prawo.pl/Rynek Zdrowia | 18-12-2020 17:32

DGP: dodatek covidowy dzieli medyków, dyrektorzy mają problem z interpretacją przepisów

Przepisy i wytyczne ws. stuprocentowych dodatków do pensji dla sprawujących opiekę nad chorymi na COVID-19 przyznają je tylko niektórym lekarzom, pielęgniarkom czy diagnostom laboratoryjnym. To legislacyjny bubel - uważa "Dziennik Gazeta Prawna".

FOT. Arch. RZ; zdjęcie ilustracyjne

Zgodnie z obietnicami ministra zdrowia, do połowy grudnia pracownicy medyczni, którzy walczą z COVID-19, mieli otrzymać dodatkowe wypłaty do 200 proc. wynagrodzenia (nie więcej niż 15 tys. zł). Pieniądze mają pochodzić z budżetu państwa, ale szpitalom przekaże je NFZ. Dyrektorzy szpitali do 10 grudnia mieli wysłać Funduszowi imienne listy uprawnionych pracowników do tego dodatku.

Wielu pracowników jednak do tej pory dodatku nie dostało, bo dyrektorzy mają problem z interpretacją przepisów. Boją się, że NFZ zakwestionuje listę.

Podstawami prawnymi wypłacania dodatku jest ustawa o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi pracownikom podmiotów leczniczych, osobom wykonującym zawody medyczne oraz tym, z którymi podpisano umowy na wykonywanie świadczeń zdrowotnych skierowanym do pracy przy zwalczaniu epidemii przez wojewodę oraz poleceniem ministra zdrowia z 4 września (znowelizowanym 1 listopada), który przyznał dodatki lekarzom zatrudnionym w szpitalach II i III poziomu zabezpieczenia „covidowego”, mających bezpośredni kontakt z pacjentami z podejrzeniem i z zakażeniem wirusem SARS-CoV-2.

Dyrektorzy szpitali mają problem zarówno z interpretacją polecenia ministra, jak i przepisu ustawy. W efekcie dodatki trafią do nielicznych lekarzy. Do 10 grudnia do NFZ zgłoszono jedynie 12 tys. pracowników, w tym 6,6 tysiąca pielęgniarek i 2,6 tysiąca lekarzy, którym ma zostać wypłacony stuprocentowy dodatek.

Więcej: prawo.pl