne jest, aby ktoś z personelu nabrał doświadczenia m.in. w rozmowach przed kamerą, mikrofonem.

- Specyfika ochrony zdrowia jest taka, że kryzys wcześniej czy później nastąpi. Przyjadą dziennikarze, włączą kamery, światła, błysną flesze. Bez wcześniejszego "medialnego poligonu" szpital będzie wtedy bezbronny - podkreśla Zasępa.

Pełna relacja z panelu "Media i medycyna" - już wkrótce w portalu rynekzdrowia.pl i marcowym numerze miesięcznika Rynek Zdrowia.

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum