Co zrobić, aby szpitalami kierowali najlepsi menedżerowie? To całkiem proste Wybór na stanowisko dyrektora szpitala to czasami, niestety, efekt selekcji negatywnej; FOT. Arch. RZ

Przepisy tzw. ustawy kominowej sprawiają, że dyrektor bywa poza setką najlepiej zarabiających pracowników szpitala. Powodów, dla których kierownicze stanowiska w publicznej ochronie zdrowia nie zawsze obejmują najlepsi kandydaci, jest więcej.

  • Często jest dziś tak, że wybór na stanowisko kierownicze w opiece zdrowotnej to, niestety, efekt selekcji negatywnej, ponieważ brakuje bodźca finansowego - mówi dr Jerzy Gryglewicz z Uczelni Łazarskiego
  • Poziom edukacji na kierunkach menedżerskich w ochronie zdrowia w poszczególnych uczelniach jest zróżnicowany
  • Wyborowi możliwie najlepszych kandydatów na szefów publicznych placówek sprzyjać ma, planowane przez Ministerstwo Zdrowia, utworzenie korpusu certyfikowanych menedżerów ochrony zdrowia. Czy tak się stanie?

Wybór starszego ogniowego Sebastiana Kluski - do niedawna dyżurnego w komendzie straży pożarnej w Lęborku - na stanowisko dyrektora Morskiej Służby Poszukiwań i Ratownictwa, zwanej SAR (państwowa jednostka budżetową nadzorowana przez resort infrastruktury) poseł Lewicy Marek Rutka uznał za niezgodny z prawem i zawiadomił prokuraturę.

Zdaniem parlamentarzysty, naruszony został artykuł 119 ustawy o ratownictwie morskim, który mówi, jakie kryteria i wymagania trzeba spełniać, żeby zostać dyrektorem SAR. - Aby zajmować to stanowisko, trzeba mieć wyższe wykształcenie oraz wiedzę, kwalifikacje zawodowe i doświadczenie z zakresu ratownictwa morskiego. Z tego co mi wiadomo, pan Kluska nie spełnia tych wymagań - powiedział Gazecie Wyborczej poseł Rutka.

Bez względu na to, jakie będę decyzje prokuratury, sprawa ta ponownie skłania do dyskusji o obsadzaniu publicznych stanowisk, również w systemie opieki zdrowotnej.

Selekcja negatywna

Dr Jerzy Gryglewicz z Instytutu Organizacji Ochrony Zdrowia Uczelni Łazarskiego przypomina, że jeszcze ok. 20 lat temu pełnienie funkcji menedżerskich w ochronie zdrowia wiązało się ze stosunkowo wysoką gratyfikacją finansową w porównaniu z innymi pracownikami. - Dzisiaj, kiedy obowiązują przepisy tzw. ustawy kominowej, bywa jest tak, że dyrektor jest poza setką najlepiej zarabiających pracowników danego szpitala - wskazuje ekspert.

Zaznacza, że w latach 90. napływ możliwie najlepszych kadr kierujących m.in. szpitalami zapewnić miał obowiązek posiadania studiów z zakresu zarządzania ochroną zdrowia. Samorządowcy wskazywali jednak wówczas, że taki wymóg jest często trudny do spełnienia. Dziś nie jest już obligatoryjny, choć zazwyczaj umieszcza się go w postępowaniach konkursowych.

- Często jest dziś tak, że wybór na stanowisko kierownicze w opiece zdrowotnej jest, niestety, selekcją negatywną, ponieważ brakuje bodźca finansowego sprzyjającego większej konkurencyjności wśród kandydatów. Mało tego, dochodzi czasem do paradoksalnych sytuacji, kiedy do konkursów na szefa szpitala nikt się nie zgłasza - mówi dr Gryglewicz.

Podkreśla, że z jednej strony trzeba podnieść zarobki menedżerów kierujących placówkami medycznymi, z drugiej zaś strony ich płace powinny zostać powiązane z wynikami ekonomicznymi kierowanych przez nich jednostek. Taka zresztą była idea pierwszych kontraktów menedżerskich, wdrażanych pod koniec lat 90., kiedy placówki budżetowe przekształcano w SPZOZ-y - zaznacza dr Gryglewicz.

Będą chętni do korpusu menedżerskiego?

Wyborowi możliwie najlepszych kandydatów na szefów publicznych placówek sprzyjać ma, planowane przez Ministerstwo Zdrowia utworzenie korpusu certyfikowanych menedżerów ochrony zdrowia. Czy tak się stanie? Zdaniem Jerzego Gryglewicza, niekoniecznie. - Taki korpus miałby sens tylko wtedy, jeśli zrealizowany zostanie - także zapowiadany przez resort zdrowia - zamysł centralizacji szpitali i przejęcia lecznic samorządowych (głównie powiatowych) przez państwo - mówi ekspert.

Jednak, w jego opinii, w zarządzaniu szpitalem nie zawsze same kwalifikacje i certyfikaty są najważniejsze. Liczą się też określone zdolności i predyspozycje. - Są menedżerowie sprawdzający się praktycznie w podmiotach bardzo różnych branż. Poza tym pamiętajmy, że szpitalem nie kieruje jednak osoba, ale zespół, w tym dyrektor medyczny - zaznacza.

- Zresztą właśnie z obsadzaniem stanowiska dyrektora medycznego mamy największy problem. Dla wielu lekarzy (tylko oni mogą pełnić tę funkcję) branie na siebie współodpowiedzialności za kierowanie placówką i jej wynik ekonomiczny, przy obecnych zarobkach dyrekcji publicznych szpitali, nie jest zbyt atrakcyjne - stwierdza dr Gryglewicz.

Zauważa, że sam korpus certyfikowanych menedżerów w ochronie zdrowia nie wyeliminuje problemu czasami dość przypadkowych kandydatów na stanowiska zarządcze w publicznej ochronie zdrowia oraz osób z politycznego nadania.

- Muszą być jeszcze chętni do tworzenia takiego korpusu. Dlatego powtórzę, że kluczowe jest powiązanie możliwie atrakcyjnych zarobków menedżerów z ekonomicznym wynikiem kierowanych przez nich podmiotów. Natomiast sam certyfikat czy dyplom menedżerski może być elementem dodatkowo punktowanym przy naborze na określone stanowisko - podsumowuje dr Jerzy Gryglewicz.

Zróżnicowany poziom menedżerskiej edukacji 

Nieco inaczej kwestię tę postrzega prof. Jarosław Fedorowski, prezes Polskiej Federacji Szpitali. W jego opinii certyfikacja czy licencjonowanie jest potrzebne wtedy, gdy np. przeważająca liczba osób wykonujących dany zawód nie posiada odpowiednich kwalifikacji. - Ale taka sytuacja w zarządzaniu polskimi szpitalami nie występuje - powiedział niedawno w rozmowie z Rynkiem Zdrowia.

- Mamy od dawna uczelnie kształcące takich menedżerów, coraz częściej na poziomie MBA, a każdy dyrektor szpitala w naszym kraju posiada odpowiednie kwalifikacje i już jest certyfikowany - stwierdził prezes PFSz.

Z kolei Robert Mołdach, partner w Instytucie Zdrowia i Demokracji uważa, że mądrze realizowana certyfikacja - szczególnie tam, gdzie występuje ważny interes publiczny - ma sens. - Przecież w medycynie mamy do czynienia z ustawicznym kształceniem podyplomowym lekarzy czy pielęgniarek. Ukończenie studiów medycznych nie czyni nas jeszcze lekarzami - podkreśla.

- Dlatego idea sprawdzania wiedzy czy też certyfikowana osób mających za sobą studia obejmujące zarządzanie w ochronie zdrowia jest godna uwagi. Także z tego powodu, że poziom edukacji na kierunkach menedżerskich w poszczególnych uczelniach, a także w ramach kursów jest zróżnicowany. Stąd w sektorach odpowiedzialności publicznej wprowadza się egzaminy państwowe lub określone formy certyfikowania potwierdzające posiadanie odpowiednich kwalifikacji - tłumaczy Robert Mołdach.

W jego opinii egzaminy certyfikacyjne dla menedżerów kierujących szpitalami - o ile takie zostaną wprowadzone - mogłyby przyczyniać się do wyrównywania poziomu menedżerskiej edukacji w ochronie zdrowia. - Mam rzecz jasna nadzieję, że będzie to wyrównywanie w górę - dodaje.

Jak członkowie rad nadzorczych?

Ekspert zaznacza, taka ciągła edukacja dotyczy wielu innych zawodów: - Np. aby usiąść samodzielnie za sterami samolotu nie wystarczy ukończenie szkolenia lotniczego i uzyskanie potwierdzającego ten fakt zaświadczenia; trzeba jeszcze zdać stosowny egzamin państwowy. Chodzi, między innymi o to, aby mieć pewność, że pilot opanował wszelkie procedury - zaznacza.

- Wracając do menedżerów ochrony zdrowia - jestem przekonany, że kompetentni dyrektorzy przejdą tę planowaną certyfikację w cuglach - powiedział Rynkowi Zdrowia Robert Mołdach.

Natomiast zdaniem Jerzego Gryglewicza, pewnym rozwiązaniem mogłoby stać się wprowadzenie przy naborze na szefów publicznych szpitali egzaminów zbliżonych do tych, jaki muszą zdać kandydaci na członków rad nadzorczych spółek.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. O celach tego przetwarzania zostaniesz odrębnie poinformowany w celu uzyskania na to Twojej zgody. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.