Dylematy nocnej i świątecznej pomocy: jechać do pacjenta, a może utworzyć terenową filię?

Autor: Ryszard Rotaub/Rynek Zdrowia • • 21 kwietnia 2011 06:04

Żeby oszczędzić mieszkańcom męczących podróży do odległych placówek nocnej i świątecznej pomocy medycznej, samorządowcy naciskają na świadczeniodawców i NFZ, by tworzyć filie. Jeśli się je powołuje, to z oporami. Płatnik nie stworzył bowiem systemu zachęt dla podmiotów, które widzą potrzebę uruchomienia zamiejscowego punktu.

Dylematy nocnej i świątecznej pomocy: jechać do pacjenta, a może utworzyć terenową filię?
Centrala NFZ nie monitoruje tego aspektu funkcjonowania nocnej i świątecznej opieki medycznej. Po informacje odsyła nas do oddziałów wojewódzkich.

- Zachęcamy placówki, które wygrały konkursy na świadczenie nocnej i świątecznej opieki, do rozważenia możliwości otwierania dodatkowych ambulatoriów lub podpisywania umów o podwykonawstwo z przychodniami działającymi na danym terenie - mówi Jolanta Pulchna, rzecznik Małopolskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ.

Jej zdaniem, gdyby władze samorządowe podjęły się zadania organizacji takiej opieki, np. bezpłatnego udostępnienia pomieszczeń na ambulatorium, być może udałoby się osiągnąć cel. Jak nas informuje, kilka placówek w woj. małopolskim skorzystało już z takiej możliwości.

- Nie zależy to jednak od decyzji NFZ lecz placówki, która otrzymała kontrakt - zaznacza rzecznik małopolskiego Funduszu.

To nie takie proste
Trzeba jednak pamiętać, że wszystkie przedsięwzięcia organizacyjne mają być finansowane w ramach kontraktu. Świadczeniodawca nie dostanie dodatkowej złotówki za powołanie w odległej miejscowości filii placówki oferującej nocną i świąteczną pomoc.

Jedyny element ekonomicznie motywujący do takich działań to - oprócz ewentualnej przychylności samorządowców - kalkulacja związana z koniecznością zapewnienia nocnych wyjazdów do pacjentów mieszkających z dala od miejsca udzielania tej pomocy. Trzeba zatem brać pod uwagę koszty transportu i gotowość personelu medycznego do wyjazdów.

Lekarze muszą np. rozważyć, czy ich nieobecność w przychodni z powodu wyjazdu nie doprowadzi do pogorszenia się stanu zdrowia któregoś z chorych oczekujących przed gabinetem.

- Zadaniem ZOZ jest świadczenie usług medycznych, za które placówka musi otrzymać wynagrodzenie. Mamy określony potencjał w Polkowicach. Gdy będę musiała dokupić świadczenia w innej miejscowości, musi to być ekonomicznie uzasadnione - wyjaśnia nam Mariola Kośmider, dyrektor Polkowickiego Centrum Usług Zdrowotnych ZOZ SA.

Jechać czy nie jechać?

Pomoc wyjazdowa udzielana przez lekarzy i pielęgniarki miała poniekąd uzupełniać niedobory wynikające ze zmniejszonej od marca liczby placówek zajmujących się opieką medyczną w nocy i dni świąteczne. Świadczeniodawca musi jednak odpowiedzieć sobie na pytanie, co jest dla niego bardziej opłacalne: wysyłanie ekip w odległe zakątki czy powołanie w terenie filii?

Lokalizacja placówek i związane z nią wyjazdy w teren są na tyle istotną sprawą, że mogą doprowadzić do podziału już przyznanego komuś kontraktu. Tak było np. w powiecie starachowickim. Cztery podmioty walczyły tam o kontrakt na świadczenie nocnej i świątecznej pomocy. Wygrało Świętokrzyskie Centrum Ratownictwa Medycznego, ale porozumiało się z innymi placówkami i podzieliło się z nimi kontraktem na zasadzie podwykonawstwa. Zastrzegło sobie jedynie wyłączność na pomoc wyjazdową.

Duże zastrzeżenia do nocnej opieki medycznej miał Lubelski Oddział Wojewódzki NFZ. Na skontrolowanych 20 przychodni w 18 wykrył nieprawidłowości. Fundusz zgłaszał obiekcje m.in. do zespołów, które jeżdżą z wizytami domowymi.

Nocne punkty
Jak mówi nam Małgorzata Bartoszek, rzecznik lubelskiego NFZ, obecnie świadczenia w zakresie nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej na terenie województwa lubelskiego realizowane są w 31 punktach.

- Dodatkowe punkty opieki nocnej i świątecznej powstały w marcu w Szczebrzeszynie, Międzyrzecu Podlaskim, Tarnogrodzie, Kraśniku, Wojcieszkowie. Natomiast w kwietniu - w Poniatowej i Piaskach - wylicza Małgorzata Bartoszek.

Z kolei w województwie opolskim zamiejscowe punkty nocnej i świątecznej opieki medycznej utworzono w powiatach: głubczyckim, brzeskim, krapkowickim - świadczenia realizowane są na zasadzie podwykonawstwa.

- Ponadto obecnie trwają rozmowy ze świadczeniodawcami dotyczące utworzenia dodatkowych miejsc udzielania świadczeń w powiecie nyskim, kędzierzyńsko-kozielskim i w części powiatu opolskiego ziemskiego - informuje nas Renata Kuczek z wydziału świadczeń opieki zdrowotnej Opolskiego OW NFZ.

Na mapie nocnej i świątecznej opieki medycznej są też regiony, w których nie powołuje się filii. Należy do nich woj. lubuskie. Jak informuje nas Monika Giblewska, zastępca dyrektora ds. medycznych Lubuskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ, do lubuskiego Funduszu nie wpłynęła jeszcze żadna informacja dotycząca utworzenia - przez dotychczasowych świadczeniodawców - nowych miejsc realizacji świadczeń (filii).

Beata Szczepanek ze Świętokrzyskiego OW NFZ mówi portalowi rynekzdrowia.pl, że w tym województwie również nie mieli do czynienia z tworzeniem filii; do tej pory świadczeniodawcy ich nie powołali. Przy okazji sygnalizuje występowanie innej bariery w dostępie do tego rodzaju opieki.

- W początkowym okresie zanotowaliśmy sporo skarg pacjentów na lekarzy, którzy odsyłali ich z kwitkiem, bo nie wiedzieli, że rejonizacja już nie obowiązuje - tłumaczy rzecznik i wyjaśnia, że dzięki kampanii informacyjnej prowadzonej w lokalnych mediach zainteresowani dowiedzieli się, gdzie są placówki nocnej pomocy i na jakich zasadach jest ona udzielana.

Władze samorządowe dobrze wiedzą, że mieszkańcy mają kłopoty z uzyskaniem pomocy w godzinach nocnych i w święta. Znają kłopoty komunikacyjne i problemy zdrowotne lokalnych społeczności. Zresztą mieszkańcy nie pozwalają o nich zapomnieć.

Rachunek już raz zapłacony

Głośny protest przeciwko likwidacji placówki świadczącej nocną i świąteczną pomoc medyczną w Ozorkowie z początku marca, który polegał na blokowaniu drogi krajową nr 1, znalazł w kwietniu tymczasowe rozwiązanie. Wojewódzka Stacja Ratownictwa Medycznego w Łodzi uruchomiła w Ozorkowie punkt, który raz na dwa tygodnie świadczy świąteczną pomoc medyczną.

Dyrektor WSRM liczy, że środki na funkcjonowanie punktu pomocy medycznej zaangażują także władze miasta i gminy Ozorków. Ale samorządowcy do finansowania kolejnego zakresu zadań wcale się nie palą. Wszak mieszkańcy już za nocną opiekę zapłacili w ramach składki zdrowotnej.

Zdaniem burmistrza Ozorkowa, Jacka Sochy nie jest to rozwiązanie, które satysfakcjonuje mieszkańców i władze Ozorkowa. - Ludzie nie chorują tylko raz na dwa tygodnie, w niedzielę. Nie jesteśmy zadowoleni i tak to nie może pozostać - mówi PAP Jacek Socha.

- Obowiązujący od 1 marca nowy system opieki nocnej i świątecznej jest mało elastyczny i niedostosowany do potrzeb pacjentów, szczególnie tych spoza wielkich miast - twierdzi Związek Powiatów Polskich. Bez tworzenia zamiejscowych filii poprzez system zachęt dla świadczeniodawców, w nadchodzące święta możemy mieć kłopoty z dostaniem się do lekarza.
Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum