tokfm.pl, MAK/Rynek Zdrowia | 01-04-2021 13:13

Dyrektor szpitala: boję się wysokiej śmiertelności wśród pacjentów niecovidowych

- Kiedy epidemia znajdzie się w schyłkowym okresie, będziemy czynić podsumowania i wtedy okaże się, ile było zgonów u pacjentów niecovidowych - mówi senator Wojciech Konieczny.

FOT. Arch. RZ; zdjęcie ilustracyjne

  • W Miejskim Szpitalu Zespolonym w Częstochowie trzy oddziały zgrupowano w jednym miejscu, by na pozostałej przestrzeni zrobić miejsca dla pacjentów z COVID-19
  • Wiemy, że musimy odwoływać przyjęcia i wstrzymujemy operacje. Że nie zaopatrujemy tych pacjentów tak, jak powinniśmy - przyznaje szef częstochowskiej lecznicy Wojciech Konieczny

- Brakuje miejsc dla pacjentów niecovidowych. Boję się o wysoką śmiertelność w tej grupie. Powtórzy się to, co mieliśmy jesienią. O tych pacjentach teraz za wiele się nie mówi, ale pewnie będzie się mówiło za kilka tygodni lub miesięcy - zaznaczył Wojciech Konieczny, senator Lewicy i Miejskiego Szpitala Zespolonego w Częstochowie.

Dla wielu pacjentów brakuje miejsc

Podkreślał, że w jego szpitalu bardzo brakuje miejsc dla pacjentów chorych na inne schorzenia niż COVID-19. - Wiemy, że musimy odwoływać przyjęcia i wstrzymujemy operacje. Że nie zaopatrujemy tych pacjentów tak, jak powinniśmy i wiemy, że to będzie miało dla nich zły skutek, ale na to nic nie poradzimy - przyznał w rozmowie z TOK FM.

Dopytywany o skalę tych ograniczeń, Wojciech Konieczny podał, że w jego placówce trzy ważne oddziały (urologiczny, chirurgiczny i ortopedyczny) zostały zgrupowane w jednym miejscu, by na pozostałej przestrzeni zrobić miejsca dla pacjentów z COVID-19.

Kiedy operacje stają się ryzykiem

- Więc te trzy oddziały realizują swoje zadania tak w jednej trzeciej. Do tego OIOM jest przekształcony całkowicie w OIOM "covidowy", więc ciężkie operacje pacjentów niecovidowych są dla nich ryzykiem. Oni leżą potem na oddziale chirurgicznym pod respiratorem, ponieważ nie ma ich gdzie wysłać. Nie ma wolnych miejsc na OIOM-ie w całym regionie - mówi Konieczny. 

Dodaje, że miejsc brakuje nie tylko na intensywnej terapii, ale także na innych oddziałach.

Więcej: tokfm.pl