Dyrektorzy szpitali: tak rosną koszty

Autor: Jacek Janik/Rynek Zdrowia • • 17 kwietnia 2009 07:58

Większość dyrektorów szpitali przyznaje, że miniony rok, a już na pewno jego pierwsze sześć miesięcy do czasu wprowadzenia rozliczeń według systemu JGP, był jednym z najlepszych dla ochrony zdrowia. Szpitale przestały powiększać swoje zadłużenie, a nawet niektóre zaczęły odrabiać straty. Niestety, jak twierdzą dyrektorzy, dobrze już było.

Dyrektorzy szpitali: tak rosną koszty
Z powodu wzrostu cen szpitale ponoszą coraz większe koszty

Także dlatego, że wyraźnie zwyżkują koszty. Lecznice płacą coraz wyższe rachunki za leki, media i usługi.

Wcześniej, tam, gdzie udało się uchwycić w ryzy koszty, przy zwiększonym finansowaniu świadczeń medycznych przez NFZ dwoma strumieniami pieniędzy (z dodatkowym, płynącym z tzw. ustawy wedlowskiej) - szpitale zaczęły powoli wychodzić na prostą.

Potem było trudniej. Wszyscy pamiętają kłopoty na przełomie roku z podpisywaniem nowych kontraktów i oburzenie dyrektorów na wycenę przez NFZ wartości punktu. Protesty, lokalne i regionalne koalicje dyrektorów szpitali jednak na niewiele się nie zdały. Fundusz pozostał nieugięty. Sztandarowym argumentem NFZ, przy podpisywaniu nowych kontraktów było stwierdzenie, że będą one wartościowo nie mniejsze niż te w minionym roku.

Kwotowo tyle samo, ale...
- To prawda, że kwotowo, pieniądze z tegorocznego kontraktu nie są mniejsze niż te ubiegłoroczne - mówi portalowi rynekzdrowia.pl Sławomir Janus, dyrektor Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie. - W praktyce jednak kontrakt jest nie do zrealizowania. W porównaniu do pierwszego półrocza ubiegłego roku mamy mniejsze przychody za te same czynności i procedury wykonywane w takiej samej ilości - dodaje dyrektor.

Dyrektor Janus zaznacza, że jego słowa dotyczą szpitali pediatrycznych najwyższego stopnia referencyjnego. Jego zdaniem ta sytuacja powoduje, że przychody szpitala zaczynają być niższe niż koszty, jakie ponosi: – Stąd czytamy w gazetach, że szpitale pediatryczne przynoszą straty miesięcznie od 300 tysięcy nawet do 2 milionów złotych.

Powodem takiej sytuacji jest też wzrost kosztów pracy, podwyżka cen energii, opłat za wodę i ścieki, podwyżki cen leków spowodowane wzrostem wartości kursu euro i dolara, podwyżki składek ubezpieczeniowych i wiele innych czynników.

Wszystko drożeje
Postanowiliśmy przyjrzeć się w kilku szpitalach skali wzrostu kosztów. Najpełniejszy obraz dałoby porównanie kwartałów roku ubiegłego i obecnego, ale ze względu na to, że większość placówek dopiero zamyka księgowo pierwsze trzy miesiące bieżącego roku, ograniczyliśmy się do porównania dwóch minionych lat.

 W Szpitalu Miejskim Sp. z o.o. w Gliwicach, największy wzrost kosztów nastąpił w ciągu dwóch lat (2007 r do 2008 r) w opłatach za energię elektryczną – o prawie 74 proc. Znaczące są wzrosty opłat za wodę i ścieki – o 26,3 procent, za utylizację odpadów – o 36,6 procent i ubezpieczenie OC – o 15,2 procent.

Ewa Więckowska, prezes zarządu szpitala, w przygotowanych dla nas materiałach przewiduje wzrost kosztów w 2009 roku za energię cieplną - o 39 procent, energię elektryczną - o 14 proc., wodę i ścieki o 19 proc. Firma zewnętrza sprzątająca w szpitalu oczekuje wzrostu opłat za swoje usługi na poziomie 8 proc. O 40 proc. natomiast przewidywane są podwyżki za ubezpieczenie majątkowe i OC. W szpitalu jest też duża presja na wzrost wynagrodzeń. Zbyt optymistyczne wydaje się też założenie, że utrzymane zostaną dotychczasowe ceny leków oraz sprzętu jednorazowego użytku.

W Szpitalu Wojewódzkim w Zielonej Górze największa dynamika wzrostu kosztów, w ujęciu rok 2008 do 2007 r., dotyczyła ubezpieczenia OC – 253 proc. za podstawowe leki trzeba było zapłacić o 29 proc. więcej, a za wywóz nieczystości i utylizację odpadów – o 35 proc. Istotna pozycja to też wzrost kosztów procedur medycznych, w tym w kontraktów lekarskich – o 121 proc, najmniej poszły w górę usługi cateringowe – o 1,6 proc., woda i gaz zdrożały o ok. 20 proc., energia elektryczna o 4 proc.

Ceny jak na drożdżach
W Szpitalu Specjalistycznym w Kościerzynie w porównaniu wzrostu kosztów za lata 2007 i 2008  zaskakuje duży wzrost ponoszonych nakładów na urzymanie czystości – o 56,2 proc. O 27,8 proc. wzrosły koszty energii elektrycznej i wody. Tam ścieki i utylizacja odpadów kosztowała szpital 19,6 procent więcej, koszty ubezpieczenia majątkowego i OC – więcej o 32,4 procent. Wzrost nastąpił także, o 34 proc., w kosztach osobowych (bez kontraktów).

Andrzej Steczyński, dyrektor kościerzyńskiego szpitala, zaznacza, że liczba pacjentów szpitala w 2008 roku była większa niż w roku poprzednim (o 147 osób), i to ma także swoje odzwierciedlenie w przedstawianych zestawieniach. W przewidywanych natomiast wzrostach kosztów w 2009 roku najpoważniejszy wzrost zakładany jest w zakresie ubezpieczeń majątkowych i OC – o 63,2 proc. Wzrost opłat za wodę przewidywany jest na poziomie 9,4 procent, za leki – 8,7 proc., za sprzęt  jednorazowy – 5,8, w kosztach osobowych (bez kontraktów) – 2,8; za ścieki i utylizację – 9,4 proc.

W Samodzielnym Publicznym Szpitalu Wojewódzkim im. Papieża Jana Pawła II w Zamościu odpowiednio największe wzrosty kosztów (porównując 2007 i 2008 rok) odnotowano w opłatach za gaz – o 39 proc. więcej, w wynagrodzeniach – o 30 proc., opłatach za energię elektryczną – o 22 proc., świadczeniach na rzecz pracowników – o 18 proc, za wywóz nieczystości i ścieki – 14 proc..

Powrót pod kreskę
Wzrost kosztów ponoszonych przez szpitale jest konsekwencją wielu czynników – spadku wartości złotówki, wzrostu cen za energię… Wymieniać elementy składowe można by długo. Winą można obarczyć – mówiąc najogólniej – kryzys. Podwyżki cen, które dotknęły szpitale pod koniec ubiegłego roku i w pierwszym kwartale obecnego przyniosą kolejne zmiany w tym rachunku, na minus.

 – Biorąc pod uwagę realia 2009 roku, zarówno po stronie wzrostu kosztów, jak i tego, co oferuje w rozliczeniach za punkt NFZ, będziemy musieli się zadłużyć, bo innego wyjścia nie ma. Będziemy wracali na tę samą ścieżkę, z której przez ostatnie lata próbowaliśmy zejść – prognozuje Mariusz Jędrzejak, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego w Zgierzu.

Zastosowanie nowych rozwiązań, szukanie oszczędności poprzez drastyczne cięcia, to stosowana przez dyrektorów metoda równoważenia rachunku przychodów i wydatków. Na te pierwsze trzeba mieć jednak pieniądze. Na te drugie placówki szpitalne, pozwolić sobie nie mogą. To nie fabryka śrubek. Ograniczanie „produkcji”, zamykanie sal i gremialne wysłanie personelu na urlopy bezpłatne, lub zwolnienia nie jest możliwe. Z powodu rosnących kosztów część szpitali zapewne ponownie zacznie się zadłużać

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum