Chaos w sprawie dodatków covidowych. Jedni dostają za mało, inni wcale. Gorąca dyskusja w Sejmie

Autor: oprac. JPP • Źródło: Rynek Zdrowia16 grudnia 2021 14:30

Dodatki covidowe były tematem Sejmowej Komisji Zdrowia 16 grudnia. Na nieprawidłowości w wypłatach świadczeń, ale również niesprawiedliwe zasady przyznawania pieniędzy skarżyli się medycy. - Niesprawiedliwość i poczucie opuszczenia są ogromne - alarmował Sebastian Irzykowski, wiceprezes NRPiP.

Chaos w sprawie dodatków covidowych. Jedni dostają za mało, inni wcale. Gorąca dyskusja w Sejmie
Oddział covidowy Fot. PAP/Jacek Szydłowski
  • Dodatki covidowe były tematem Sejmowej Komisji Zdrowia w czwartek, 16 grudnia
  • Omawiano przede wszystkim wątpliwości związane z zasadami wypłaty świadczeń, ale również nieprawidłowości, do których dochodzi w placówkach medycznych
  • Nie wiem, czy te dodatki covidowe miały służyć temu, żeby popsuć atmosferę w zakładach pracy i relacje pomiędzy dyrektorami a personelem, ale tak się stało – komentowała szefowa Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych
  • Z kolei wiceprezes NRPiP upomniał się o pielęgniarki i położne z POZ. -To są też pielęgniarki, położne, które ubierają się w kombinezony i nie robią tego w szpitalnych warunkach, tylko robią to na klatce schodowej i przebywają z tym pacjentem czasami po kilka godzin, bo tego wymaga stan pacjenta w domu - mówił
  • I alarmował, że liczba pracowników ochrony zdrowia wykluczonych ze świadczeń jest ogromne. - Podobnie dzieje się na innych poziomach zabezpieczenia, na SOR-ach, izbach przyjęć, oddziałach zakaźnych, które nie zostały zakwalifikowane do drugiego poziomu, na stacjach dializ. Ta niesprawiedliwość i poczucie opuszczenia są ogromne.

Sprawdź: Burza wokół dodatków covidowych. Pielęgniarki bez pieniędzy, zawody niemedyczne z jednorazową wypłatą

Dodatki covidowe po nowemu. NFZ zmienił zasady rozliczania dodatków od listopada

Dodatki covidowe na Sejmowej Komisji Zdrowia

Dodatki covidowe były tematem jednego z czterech posiedzeń Sejmowej Komisji Zdrowia w czwartek, 16 grudnia. Omawiano przede wszystkim wątpliwości związane z zasadami wypłaty świadczeń, ale również nieprawidłowości, do których dochodzi w placówkach medycznych. Głos w sprawie oprócz posłów, zajęli pracownicy ochrony zdrowia.

Wcześniej wiceminister zdrowia Piotr Bromber wyliczył, że do 10 grudnia na dodatki dla personelu medycznego przeznaczono ponad 8 mld zł. Natomiast dla zawodów niemedycznych (chodzi o jednorazowe świadczenia) około 226 mln zł. 

Tymczasem Ewa Wronikowska pełnomocnik Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie skarżyła się, że dodatki covidowe najpierw nie były w placówce wypłacane, a później były dzielone niesprawiedliwie: „niektórzy dostawali zero, inni 300 zł”.

- Żeby wskazać panu dyrektorowi, że jednak myli się w swoim postępowaniu kilkakrotnie związek zorganizował wideokonferencję z Narodowym Funduszem Zdrowia. Pan dyrektor wskazał, że wideokonferencja i przekaz z Narodowego Funduszu Zdrowia go nie wiążą i nie jest zainteresowany. Pytaliśmy Państwową Inspekcję Pracy, czy może skontrolować sposób wypłaty dodatków, jednak inspekcja pracy odpowiadała, że kontrolować powinien NFZ. Z kolei Fundusz utrzymywał, że nie jest władny dokonać kontroli – relacjonowała.

W konsekwencji – jak mówiła – pracownicy cieszą się, gdy minister zdrowia obiecuje dodatki, następnie „dostają zero albo kilkaset złotych”.

- Oczywiście są też grupy zawodowe, które dostają maksymalną kwotę 15 000 zł, ale to już zależy od jakiś ukrytych zasad przyznawania tych dodatków przez pana dyrektora. Obawiamy się, że teraz (w obecnej fali pandemii – przyp. Red.) będzie podobny problem, że dyrektor znów wprowadzi swoje zasady – dodawała Wronikowska i podkreślała, apelując do posłów i wiceministra zdrowia:

- Jeżeli nie ma kontroli, nie ma sankcji, to dyrektorzy czują się bezkarni.

Czytaj również: Skandal z dodatkami covidowymi. KIF pisze do ministra zdrowia

Po 5 tys. dodatku covidowego. NFZ określił zasady przyznawania świadczenia

Dodatki dla salowej i sanitariusza. "Wstyd że państwo oszczędza na tych, co zarabiają najmniej"

Dodatki covidowe i absurdy. "Ci co pracują z zakażonymi nie dostają pieniędzy"

Krystyna Ptok, szefowa Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych zwracała z kolei uwagę na chaos informacyjny i interpretacyjny, jaki panuje wokół zasad przyznawania dodatkowych świadczeń.

- Ci co pracują z zakażonymi nie dostają pieniędzy, ci co nie pracują – dostają. Nie wiem, czy te dodatki covidowe miały służyć temu, żeby popsuć atmosferę w zakładach pracy i relacje pomiędzy dyrektorami a personelem, ale tak się stało – komentowała.-  8 mld zł, ogromne pieniądze zostały wydane w taki sposób, że jedni są zadowoleni, inni nie mają do tego powodów – dodała.

Ptok wskazywała także na oczywiste wątpliwości dotyczące polecenia MZ ws. wypłat.

- Jeśli oddział nie jest przekształcony na oddział covidowy przez wojewodę, to pomimo, że mamy na nim wszystkich pacjentów chorych na COVID-19, a personel chodzi ubrany w kombinezonach, to nadal nie jest uprawniony do otrzymywania tego dodatku covidowego – wyjaśniła.

Dodała również, że Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych złożyło wniosek, aby zespół doraźny w Radzie Dialogu Społecznego ds. COVID rozstrzygnął sytuację związaną z wypłatą dodatków dla  pracowników niemedycznych. Chodzi o to, aby zamiast dwa razy w roku po 5 tys. zł personel pomocniczy w ochronie zdrowia otrzymał za walkę z pandemią, podobnie jak medycy, stały dodatek.

- Panie przewodniczący, chciałabym podkreślić, że te polecenia ministra zdrowia powinny być jasne i nie powodować, że w takiej sytuacji w jakiej jesteśmy, mieli jeszcze poczucie wyrządzonej nam krzywdy – apelowała szefowa OZZPiP.

Czytaj również: Koronawirus zbiera śmiertelne żniwo wśród medyków. Zmarło 251 lekarzy i 201 pielęgniarek

Co z pielęgniarkami POZ i pielęgniarkami epidemiologicznymi? 

Sebastian Irzykowski, wiceprezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych upomniał się o pielęgniarki pracujące w POZ, zajmujące się opieką długoterminową, ale również pielęgniarki epidemiologiczne. 

- Pani przewodnicząca wspomniała o licznych wkluczeniach, które dotyczyły pracowników medycznych, ja chciałem wspomnieć jeszcze o kilku innych grupach, przede wszystkim o pielęgniarkach i położnych, które pracują w podstawowej opiece zdrowotnej, w domu pacjenta. Przecież to są osoby, które też trafiają do pacjenta covidowego. To są też pielęgniarki, położne, które ubierają się w kombinezony i nie robią tego w szpitalnych warunkach, tylko robią to na korytarzu, robią to na klatce schodowej i przebywają z tym pacjentem czasami po kilka godzin, łamiąc wszelkie zasady związane z czasem pracy w kombinezonie, bo tego wymaga stan pacjenta - mówił.

Podkreślał, że o tych pielęgniarkach i położnych, ale również o pracownikach domowej opieki hospicyjnej oraz opieki długoterminowej resort zdrowia zapomniał. 

- To samo dotyczy pielęgniarek epidemiologicznych, które pracują w szpitalach, ale dodatkami nie są obejmowane, bo nie świadczą bezpośrednio opieki przy pacjencie, tylko zajmują się organizacją bezpiecznej pracy dla wszystkich pozostałych pracowników oddziałów - dodawał.

Sprawdź: Zmiany współczynników pracy pielęgniarek bez specjalizacji

Ustalono nowe kwoty dofinansowania dla pielęgniarek na szkolenia specjalizacyjne

Diagności bez dodatków covidowych

Głos w sprawie diagnostów, których również pozbawiono dodatków covidowych, zabrał Szymon Walter de Walthoffen, wiceprzewodniczący Krajowego Związku Zawodowego Pracowników Medycznych Laboratoriów Diagnostycznych. Zwrócił uwagę na problemy z interpretacją zasad dotyczących tego, komu pieniądze się należą.

- Dyrektorzy mają problem ze zrozumieniem, czym jest bezpośredni kontakt z pacjentem (pacjentem z COVID-19 – przyp. Red.) . Diagności laboratoryjni i osoby pomagające w laboratorium mają kontakt z materiałem biologicznym pochodzącym od pacjenta, czyli de facto fragmentem pacjenta. Technologicznie mówiąc, procesy w laboratorium powodują, że z tego materiału również mogą tworzyć się aerozole, w których są wirusy – wskazywał.

Zobacz koniecznie: Diagności bez dodatków covidowych. Pokazali, jak pracują. "To niemoralne panie ministrze!"

Dodatek covidowy. Do 31 grudnia czas na korektę w NFZ

Resort zdrowia bada zgłaszane nieprawidłowości.

Do części zarzutów odniósł się wiceminister zdrowia Piotr Bromber. Podkreślał, że polecenie ministra zdrowia w sprawie dodatków covidowych ewoluuje. Deklarował również, że resort bada zgłaszane nieprawidłowości.

- Zapewniam, że na każdą taką interwencję, na każde takie pismo, odpowiadamy. Staramy się interpretować i te przepisy wyjaśniać. Oczywiście, to też jest kwestia, która padła tutaj, na ile my będziemy "wchodzili" jako Ministerstwo Zdrowia w rolę regulatora szeroko rozumianych wynagrodzeń, a na ile ta swoboda zarządzania będzie po stronie dyrektora szpitala. To jest taki obszar relacji, który wymaga jednak wyjaśniania na poziomie dyrektor: szpitala, prezes szpitala, kadra zatrudniona w tym szpitalu – przekonywał.

Wiceminister odniósł się do zarzutu, że resort zapomniał o niektórych grupach zawodowych.

-  Zapewniam, że nie ma takiej potrzeby, żeby ktokolwiek musiał Ministerstwu Zdrowia przypominać, że jakaś grupa zawodowa jest, czy to jest pracownik medyczny, czy niemedyczny. Staramy się tak samo traktować partnerów w dialogu społecznym.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum