Dolny Śląsk: nie chcą podpisać kontraktu z NFZ na jego warunkach

Autor: Gazeta Wyborcza/Rynek Zdrowia • • 03 października 2009 09:06

Szpitale powiatowe z Dolnego Śląska chcą, żeby sąd rozstrzygnął, ile pieniędzy powinny dostać z NFZ na leczenie do końca roku. To w Polsce precedens.

Dolny Śląsk: nie chcą podpisać kontraktu z NFZ na jego warunkach
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022

Szpitale w całym kraju wielokrotnie pozywały NFZ, domagając się pieniędzy za tzw. nadwykonania. Teraz będą prosić sąd, żeby ustalił wysokość podstawowego kontraktu, bo same nie mogą dojść do porozumienia z Funduszem.

– Kolejne negocjacje nie przynoszą żadnych efektów. Trzeba więc zakończyć etap dyskusji, spotkań z urzędnikami NFZ, szukania pomocy u parlamentarzystów i zacząć działać na drodze prawnej – mówi Maciej Piorunek, szef powołanego niedawno dolnośląskiego konsorcjum szpitali powiatowych i dyrektor Zespołu Publicznych Zakładów Opieki Zdrowotnej w Miliczu.

 Problem jest w tym, że wszystkie placówki na Dolnym Śląsku w czerwcu podpisały umowy z NFZ jedynie do końca października, a nie tak jak w pozostałych regionach - do końca roku. Dyrektor dolnośląskiego oddziału Funduszu obiecywał wtedy, że na dwa ostatnie miesiące da im w przybliżeniu tyle samo pieniędzy. Słowa jednak nie dotrzymał. Za nierównomierny podział środków zapłacił utratą stanowiska. Nowa dyrekcja musi dzielić biedę i oferuje szpitalom kontrakty niższe nawet o 20-30 proc.

– Co miesiąc dostawaliśmy na leczenie ok. 1,6 mln zł. Teraz NFZ oferuje nam o 330 tys. zł mniej. Dla nas to katastrofa, bo same wynagrodzenia pochłaniają 70 proc. miesięcznego kontraktu – wyjaśnia Agnieszka Cholewińska, dyrektorka Powiatowego Zespołu Szpitali w Oleśnicy.

Szpital do niedawna był na krawędzi bankructwa, ale dzięki restrukturyzacji udało mu się odbić od dna. M.in. zawarł układ z ZUS i zobowiązał się, że będzie regularnie wpłacał bieżące składki i w ratach spłacał długi. Gdyby dyrektor zgodziła się na ofertę NFZ, znów pojawiłoby się w szpitalu widmo komornika.

W podobnej sytuacji są niemal wszystkie placówki powiatowe. Większość z nich już mocno ograniczyła lub wręcz wstrzymała, jak zrobił Regionalny Szpital Specjalistyczny „Latawiec” w Świdnicy, planowe przyjęcia chorych. Ale ich dyrektorzy idą dalej i solidarnie walczą o lepsze finansowanie.

W piątek (2 października) do Funduszu dotarły pisma, w których żądają na listopad i grudzień tyle pieniędzy, ile miały wcześniej.

Jarosław Sołowiej, prezes Powiatowego Centrum Medycznego w Wołowie, uważa, że to jedyna droga dochodzenia swoich racji. - Szpital ma obowiązek leczyć ludzi. Tymczasem Fundusz, który jest monopolistą, oferując nam tak niskie stawki, drwi z logiki i pacjentów.

Rzeczniczka dolnośląskiego Funduszu Joanna Mierzwińska mówi krótko, że spełnienie żądań szpitali powiatowych nie jest możliwe. Jej zdaniem każdy ma prawo pójść do sądu, jeśli uważa, że dzieje mu się krzywda. Trudno jednak wyobrazić sobie, żeby sąd zmusił Fundusz do przekroczenia planu finansowego i złamania ustawy o finansach publicznych.

Sceptycznie do tego, co planują szpitale powiatowe, odnosi się również resort zdrowia.

– Idąc do sądu, dyrektorzy szpitali chcą postawić NFZ pod ścianą. Ale to fatalna metoda, a przede wszystkim niemożliwa ze względów prawnych - komentuje wiceminister Jakub Szulc.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum