Czy zwolnienia poprawią sytuację finansową przemyskiego szpitala?

Autor: Gazeta Wyborcza, AK/Rynek Zdrowia • • 08 września 2008 14:20

Przemyski szpital tonie w długach. Dyrekcja w ramach oszczędności zaczęła zwalniać personel. Wypowiedzenia otrzymało już 69 osób. Placówka zatrudnia prawie 1500 pracowników i ma 50 mln zł długu.

Jak podała Gazeta Wyborcza, o tym, że zatrudnienie trzeba zmniejszyć mówili kolejni dyrektorzy, którzy mieli wyciągnąć szpital z kłopotów. Na tym się jednak kończyło.

- Te decyzje na pewno nie przyniosą mi popularności. Ale zmniejszenie zatrudnienia, to jeden ze sposobów ograniczania kosztów. Z analiz wynika, że należałoby zwolnić od 20 do 30 procent pracowników czyli nawet 400 osób – wyjaśnia GW Janusz Hamryszczak, obecny dyrektor przemyskiego szpitala.

Według dyrekcji w szpitalu nie pracuje za dużo lekarzy i pielęgniarek. Na niektórych oddziałach obsada jest zbyt mała, dlatego jest więcej dyżurów, a to kosztuje. Cięcia są konieczne wśród pracowników służb pomocniczych.

 - W niektórych przypadkach dla szpitala lepszym, tańszym rozwiązaniem byłoby zlecenie niektórych prac firmom zewnętrznym. W dziale higieny szpitalnej mamy ponad 100 osób. W dziale transportu 87 osób, są w nim kierowcy karetek i mechanicy. Czy wszyscy muszą być na etatach? Wynajęcie całodobowej karetki od firmy specjalizującej się w transporcie sanitarnym kosztowałoby nas cztery tysiące miesięcznie. Nie obchodzą nas remonty i awarie – tłumaczy Gazecie dyrektor.

Choć wg niego personel szpitala powinien się zmniejszyć do 1200 osób, zwolnienia nie są w trybie zwolnień grupowych.

- Na razie wypowiedzenia otrzymało 69 osób. Spodziewam się jednak protestów związków zawodowych i odwołań do sądu – mówi Hamryszczak.

Przyznaje, że nie wszczęto zwolnień grupowych ze względu na skomplikowaną procedurę. W szpitalu działa 9 związków zawodowych, dyrekcja spodziewa, że nie zgodzą się na zwolnienia. - Nie ma zwolnień grupowych, nie ma regulaminu zwolnień, nie ma jasnych kryteriów.

- Dyrektor publicznie powiedział, że nie ma czasu na analizowanie - mówi  Gazecie Wiesław Boczar przewodniczący Międzyzakładowego Związku Zawodowego Pracowników Służby Zdrowia.

Boczar uważa, że pomysły by zwolnić znaczną część pracowników obsługi i przekazać np. pranie, sprzątanie firmom zewnętrznym są złe.

- Niech dyrektor spotka się ze związkami, i powie o planach zwolnień. Ale on nie chce z nami rozmawiać -

Czy redukcja zatrudnienia, to jedyny sposób na poprawienie kondycji szpitala?

 - Tak jak chcemy racjonalizować zatrudnienie, tak będziemy również racjonalizować zamówienia publiczne. Musimy zacząć szukać oszczędności wszędzie. Ten szpital nie korzystał ze środków unijnych, my spróbujemy sięgnąć po te pieniądze. Choćby na termomodernizację – zapowiada w rozmowie z GW Hamryszczak.

Zdaniem Zdzisława Szramika, przewodniczącego podkarpackiego OZZL, dopóki ochroną zdrowia będą zarządzać ludzie z nadania politycznego, a nie merytorycznie przygotowani specjaliści to wszystko jest możliwe. Przyznaje, że dotychczas nie dotarły do niego sygnały o możliwości zwolnień wśród lekarzy, ale przyznaje, że szpital to „system naczyń połączonych“ i przy redukcji personelu pomocniczego lekarzom przybywa obowiązków nie związanych bezpośrednio z leczeniem.

- W szpitalu, w którym pracuje zatrudnienie zostało zredukowane do minimum i balansujemy na granicy bezpieczeństwa. Pielęgniarki zajmiują się tak dużą liczbą chorych, że może dojść do nieszczęścia. Ja już sam wypisuje skierowania czy zwolnienia. Na tym cierpi jakość kontaktu z pacjentem. Jak tak dalej będzie to lekarz zajmie się wypisywaniem dokumentacji a pacjent będzie czekał na korytarzu – mówi portalowi rynekzdrowia.pl Zdzisław Szramik.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum