COVID-19 sprawił, że lekarze-koronerzy stali się niezbędni. Wojewodowie z trudem ich znajdują

Autor: Katarzyna Lisowska/Rynek Zdrowia • • 16 listopada 2020 06:00

Pandemia i rosnąca liczba ofiar śmiertelnych wirusa ujawniła kolejny problem systemu ochrony zdrowia. Na rynku dotkliwie brakuje lekarzy uprawnionych do potwierdzania zgonu osób objętych kwarantanną lub zakażonych, którzy zmarli poza szpitalem. Chociaż przepisy wskazują, że wojewodowie już w kwietniu powinni do tej funkcji powołać koronerów, nadal ich w wielu rejonach nie ma.

COVID-19 sprawił, że lekarze-koronerzy stali się niezbędni. Wojewodowie z trudem ich znajdują
W woj. wielkopolskim wynagrodzenie za 1 wyjazd koronera wynosi 1700 zł. Fot. pixabay/Tumisu

W całym kraju zanotowano w październiku blisko 40 procent więcej zgonów niż rok wcześniej. W niektórych regionach odsetek był ten zdecydowanie wyższy jak np. na Podkarpaciu, gdzie wyniósł on 84 proc. O 65 proc. więcej zgonów odnotowano w Małopolsce, a o 61 proc. więcej w woj. świętokrzyskim.

Zakłady pogrzebowe pękają w szwach, na pogrzeby w niektórych miastach, jak np. w Łodzi, czeka się nawet ponad dwa tygodnie. W mediach coraz częściej pojawiają się informacje o problemach z jakimi zmagają się rodziny, gdy ich bliski umiera poza szpitalem i nie można przez długie godziny znaleźć nikogo do stwierdzenia zgonu. Wtedy okazuje się, że lekarze rodzinni "nie obsługują " takich zmarłych, bo nie otrzymali ani kombinezonów, ani innych środków ochrony osobistej, niezbędnych do wykonania takiego zadania, poza tym nie mają na to czasu.

Częściej więc wzywane do zmarłych są zespoły pogotowia ratunkowego, chociaż o ich przyjazd w natłoku pracy również trudno. Bliscy nieboszczyka szukają pomocy w Sanepidzie i policji. Zdarza się, że na wystawienie aktu zgonu czeka się blisko dobę, a przecież bez niego nie wolno przewieźć ciała do zakładu pogrzebowego.

Praca dla koronera
Jeszcze przyjęte wiosną br. regulacje ustawy o szczególnych instrumentach wsparcia w związku z rozprzestrzenianiem się SARS-CoV-2, będącej kontynuacją pakietu tzw. tarczy antykryzysowej, wskazały, że to wojewodowie powołują lekarzy do stwierdzania zgonów osób podejrzanych o zakażenie koronawirusem poza szpitalem.

Zgodnie z przepisami funkcji tej może się podjąć "lekarz lub lekarz dentysta, który: ma prawo wykonywania zawodu lekarza lub lekarza dentysty na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, ma pełną zdolność do czynności prawnych, nie był skazany prawomocnym wyrokiem za umyślne przestępstwo ścigane z oskarżenia publicznego lub przestępstwo skarbowe".

W czasie pandemii, gdy z każdej strony słychać o brakach kadrowych wśród personelu medycznego, wypełnienie obowiązku powołania koronerów sprawia jednak wojewodom duże trudności. Jeszcze latem nie brakowało regionów, jak np. Małopolska, które nie miały ani jednego takiego specjalisty.

Jak ustalił Rynek Zdrowia, sytuacja powoli zaczyna się poprawiać, chociaż nadal na chętnych czeka wiele wakatów.

- Obecnie wojewoda podkarpacki ma podpisaną umowę z jednym lekarzem powołanym do stwierdzania zgonów COVID-19 poza szpitalem - przyznaje Michał Mielniczuk, rzecznik wojewody podkarpackiego.

Dwóch koronerów udało się zatrudnić w Wielkopolsce. - Lekarze zgodnie z przyjętą procedurą przeprowadzają badanie osoby zmarłej i wystawiają kartę zgonu, jeżeli istnieje taka możliwość oraz przekazują informację o zgonie osoby znajdującej się w kwarantannie lub izolacji do właściwej miejscowo Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej. Koronerzy są w pełnej gotowości do pracy przez 24 godziny na dobę - informuje Tomasz Stube , kierownik Wydziału Mediów i Komunikacji Społecznej Wojewody Wielkopolskiego.

Do listopada 2020 r. - jak informuje z kolei biuro prasowe Łódzkiego Urzędu Wojewódzkiego - wojewoda zawarł umowę z 3 lekarzami na takie świadczenia. Nieco lepiej wygląda to na Mazowszu, gdzie koronerów jest 6 i Małopolsce, gdzie jest ich 8.

Lubelskie - tam chętnych nie brakuje
Zdecydowanie lepiej sytuacja wygląda na Lubelszczyźnie, gdzie udało się powołać, aż 20 lekarzy do stwierdzania zgonów związanych z epidemią koronawirusa.

Jak wyjaśnia nam Agnieszka Strzępka, rzecznik prasowy Wojewody Lubelskiego, koronerzy przypisani zostali do poszczególnych powiatów województwa lubelskiego w ten sposób, aby zabezpieczyć cały obszar województwa.

- Nie odnotowano żadnych sygnałów, że jest to liczba niewystarczająca do wykonywania zadań, tj. stwierdzania zgonów osób zakażonych wirusem SARS-CoV-2 poza szpitalem - podkreśla i zaznacza, że w wojewoda nie miał problemów ze znalezieniem odpowiedniej ilości lekarzy.

- Lekarze pełnią dyżury w szpitalach według opracowanego przez szpital harmonogramu. Do każdego ze szpitali zostały przyporządkowane konkretne powiaty woj. lubelskiego. Stwierdzanie zgonu odbywa się zgodnie z wytycznymi dotyczącymi kodowania zgonów związanych z epidemią koronawirusa wywołującego COVID-19, opublikowanymi przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego - PZH- wyjaśnia Agnieszka Strzępka i informuje, że do 13 listopada w lubelskim COVID-19 przyczynił się do 520 zgonów.

Ile zarabia koroner?
W Wielkopolsce wynagrodzenie koronera jest uzależnione od ilości wyjazdów lekarza do stwierdzenia zgonu.

- Kwota wynagrodzenia za 1 wyjazd wynosi 1700 zł. Wojewoda zapewnia dla lekarzy-koronerów środki ochrony osobistej - tłumaczy Tomasz Stube i dodaje, że od 25 września do 9 listopada br. takich zgłoszeń w województwie wielkopolskim było 75.

Jak czytamy w ogłoszeniu wojewody warmińsko-mazurskiego, który wciąż poszukuje lekarzy do pracy przy stwierdzaniu zgonów osób podejrzanych o zakażenie koronawirusem SARS-CoV-2, chętny w zamian za pracę może liczyć na 738 zł za każde stwierdzenie zgonu wraz ze sporządzeniem karty zgonu. W wypadku, gdy nie jest sporządzana karta zgonu, wynagrodzenie wynosi 492 zł. Powołany lekarz na stanowisko koronera za dobowe pozostawanie w gotowości do wezwania otrzyma dodatkowo 49 zł.

Lekarzowi przysługuje też zwrot kosztów dojazdu do miejsca wezwania.

Procedura wezwania koronera
Jak wyjaśnia Michał Mielniczuk, rzecznik wojewody podkarpackiego, w przypadku zgonu pacjenta chorującego na COVID-19, do którego doszło w domu, należy poinformować dyspozytora medycznego (dzwoniąc na nr alarmowy 112 lub 999). Dyspozytor po zgłoszeniu weryfikuje informację w inspekcji sanitarnej. - W przypadku potwierdzenia przez inspekcję, że pacjent przebywał w izolacji lub kwarantannie, dyspozytor kontaktuje się z lekarzem powołanym do stwierdzania zgonów COVID-19 poza szpitalem - zaznacza Mielniczuk.

Dane koronerów są udostępnione służbom, które otrzymują zgłoszenie dotyczące śmierci osoby znajdującej się w kwarantannie lub izolacji domowej.

Od początku pandemii zanotowano w kraju ponad 10 tys. zgonów pacjentów chorujących na COVID-19.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum