Domowa wentylacja mechaniczna pacjentów znalazła się pod ścianą

Autor: RR/Rynek Zdrowia • • 28 września 2019 08:06

Gdy wycena części usług medycznych jest zbyt niska, świadczeniodawcy radzą sobie w ten sposób, że narastające niedobory finansowe uzupełniają wpływami z lepiej opłacanych świadczeń. Ale co w sytuacji, gdy podmiot leczniczy oferuje tylko jeden rodzaj usług, w dodatku nieopłacalnych?

Fot. materiały prasowe (zdjęcie ilustracyjne)

Tak jest w przypadku wentylacji mechanicznej świadczonej poza szpitalami - w domach pacjentów i zakładach opiekuńczo-leczniczych.

Wentylacja mechaniczna zastępuje lub wspomaga oddychanie u chorych, np. pacjentów z zaawansowaną przewlekłą obturacyjną chorobą płuc (POChP), po wypadkach komunikacyjnych, ze schorzeniami nerwowo-mięśniowymi, deformacjami klatki piersiowej, ciężkimi wadami genetycznymi. Choć mechaniczna wentylacja ratuje życie, nie jest oficjalnie uznawana za taką procedurę.

Stosuje się ją w szpitalach. Ale po opuszczenia szpitala także jest potrzebna. Trzeba wtedy zapewnić chorym sprzęt (respirator, pulsometr, oksymetr, koncentrator tlenu, cewniki, maski, rurki) i specjalistyczną opiekę. Konieczne są wizyty pulmonologów i anestezjologów, rehabilitantów oraz pielęgniarek ze specjalizacją anestezjologiczną i z opieki długoterminowej. Wiadomo, że o fachowy personel niezwykle trudno, a jego wymagania płacowe ciągle rosną.

Zakładnicy jednego świadczenia
W domach pacjentów i zakładach opiekuńczo-leczniczych tego typu usługi wykonują podmioty zrzeszone w Ogólnopolskim Związku Świadczeniodawców Wentylacji Mechanicznej (OZŚWM). Jego prezesem jest dr Robert Suchanke.

- Opiekujemy się głównie pacjentami z przewlekłą obturacyjną chorobą płuc, która w zaawansowanym stadium wymaga leczenia respiratorem. Nie możemy ich zostawić bez opieki. Jesteśmy więc zakładnikiem tego świadczenia, nie mamy pola manewru, co ewidentnie wykorzystuje płatnik - mówi nam dr Robert Suchanke i zaznacza, że osób korzystających z pozaszpitalnej wentylacji mechanicznej jest w Polsce obecnie około 7 tysięcy. Z tej liczby świadczeniodawcy zrzeszeni w Związku obejmują opieką 90 procent chorych.

Ostatnio OZŚWM podniósł alarm i zagroził, że jego członkowie przestaną przyjmować nowych pacjentów. Liczba chorych stale rośnie, bo jak zauważa Robert Suchanke, nic się nie robi, żeby ograniczyć zanieczyszczenie powietrza, a nasza gospodarka jeszcze długo oparta będzie na węglu. Poza tym społeczeństwo się starzeje, zaś coraz lepsza diagnostyka pozwala identyfikować kolejnych chorych.

- Pacjenci mieszkają w różnych miejscowościach; również w takich, które zimą są odcięte od świata. Bywa, że nasi lekarze pieszo do ich domów muszą chodzić. Robią to z poczucia obowiązku, bo gdy wypisują pacjenta z oddziału do domu, to przyzwoitość nakazuje, żeby wziąć go pod opiekę. To dla lekarzy problem, oni nie mają czasu - opowiada Robert Suchanke i wskazuje, że poradnictwo specjalistyczne nie jest dobrze w Polsce rozwinięte.

Jak zauważa, inne kraje już dawno postawiły na opiekę domową, by zredukować stres pacjenta i zmniejszyć koszty hospitalizacji. Ale w strukturze wydatków NFZ nadal zdecydowanie dominuje leczenie szpitalne - najdroższe i najmniej oczekiwane przez pacjenta i jego bliskich. Między innymi dlatego ciągle brakuje pieniędzy na opiekę długoterminową.

Przyjęcia wstrzymane
Wentylacja mechaniczna nie jest należycie opłacana. „Świadczeniodawcy pozaszpitalnej wentylacji mechanicznej powiedzieli dość. W związku z kompletnym brakiem reakcji Ministerstwa Zdrowia i NFZ na dramatyczne apele o stanie niezapłaconych nadwykonań, wstrzymali (od 16 września - red.) przyjęcia kolejnych pacjentów w siedmiu województwach. Nie są już w stanie dalej kredytować Funduszu z własnych środków” - czytamy w rozesłanym do mediów oświadczaniu OZŚWM.

Wyjaśniono w nim, że wstrzymane zostają przyjęcia pacjentów w ramach wentylacji pozaszpitalnej w województwach: dolnośląskim, łódzkim, małopolskim, mazowieckim, opolskim, śląskim i świętokrzyskim.

- Oznacza to, że w niedługim czasie nowi pacjenci kierowani ze szpitali głównie do domowej opieki długoterminowej, będą musieli nadal przebywać na oddziałach szpitalnych. W obliczu całkowitej ignorancji MZ i NFZ nie możemy przyjąć już więcej nadlimitowych pacjentów w siedmiu województwach - tłumaczy prezes Robert Suchanke. - Odwlekaliśmy ten moment ile się dało, ale dłużej nie możemy. Po prostu nas na to nie stać - przyznaje.

Na zarzuty OZŚWM minister zdrowia odpowiedział, że "to jest kolejny fake news, bo nie ma totalnego braku reakcji MZ i NFZ na informacje o niezapłaconych nadwykonaniach mechanicznej wentylacji. Nadwykonania w zakresie wentylacji mechanicznej zawsze były płacone i będą zapłacone" - zaznaczył minister Szumowski.

Czytaj: Dodatkowe 6 mln zł na domową wentylację mechaniczną w mazowieckim NFZ

Zareagował także NFZ i poinformował, że Mazowiecki Oddział Wojewódzki NFZ po analizie realizacji w I półroczu 2019 r. świadczeń domowej wentylacji mechanicznej, w tym tzw. nadwykonań, wysłał aneksy do umów z placówkami na łączną kwotę 6 mln zł. Wkrótce analizę realizacji świadczeń zakończą również pozostałe oddziały wojewódzkie - zapewnił rzecznik NFZ Andrzej Troszyński.

Zapłata za nadwykonania nie zamyka sprawy
Poinformował również, że w ubiegłym roku Fundusz sfinansował zakontraktowane na 2018 rok świadczenia domowej wentylacji mechanicznej, łącznie z tzw. nadwykonaniami, w wysokości 243 mln zł. - Jedynie trzy oddziały wojewódzkie są w trakcie uzgodnień odnośnie warunków rozliczenia niezakontraktowanych świadczeń na łączną kwotę 28,8 mln zł - stwierdził. Dodał, że ostateczne rozliczenie tzw. nadwykonań za 2019 rok nastąpi, zgodnie z przepisami, po zakończeniu roku.

Co na to Robert Suchanke? Mówi, że z roku na rok jest coraz gorzej. Zwraca uwagę, że NFZ spłaca nadwykonania, tyle tylko że w przypadku 7 województw, w których jest najwięcej pacjentów - jedynie w granicach 60 proc. należnej kwoty. To nie pokrywa kosztów.

Nic dziwnego, że sprawy o zapłatę świadczeń wykonanych ponad limit trafiają do sądów. - Jesteśmy po korzystnych dla nas orzeczeniach sądów o zapłatę za nadwykonania. Procesy sądowe ciągną się latami. Jeden z naszych świadczeniodawców wygrał ostatnio sprawę, która zaczęła się w 2012 r. Kwota odsetek wielokrotnie przekroczyła kwotę dochodzoną. Fundusz nie liczy się z pieniędzmi - twierdzi Robert Suchanke.

Zapłata za nadwykonania to tylko jeden element wpływający na sytuację świadczeniodawców zrzeszonych w OZŚWM. Podkreślają oni, że zasadniczym powodem decyzji o wstrzymaniu przyjmowania nowych pacjentów jest niska wycena świadczenia przy jednoczesnym wzroście kosztów wynagrodzeń personelu medycznego i problemów z jego rekrutacją. W rezultacie szpitale muszą liczyć się z koniecznością zapewnienia opieki chorym leczonym dotychczas w domach i ZOL-ach.

Jak NFZ zamierza na to zareagować? Czy jest szansa na urealnienie wycen w zakresie wentylacji mechanicznej - zapytaliśmy NFZ. Czekamy na odpowiedź.

Zareagowali natomiast świadczeniodawcy pozaszpitalnej wentylacji mechanicznej. Poinformowali nas, że kontynuują wstrzymanie przyjęć nowych pacjentów w pięciu województwach (dwa oddziały wojewódzkie NFZ podjęły decyzje o spłacie zaległości z pierwszego półrocza). Jak dodają świadczeniodawcy, nadal brak zaproszenia do rozmów ze strony Ministerstwa Zdrowia oraz centrali Funduszu.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum