Co przyniesie sieć szpitali? Pytanie nadal pozostaje otwarte

Autor: PW/Rynek Zdrowia • • 04 października 2017 05:50

Od 1 października działa tzw. sieć szpitali. Jak zapewniło Ministerstwo Zdrowia zmiany są dobrze przygotowane, a placówki dostaną więcej środków niż otrzymywały dotychczas. Zapytaliśmy jakie nadzieje, ale i wątpliwości mają zarządzający szpitalami na starcie nowego systemu.

Co przyniesie sieć szpitali? Pytanie nadal pozostaje otwarte
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022

Przypomnijmy, że szpitale zakwalifikowane do sieci posiadają gwarancję 4-letniej umowy z NFZ. Są finansowane w formie ryczałtu, a jego wysokość będzie zależała od zakresu świadczeń wykonanych i sprawozdanych w poprzedzającym okresie rozliczeniowym. Sieć tworzą 594 szpitale, w których w sumie jest ponad 145 tys. łóżek.

Minister zdrowia Konstanty Radziwiłł zapewniał, że zmiany w finansowaniu szpitali są dobrze przygotowane i placówki dostaną więcej środków niż otrzymywały dotychczas. - Wydaje się, że perspektywa na przyszły rok też jest niezła, chociaż oczywiście ciągle zabiegamy o to, aby finansów w służbie zdrowia było więcej - mówił minister.

Pewność kontraktu
- Samorząd wojewódzki jako organ tworzący wywiąże się z obowiązku zapewnienia opieki medycznej w szpitalach, zarówno tych, które są w sieci, jak i tych, które będą uczestniczyły w konkursach - podkreśla Bogdan Dyjuk, członek Zarządu Województwa Podlaskiego.*

Dodaje, że finansowanie szpitali oparte o ryczałt wydaje się jednak niewystarczające. Stąd obawa, że samorządy "znowu staną się chłopcem do bicia wskazywanym przez władzę centralną" w razie problemów.

- Jeśli dojdzie do nadwykonań, to w części zapłaci za nie samorząd pokrywając stratę, zamiast przeznaczyć pieniądze na inwestowanie w wymagające modernizacji budynki - prognozuje.

Ocena sieci ze strony "zdrowotnego marszałka" województwa podlaskiego jest - jak to ujął - wstrzemięźliwa.

Jak zapewnia Adam Wiński, zastępca dyrektora ds. medycznych Podlaskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ, kwota ryczałtu na IV kwartał będzie w regionie podlaskim zdecydowanie większa niż w III kwartale. - Ujmując wszystkie szpitale nastąpi wzrost o ponad 11 proc. - informuje.

Agnieszka Biała, zarządca spółki Szpital Giżycki prowadzącej szpital objęty pierwszym postępowaniem sanacyjnym w Polsce uważa, że wprowadzenie sieci może pomóc tej lecznicy. Szpital dzięki wejściu do sieci ma zagwarantowany kontrakt i przychody. Kontrakt można postrzegać, jako formę zabezpieczenia dla instytucji, które refinansowałyby układ z wierzycielami. Wyjaśniła, że zadłużenie szpitala wynosi 18,5 mln zł, a kontrakt 42-46 mln zł rocznie. - Zatem proporcja zadłużenia do kontraktu daje podstawy do optymizmu. Mankamentem jest natomiast niewiadoma, jaką pozostaje skala finansowania na rok 2018 - tłumaczy.

Rok 2018 - to jeszcze niewiadoma
O tym, że prognozowanie sytuacji finansowej szpitali w nadchodzącym roku jest utrudnione mówi też prof. Janusz Dzięcioł, prorektor ds. klinicznych i kształcenia podyplomowego Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku: - Być może sieć okaże się rozwiązaniem korzystnie wpływającym na sytuację szpitali klinicznych. Natomiast odniesienie do roku 2015 w wyliczeniach środków na ostatni kwartał tego roku spowodowało, że ryczałt okazał się niewystarczający. 

Prof. Janusz Dzięcioł zwraca uwagę, że szpitale mają wolne ''moce przerobowe'', by skrócić kolejki, ale to generalnie zależy od skali finansowania.

Na ten aspekt wskazuje też Danuta Zawadzka, dyrektor SPZOZ w Augustowie. Jak przyznaje, zarządzany przez nią szpital we wrześniu ograniczył procedury tylko do pilnych i nagłych, ponieważ ma sporo nadwykonań. Obawy o skalę finansowania dotyczą także przyszłości.

- W ramach ryczałtu został ujęty zakres świadczeń na oddziale intensywnej terapii medycznej, a to oznacza, że możemy skonsumować nawet i pół kontraktu, gdyby przyjąć, że 4 łóżka na OITM będą pracowały codziennie. I tak można założyć, iż trzeba będzie ograniczyć kontrakt wykonywany w poradniach. Trudno zakładać, że kolejki zmaleją - ocenia dyrektor.

Marek Skarzyński, dyrektor Szpitala Powiatowego w Piszu, pytany przez nas, czy system oparty o ryczałtowanie skróci kolejki, uznał, że takie oczekiwanie kierowane pod adresem szpitali jest przedwczesne. - NFZ nie wyposażył nas w żadne narzędzie monitorujące. Ostatni kwartał będziemy realizować po omacku, nie znając zupełnie jego oddziaływania na uzyskanie środków w następnym okresie - tłumaczy.

Dodał natomiast, że nie sądzi, by szpitale zaniechały wykonywania procedur kosztochłonnych: - Będą one miały wpływ na przyszłe finansowanie, poza tym ich wykonywanie to kwestia odpowiedzialności za ratowanie życia. Tu zagrożeń nie widzę - stwierdził.

Już bez nadwykonań
Dariusz Wasilewski, ekspert rynku ochrony zdrowia z Fundacji Republikańskiej podkreśla, że gdy przed laty wprowadzono system ubezpieczeniowy, tłumaczono to niesprawdzeniem się systemu budżetowego, ale mimo to teraz do niego wracamy. - Immanentną cechą naszego systemu jest dług. Szpitale wchodzą do sieci z zadłużeniem. To niepokoi, tym bardziej, że w ryczałcie nie ma nadlimitów - podkreśla.

Zdaniem Cezarego Nowosielskiego, dyrektora SPZOZ Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego im. J. Śniadeckiego w Białymstoku, mechanizm ustalania ryczałtu nie zrekompensuje oczekiwanej zwiększonej ilości świadczeń, a wręcz przeciwnie - ograniczy dostęp do świadczeń zdrowotnych. - W ostatnich latach wiedzieliśmy, że ok. 50-60 proc. nadwykonań zostanie zapłaconych przez NFZ, w nich były też koszty stałe. Teraz koszty zostaną, a pieniędzy na nadwykonania nie będzie, czyli wiadomo z góry, że sytuacja finansowa szpitali będzie się pogarszała. Ten mechanizm jest niedopracowany - uważa.

Podwyżki płac a ryczałt
Według dyrektorów szpitali w ryczałcie nie znajdą też wszystkich potrzebnych pieniędzy na pokrycie podwyżek płac. Jak natomiast przekazał Adam Wiński, Fundusz już dokonał podniesienia wycen wartości świadczeń, które będą objęte ryczałtem - od lipca o 2 proc. i od października o kolejne 2 proc. - W ramach tych środków dyrektorzy szpitali mogą dowolnie kształtować zakres wynagrodzeń. Również przekazujemy na mocy specjalnych przepisów środki na finansowanie podwyżek dla pielęgniarek i położnych - zaznacza dyr. Wiński.

Cezary Nowosielski zwraca natomiast uwagę, że już samo podniesienie minimalnych wynagrodzeń obejmuje nie tylko bezpośrednią podwyżkę dla pracowników szpitala. Jak dodaje, 2-proc. wzrost wyceny za punkt nastąpił po raz pierwszy od 2011 roku. - Wycena punktu została zwiększona o złotówkę, ale w międzyczasie podniesiony został VAT na materiały, za które płacimy - wyjaśnia, tłumacząc gdzie są wydawane pieniądze pochodzące ze zwiększenia wycen punktu.

- Ustawa o ustalaniu wynagrodzeń stwarza niepokój, gdyż nie ma możliwości pełnego zrealizowania podwyżek, które wynikają sztywno z tej ustawy - dodaje Marek Skarzyński.

Wskazuje, że regulacje dotyczące płac już po raz kolejny są podejmowane w drodze decyzji, które zapadają poza szpitalami. Przypomniał tzw. ustawę 203, w 2012 r. 40-procentowe nadwyżki kontraktu podzielone w parytecie 75 do 25, a ostatnio porozumienie ratowników osiągnięte poza szpitalami, program podwyżkowy dla pielęgniarek 4x400.

Dyr. Cezary Nowosielski uważa, że wprowadzenie nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej do tych szpitali, które wcześniej takiej opieki nie prowadziły rodzi już na samym wstępie problemy finansowe.

- Wiemy, że w IV kwartale dopłacimy do nocnej i świątecznej pomocy 100 tys. zł, tak więc nie ma możliwości żebyśmy się nie zadłużali. Mamy obietnicę Funduszu, że jeśli koszty będą wysokie, to zwiększy nam ryczałt, ale koszty już poniesiemy, co powiększy deficyt - rozważa.

"Wieczorynka" - są już doświadczenia
Jednak w dużej części szpitali sieciowych wprowadzenie wymogu posiadania ''wieczorynki'', jak nazywana bywa nocna i świąteczna opieka zdrowotna, to usankcjonowanie formy opieki już istniejącej od lat. Na przykład w szpitalu w Augustowie dodatkowy lekarz i dodatkowy zespół lekarsko-pielęgniarski funkcjonuje od 6 lat.

- W związku z tym zadeklarowaliśmy od 1 października utrzymanie dwóch zespołów, uzyskaliśmy nieco większy ryczałt niż dotychczas - mówi dyr. Danuta Zawadzka.

W Augustowie nocna i świąteczna opieka prowadzona przez szpital organizacyjnie sprawdza się od lat. Jak podkreśla dyrektor promień dojazdu ze szpitala do miejscowości najdalej położonych w powiecie, to nawet 45 km. W sytuacji, gdy wieczorem przychodzi kilka zleceń pielęgniarskich z krańców powiatu, nie byłoby możliwości, nawet przy utrzymaniu jednego zespołu wyjazdowego, terminowego dotarcia do wszystkich pacjentów.

- Dlatego usługę wyjazdową powierzamy pielęgniarkom rozlokowanym w terenie i ten model się sprawdza - stwierdza dyrektor.

Przyznaje natomiast, że w szpitalu powiatowym problemem jest zapewnienie kadr lekarskich dyżurujących w nocnej i świątecznej opiece zdrowotnej. - Tu praktycznie można angażować tylko młodych lekarzy dojeżdżających z większego miasta, bo lekarze dyżurujący na oddziałach nie mogą być obarczani dodatkowymi zadaniami - podkreśla dyr. Danuta Zawadzka.

*Cytowane w tekście wypowiedzi pochodzą z dyskusji prowadzonej podczas sesji "Kierunki rozwoju systemu ochrony zdrowia w Polsce", która odbyła się 28 września w ramach IV Wschodniego Kongresu Gospodarczego w Białymstoku.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum