Jacek Janik/Rynek Zdrowia | 11-07-2013 06:15

Dwie strony koincydencji, czyli lekarze znów karani za zaoczne wypisywanie recept?

Płatnik wymusza rezygnację przez lekarzy z zaocznego przepisywania recept przewlekle chorym. Tak jest przynajmniej w woj. podlaskim z powodu kar NFZ nakładanych na lekarzy POZ za tzw. koincydencje, czyli np. przepisanie leku pacjentom, którzy w tym samym czasie przebywali w szpitalu.

O problemach z zaocznym wypisywaniem recept głośno było dwa lata temu, gdy Federacja Porozumienie Zielonogórskie zaleciła swoim lekarzom wstrzymanie się od zaocznego przepisywania leków pacjentom. W marcu 2011 roku część oddziałów regionalnych Funduszu wydała bowiem zalecenia lekarzom, by nie wystawiać recept bez przebadania pacjenta.

Bez badania nie ma recepty
W komunikatach na stronach internetowych oddziałów NFZ informowano, że "wystawianie recept bez osobistego zbadania przez pacjenta, tj. w ramach porady lekarskiej (...), stanowi generowanie nienależnej refundacji". Zagrożono wysokimi karami.

Oburzenie pacjentów było jednak tak duże, że interweniowała wówczas u prezesa NFZ minister Ewa Kopacz. Ustalono, że lekarze jednak będą mogli wypisywać recepty przewlekle chorym bez wizyty lekarskiej, jeśli tego nie wymaga ich leczenie.

Wiceminister zdrowia Jakub Szulc w kwietniu 2011 roku podkreślił, że ministerstwo stoi na stanowisku, iż nie ma potrzeby, by osoby przewlekle chore, przyjmujące określone leki, musiały przy wypisywaniu kolejnej recepty przechodzić pełne badania.

- Jedyną formą prawną, jaką wówczas przyjęto i uznano za zasadną, było wpisanie do naszych umów porady recepturowej, czyli takiej, która ogranicza się do wypisania recepty. Wówczas wydawało się, że sprawa została wyjaśniona i rozwiązana. Okazuje się jednak, że dzisiaj jest inny minister, inny prezes NFZ i ponownie wraca się do tego samego problemu - mówi portalowi rynek zdrowia Jacek Krajewski, prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie.

Fundusz ingeruje w proces leczenia
Jak stwierdza Konstanty Radziwiłł, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej, wystawienie recepty jest integralną częścią postępowania diagnostyczno-leczniczego, zatem nie powinno się mówić o pacjentach przewlekle chorych "potrzebujących jedynie kolejnej recepty na leki".

- Podczas każdego kontaktu pacjenta z lekarzem, który zgodnie z przepisami nie powinien być rzadszy niż co trzy miesiące, powinno znaleźć się miejsce na przynajmniej minimum interakcji z chorym - mówi wiceprezes NRL.

W jaki sposób? Np. poprzez pielęgniarkę, która zapyta, czy stan pacjenta jest stabilny, czy np. zmierzy ciśnienie, zbada stężenie glukozy we krwi.

- Na pewno nie powinno być regułą ciągłe "przedłużanie" leków bez kontaktu z pacjentem - podkreśla Radziwiłł.

- Jednocześnie to lekarz powinien w tej sprawie podejmować decyzję i jakiekolwiek utrudnienie takiej możliwości ze strony Funduszu należy traktować jako bezzasadne ingerowanie w proces leczenia - podkreśla przedstawiciel Naczelnej Rady Lekarskiej.

Chodzi w szczególności o traktowanie "zaocznego" wystawienia recepty, które przypada akurat na dzień innego kontaktu z systemem ochrony zdrowia, za tzw. zakazaną koincydencję.

- Reasumując: zaoczne przepisywanie recept musi być dopuszczalne, ale nie powinno być nadużywane - konkluduje Radziwiłł.

Znowu będą karać
Niedawna kontrola Podlaskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ wykazała niezasadne udzielenie przez lekarzy 28 świadczeń na kwotę 2,5 tys. złotych. Lekarze za karę mają zapłacić 23 tys. zł.

Wśród ujawnionych przypadków były takie, kiedy rodzina pacjenta zgłosiła się do przychodni i uzyskała recepty, podczas gdy pacjent był w szpitalu.

- Przeprowadzona przez nas kontrola dotyczyła jedynie zjawiska koincydencji. Przy tej okazji wychwyciliśmy przypadki wypisywania recept pacjentom przez lekarzy rodzinnych w tym samym czasie, kiedy świadczeniodawcy lecznictwa zamkniętego wykazywali ich leczenie. W innych przypadkach nie wiemy, kiedy recepty wypisywane są bez udziału pacjenta - mówi portalowi rynek zdrowia.pl Adam Dębski, rzecznik Podlaskiego OW NFZ.

Efektem tej kontroli i kar nałożonych przez NFZ na lekarzy na Podlasiu jest to, że pacjenci muszą teraz zgłaszać się po recepty osobiście.

W odpowiedzi na stanowisko NFZ lekarze zrzeszeni w Podlaskim Związku Lekarzy Pracodawców Porozumienie Zielonogórskie przygotowali odpowiednie informacje dla pacjentów o zmianie w zakresie wypisywania recept, wymuszonej przez płatnika.

Nieracjonalne działania NFZ?
Jak mówi Jacek Krajewski, prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie, upieranie się Funduszu, aby wypisywać recepty pacjentom tylko przy ich osobistym stawiennictwie jest z kilku powodów nieracjonalne. W umowach lekarzy rodzinnych z Funduszem zawarta jest bowiem taka pozycja jak "porada recepturowa".

- Zgodnie z nią możemy wypisać receptę pacjentowi i nie jest tam jednoznacznie określone, że musimy go mieć przed sobą w tym momencie. Lecząc pacjenta bierzemy za to odpowiedzialność. Orzekamy o jego stanie zdrowia , nie tylko w momencie badania, ale także z pewnym odroczeniem - mówi Krajewski.

Jak wyjaśnia, można orzec, że pacjent ma się do nas zgłosić na kontrolę za tydzień lub za pół roku. To oznacza że przy leczeniu, które mu się ordynuje, nie musi on mieć przez pół roku osobistych wizyt u lekarza.

- Fundusz każąc nam za każdym razem przy wypisywaniu recept widzieć pacjenta nie działa racjonalnie - podkreśla prezes FPZ.

Zdaniem Krajewskiego nieracjonalność działania Funduszu wynika z pewnego zamieszania prawnego, polegającego na tym, że kiedy pacjent jest w szpitalu, gdzie znajduje się z innym powodów innych niż te na, które leczy się np. przewlekle, szpital nie zapewnia mu leków.

- Ustawa o świadczeniach opieki zdrowotnej nie nakłada na szpitale obowiązku, aby poza bezpośrednią przyczyną hospitalizacji, zapewnić pacjentowi leczenie z powodu innych chorób. Taki obowiązek na szpitale nakłada rozporządzenie ws. ogólnych warunkach umów, które jest przepisem prawnym niższego rzędu niż ustawa - wyjaśnia Krajewski.

Tu istnieje luka prawna, która powoduje, że dochodzi do nieporozumienia między szpitalami a NFZ.

- W efekcie najbardziej poszkodowanym w tym wszystkim jest pacjent - stwierdza Krajewski.

Interwencja u RPP
Zdaniem Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia działania Funduszu, mające na celu nakładanie kar za wypisywanie przez lekarzy POZ recept pacjentom w trakcie pobytu w szpitalu, mogą w znaczący sposób utrudnić dostęp hospitalizowanych pacjentów do leków refundowanych i kontynuacji leczenia na dotychczasowym, ustalonym poziomie.

- Takie działania budzą wątpliwości prawne co do zgodności z konstytucją i obowiązującą ustawą, gdzie nie ma określenia zawieszenia deklaracji, czyli prawa pacjenta i jego rodziny do pomocy lekarza POZ . Budzi to nasz sprzeciw - stwierdza Bożena Janicka, prezes PPOZ.

- Zgłaszaliśmy już tę kwestię do RPP z prośbą o interwencję. Obowiązujące przepisy w znacznym stopniu utrudnią życie wielu pacjentom, a zwłaszcza tym chorującym przewlekle, których rodziny przychodzą do lekarzy POZ regularnie po recepty, bo stan ich zdrowia jest stabilny i nie wymaga konsultacji - podkreśla dr Janicka.

Zdaniem NFZ szpital zobowiązany jest do dostarczenia hospitalizowanemu pacjentowi wszystkich potrzebnych mu leków. Szpitale są jednak odmiennego zdania, wskazując na art. 35 u.ś.o.z. , zgodnie z którym leki i wyroby medyczne zapewnia się pacjentowi bezpłatnie, jeżeli są one konieczne do wykonania świadczenia.

Opierając się na tym przepisie szpitale uznały za swój obowiązek dostarczenie leków związanych z powodem hospitalizacji, a pozostałe posiada tylko w bardzo ograniczonym zakresie.

Jeśli pacjent cierpi dodatkowo na choroby przewlekłe (np. na cukrzycę czy choroby układu krążenia), to dostarczenie tych leków pozostaje, zdaniem szpitali, poza zakresem ich zobowiązań. Dobrze, jeśli pacjent posiada je w momencie przyjęcia do szpitala. Problem powstaje, gdy w czasie tego pobytu mu ich zabraknie.

Odwoływać się od kar
PPOZ zaleca wszystkim lekarzom POZ, którzy zostali ukarani za koincydencję do składania zażaleń na czynności dyrektorów regionalnych oddziałów NFZ.

PPOZ występuje ponadto do organów decyzyjnych - MZ, NFZ, Rzecznika Praw Pacjenta, Rzecznika Praw Obywatelskich czy Parlamentarnego Zespołu ds. POZ z prośbą o pilną interwencję i analizę obecnego prawa w tym zakresie i działań NFZ.

Zdaniem Bożeny Janickiej konieczna jest zmiana istniejących przepisów, tak aby gwarantowały one pacjentowi możliwość stosowania dotychczasowej, wypracowanej często w wielospecjalistycznych konsultacjach terapii oraz uniknięcia niepotrzebnych zmian leków podczas pobytu w szpitalu.