Dlaczego OC dla szpitali nie tanieje?

Autor: Ryszard Rotaub/Rynek Zdrowia • • 21 lutego 2014 06:15

Jak dotąd nikomu nie udało się osłabić dominującej pozycji PZU w segmencie ubezpieczeń OC dla szpitali. Z boju o ten bogaty rynek wycofały się grupy szpitali połączonych w towarzystwa ubezpieczeń wzajemnych, a także - po przyjrzeniu się polskiemu prawu - międzynarodowe firmy ubezpieczeniowe z londyńskiego City.

Był taki moment, gdy wydawało się, że Powszechny Zakład Ubezpieczeń SA straci prymat. Kiedy ustawa z 15 kwietnia 2011 r. o działalności leczniczej wprowadziła obowiązek zawarcia - oprócz tradycyjnych, dobrze znanych ubezpieczeń OC - nowych ubezpieczeń z tytułu zdarzeń medycznych (określonych w przepisach o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta), szpitale przeraziły się finansowymi konsekwencjami dubeltowego ubezpieczenia.

- Jaki jest sens w płaceniu składki, która przewyższa wartość ewentualnego odszkodowania? - zastanawiał się w kwietniu 2012 r. prof. Tomasz Opala, dyrektor Ginekologiczno-Położniczego Szpitala Klinicznego UM w Poznaniu i wyjaśniał, że najwyższe wypłacone odszkodowanie w historii szpitala miało wartość około 500 tys. zł, podczas gdy PZU zażądało składki w wysokości prawie 800 tys. zł.

Podobne kalkulacje przeprowadzali dyrektorzy innych szpitali. Nie chcieli być skazani na wyśrubowane cenowo oferty PZU. Nie rozumieli, dlaczego mają ubezpieczać szpitale od czegoś, od czego - ich zdaniem - już są ubezpieczone. Zaczęli szukać jakiegoś wyjścia, gdyż po wykupieniu polisy OC nie byli w stanie zapłacić za dodatkowe ubezpieczenia od zdarzeń medycznych.

Giełda pomysłów
Dlatego na przykład w województwie podlaskim (ale także w opolskim) zrodził się pomysł powołania towarzystwa ubezpieczeń wzajemnych. ”Zarząd Województwa Podlaskiego w dn. 27 marca 2012 roku wyraził zgodę na podjęcie prac w kierunku powołania Towarzystwa Ubezpieczeń Wzajemnych, do którego przystąpiłyby Szpitale funkcjonujące na terenie województwa podlaskiego z jednoczesnym zleceniem podmiotowi zewnętrznemu wykonania analizy opłacalności tego przedsięwzięcia, a następnie przygotowania dokumentów wymaganych w procedurze rejestracyjnej” - poinformowano portal rynekzdrowia.pl w oficjalnym komunikacie.

Minęły prawie dwa lata od ogłoszenia tej inicjatywy. W tym czasie zawieszono obowiązek wykupienie polis od zdarzeń medycznych (na razie do końca 2014 r.), więc i motywacja szpitali osłabła.

- Z początku pomysł z TUW wyglądał bardzo zachęcająco, ale jak przyszło go realizować, to okazało się, że szpitale nie są nim zainteresowane. Gdyby były, to mielibyśmy teraz w województwie podlaskim towarzystwo ubezpieczeń wzajemnych - wspomina dziś Jan Kwasowski, rzecznik prasowy marszałka województwa podlaskiego. Dodaje, że szpitale po przeliczeniu kosztów doszły do wniosku, że udział w TUW byłby całkowicie nieopłacalny. Obecnie kupują tylko ubezpieczenia OC w PZU.

Podobnie było z tworzeniem TUW przez Ogólnopolskie Stowarzyszenie Szpitali Prywatnych w 2012 r. Prawnie i formalnie wszystko jest gotowe, ale do dziś pozostaje w zawieszeniu. Szpitale czekają na rozwój sytuacji związanej z ubezpieczeniami od zdarzeń medycznych - czy będą obowiązkowe, czy dobrowolne, a może w ogóle ich nie będzie?

- Oczekujemy na decyzje Ministerstwa Zdrowia - mówi nam Andrzej Sokołowski, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Prywatnych. Tymczasem szpitale z jego grupy, jeśli chodzi o OC, ubezpieczają się w PZU. - Nie widzę jeszcze konkurencji. Jest jeszcze Alians i dwa inne towarzystwa. Na szczęście stawki już nie rosną - zauważa prezes Sokołowski.

Stabilizacja stawek, ale na wysokim poziomie
Rafał Holanowski, prezes zarządu Supra Brokers, firmy od 15 lat zajmującej się ubezpieczaniem szpitali, zwraca uwagę, że po trzech latach windowania cen ubezpieczeń OC, obecnie jesteśmy w fazie ich stabilizacji. Twierdzi, że Powszechny Zakład Ubezpieczeń - główny gracz na rynku ubezpieczeń - dostrzegł, że nie każdy szpital u nich się ubezpiecza.

- Dlatego PZU z większą rozwagą podchodzi do kwotowania składki. Już nie na zasadzie widzimisię, ale w oparciu o faktyczne szacunki ryzyka - zauważa. Podkreśla, że stabilizacja cen na rynku ubezpieczeń związana jest ze wzrostem konkurencji, gdyż coraz więcej szpitali wykupuje OC poza PZU.

Holanowski przyznaje, że obecnie ubezpieczenia są w Polsce relatywnie drogie w porównaniu do wysokości kontraktów szpitalnych. - Sądzę, że na naszym rynku ubezpieczeń zaobserwujemy te same trendy, które widoczne były w innych krajach: najpierw wzrosną kontrakty, potem wzrośnie roszczeniowość pacjentów, a na końcu wysokość składek ubezpieczeniowych.

Jarosław Fedorowski, prezes Polskiej Federacji Szpitali, zauważa, że OC dla szpitali jest drogie nie tylko w stosunku do kontraktów z NFZ. Mówi nam, że polskie szpitale płacą nawet wyższe składki niż amerykańskie - oczywiście proporcjonalnie do przychodów.

Co dalej z ubezpieczeniem od zdarzeń medycznych?
Swego czasu Polska Federacja Szpitali zaprosiła do Polski przedstawicieli brytyjskiego trustu RKH Insurance Services z Londynu oraz Korporacji Zarządzania Ryzykiem Sieci Medycznej Uniwersytetu Stanforda z Kalifornii, współpracującego ze światowymi towarzystwami ubezpieczeniowymi. Konsorcjum brokersko-ubezpieczeniowe z Londynu dokonało szczegółowej analizy polskiego rynku, w tym otoczenia prawnego. Z uwagi na ten ostatni element (m.in. niewyjaśnioną kwestię ubezpieczeń od zdarzeń medycznych) nie podjęło konkretnych działań.

CzytajAnglosasi bardzo chcą ubezpieczać polskie szpitale

”Nasze konsultacje na forum Europejskiej Federacji Szpitali, w gronie przedstawicieli znakomitej większości szpitali w UE wykazały, że hybrydowy system dotyczący roszczeń medycznych wprowadzony w naszym kraju oceniony został jako nielogiczny, niekorzystny i kosztowo nieefektywny. (…) Zwracamy się z pilnym wnioskiem o powołanie grupy roboczej reprezentującej środowisk organizacji pacjentów, pracodawców ochrony zdrowia, lekarzy i pielęgniarek celem przygotowania rozwiązań na miarę możliwości i oczekiwań polskiego systemu ochrony zdrowia. Pierwszym krokiem powinna być likwidacja Wojewódzkich Komisji do spraw Orzekania o Zdarzeniach Medycznych” - czytamy w stanowisku PFSz z 24 stycznia 2014 r.

Trzeba tu wyjaśnić, że istnieje związek między wysokością składek na ubezpieczenia OC a działalnością wspomnianych komisji. Wykształcił się bowiem następujący mechanizm przypominający system naczyń połączonych. Gdy komisja uznaje, że szpital ma zapłacić pacjentowi odszkodowanie, ten proponuje mu marne pieniądze (zdarzyła się nawet symboliczna złotówka). Pacjent kieruje wówczas sprawę do sądu. Sąd przyznaje mu z reguły większe pieniądze, które wypłacane są z polisy OC szpitala (bo od zdarzeń medycznych zazwyczaj nie są ubezpieczone). To z kolei doprowadza do tego, że OC musi być drogie.

Zdaniem Rafała Holanowskiego system komisji orzekających o zdarzeniach medycznych zwiększył koszty funkcjonowania szpitali, obciążył cały system ochrony zdrowia, ale niczego nie poprawił. Nie skłania on bowiem szpitali do korygowania negatywnych zjawisk i wdrażania procesów zarządzania ryzykiem.

Więcej w najbliższym numerze miesięcznika Rynek Zdrowia.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum