RR/Rynek Zdrowia | 17-09-2019 06:00

Dlaczego nie jest znane zadłużenie szpitali? Powodem ma być ich ciągłe dofinansowywanie

Ministerstwo Zdrowia ma obowiązek raz na kwartał publikować informacje o zadłużeniu SPZOZ-ów. Dlaczego tego nie robi? Ostatnie oficjalne dane zamieszczono na stronie MZ w marcu 2019 r. i dotyczą IV kwartału zeszłego roku, kiedy zadłużenie ogółem wynosiło 12 844 mld zł, a zobowiązania wymagalne - 1 559 mld zł. Od tego czasu trwa zgaduj-zgadula na temat skali zadłużenia publicznych szpitali.

Zwlekanie z ujawnieniem wskaźników finansowych szpitali wynika z tego, że resort zdrowia nie ma czym się chwalić? Fot. Piotr Waniorek/zelaznastudio.pl

O przyczyny zaniechania publikowania istotnych wskaźników ekonomicznych zapytaliśmy wprost resort zdrowia. ''Dane o zobowiązaniach szpitali (ogółem i zobowiązania wymagalnych) mogą jeszcze podlegać korektom. Ostatnia korekta danych za I kwartał będzie mogła zostać dokonana wraz ze sprawozdaniem za III kwartał. Po dokonaniu przez szpitale korekty niezwłocznie upublicznimy takie dane'' - odpowiedziała Sylwia Wądrzyk, dyrektor Biura Komunikacji MZ.

Wszystko przez korekty
Więcej szczegółów wyjawił wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński w czasie posiedzenia sejmowej komisji zdrowia (11 września). Odpowiadając na pytanie, jak wzrosło zadłużenie szpitali w stosunku do 2018 roku, wyjaśniał, że będzie o tym można mówić dopiero wówczas, kiedy zostaną podane ostateczne wyniki finansowe podmiotów medycznych.

Tłumaczył, że kiedyś były one podawane wcześniej, ale w tym roku trzykrotnie rosła wartość ryczałtu, przede wszystkim dla lecznic I i II stopnia. Względem pierwotnego planu finansowanie szpitali powiatowych zwiększyło się na poziomie ryczałtu o 9 proc. Do tych szpitali, zgodnie z propozycją resortu (…), trafi także dodatkowych 344 mln zł.

- Każdy, kto miał do czynienia z zasadami księgowości wie, że te środki powinny zostać rozpoznane w odpowiednich miesiącach, ponieważ ryczałt jest przeliczany ze skutkiem od 1 stycznia. Trudno się więc dziwić, że spodziewając się tych korekt nie są jeszcze publikowane wyniki, które trudno byłoby uznać za wiarygodne. W tym kontekście czas na dyskusję dotyczącą zadłużenia i wyników finansowych szpitali należy przełożyć, kiedy zostaną one zaudytowane i upublicznione - mówił wiceszef resortu zdrowia.

Czytaj: Posłowie o wydatkach na leczenie, długach szpitali, informatyzacji i płacach

Jednym słowem - choć brzmi to kuriozalnie - aktualnego zadłużenia publicznych szpitali nie możemy poznać z powodu przekazywania sektorowi zdrowia kolejnych transz pieniędzy. Można byłoby nawet przyjąć do wiadomości te wyjaśnienia, gdyby problem dotyczył tylko szpitalnych długów i konieczności wprowadzenia korekt w sprawozdaniach. Sprawa ma jednak szerszy zasięg i związana jest z polityką informacyjną instytucji ochrony zdrowia.

Kto dobrze diagnozuje, ten dobrze leczy
Kiedy przekaz informacji szwankuje, interesariusze systemu (organizacje pacjentów, pracodawców, samorządy zawodowe itp.), żeby uczestniczyć w dyskursie publicznym, muszą samodzielnie pozyskiwać i analizować potrzebne informacje. Stąd prawdziwa erupcja raportów, ekspertyz, analiz, badań ankietowych. Mają one jedną wadę - nie zawierają potwierdzonych urzędowo informacji.

Przykładem takiej reakcji na brak oficjalnych danych jest opracowanie przygotowane przez Szkołę Główną Handlową w Warszawie, które zaprezentowano na konferencji Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych.

- Opracowanie oparte jest na ankietach ze 140 szpitali powiatowych. Mamy więc potrzebne dane, może nawet bardziej wiarygodne niż z ministerstwa - powiedział nam Krzysztof Żochowski, wiceprezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych i dyrektor Szpitala Powiatowego w Garwolinie.

- W medycynie mówi się, że ten, kto dobrze diagnozuje, ten też dobrze leczy. Nie inaczej jest w finansach i gospodarce - dodał.

Jego zdaniem zwlekanie z ujawnieniem wskaźników finansowych szpitali wynika z tego, że resort zdrowia nie ma czym się chwalić.

- Dla mnie, jako dyrektora szpitala, podstawową informacją są dane dotyczące mojego szpitala. Dobrze byłoby jednak wiedzieć, jak nasz szpital wypada na tle innych. Natomiast nie jest to największe zmartwienie, przez które nie mogę spać. W każdym razie MZ powinno się wywiązywać ze swych obowiązków w tym zakresie - zaznaczył Żochowski.

Na brak dostępu do istotnych informacji o systemie ochrony zdrowia narzekał ostatnio Andrzej Mądrala, wiceprezydent Pracodawców RP. Jak napisał w artykule dla Rzeczpospolitej z 10 września (Służba zdrowia, czyli jak zreformować kota w worku), ''kluczem do wprowadzenia dobrych i racjonalnych zmian jest analiza danych i wyciąganie z nich wniosków''. Jednakże ''pytania kierowane do NFZ o przekazanie wskaźników do analiz kończą się odmowami (…), co przeczy deklarowanej polityce otwartości''.

Podał przykłady pytań, na które Pracodawcy RP nie uzyskali odpowiedzi. Chodzi m.in. o nieudzielenie wyjaśnień nt. zaległości finansowych NFZ wobec szpitali, które wykonują świadczenie nielimitowe (np. w zakresie onkologii czy programów lekowych) czy o koszty wprowadzonych współczynników korygujących.

Andrzej Mądrala podsumował, że ''w Polsce rządzi polityka tzw. kota w worku - zmiany przeprowadza się bez odpowiednich analiz i symulacji ewentualnych skutków''.

Właściwe wyceny załatwią sprawę
Tymczasem, mimo braku podstawowych informacji (m.in. o zadłużeniu), zgłaszane są obietnice kolejnych wydatków - ostatnio np. w zakresie modernizacji szpitali powiatowych na kwotę 2 mld zł. Zapowiedziany 7 września na konwencji PiS ''fundusz modernizacji szpitali umożliwi placówkom, szczególnie powiatowym, lepsze inwestowanie'' - wyjaśnił minister zdrowia.

- Cieszę się, że w przyszłym roku ten fundusz ruszy i będziemy mogli inwestować nie tylko w wykonanie świadczeń i nie tylko w kadry, ale też w struktury szpitali, które tego potrzebują - dodał minister.

Pytany, skąd będą pochodziły środki zasilające fundusz, Szumowski powiedział, że "szczegóły wszystkie nie są dopięte, więc trudno w tej chwili określić strumień finansowania".

- W momencie gdy będziemy mieli akty prawne, które będą umiejscawiały fundusz, będziemy mogli powiedzieć dokładnie, skąd pochodzą środki - stwierdził.

Czytaj: Szumowski potwierdza: powstanie fundusz modernizacji - głównie dla szpitali powiatowych

Krzysztof Żochowski z uznaniem przyjął zapowiedź PiS potwierdzoną przez ministra zdrowia ws. funduszu na modernizację. Tym bardziej, że propozycja adresowana jest do szpitali powiatowych, których gestorem są powiaty - najsłabsze finansowo ogniwo wśród właścicieli lecznic.

- Gdybyśmy mieli właściwie wycenione świadczenia, bylibyśmy w stanie odłożyć z własnych środków na modernizację. Jeśli tego nie ma, to taka proteza w postaci funduszu jest niezbędna. Natomiast dobrze zarządzane i wynagradzane szpitale byłyby w stanie obsłużyć zarówno koszty bieżące, jak i inwestycyjne - przekonywał.

W jego ocenie kluczem do tego, żeby szpitale się nie zadłużały jest adekwatne do kosztów finansowanie świadczeń, ze szczególnym uwzględnieniem kosztów osobowych.

We wtorek (17 września) ten problem omawiany będzie na konferencji zorganizowanej w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie przez Związek Powiatów Polskich i Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych. Punktem wyjścia do dyskusji ma być teza, że bez zapewnienia właściwego poziomu finansowania, negocjowania na poziomie centralnym podwyżek płac i warunków pracy, ''sytuacja szpitali, w tym głównie miejskich i powiatowych, staje się trudna, a momentami wręcz dramatyczna''. Organizatory w zaproszeniu skierowanym m.in. do parlamentarzystów przewidują, że ''perspektywa na najbliższy czas w żaden sposób nie napawa optymizmem''.

Według wielu ekspertów, główną przyczyną narastającego zadłużenia są obecnie podwyżki płac, które częściowo pokrywane są z budżetu NFZ, a częściowo z własnych środków szpitali, wspieranych przez podmioty prowadzące. Eksperci twierdzą, że kolejne zastrzyki finansowe nie odwracają tego trendu - długi szpitali nadal rosną. Trzeba na bieżąco śledzić te procesy, by w porę reagować. Konieczna jest jednak wiedza na ten temat.