COVID-19 mocno uderzył w finanse szpitali. Skala zadłużenia przekroczy w tym roku 20 mld zł. Jak odrobić straty?

Autor: Piotr Wróbel • Źródło: Rynek Zdrowia25 czerwca 2021 08:09

Decydujące dla odrobienia świadczeń przez szpitale, które musiały wstrzymać przyjęcia pacjentów w czasie pandemii COVID-19 i ich sytuacji finansowej będą możliwości kadrowe - uważają eksperci. Oto ich ocena sytuacji.

Pandemia COVID-19 odcisnęła piętno na finansach szpitali/Fot. Shutterstock.
  • Wpływ na wyniki finansowe szpitali ma niezrealizowanie części ryczałtów oraz innych świadczeń odrębnie kontraktowanych w wyniku epidemii COVID-19
  • Szpitale mają możliwość odpracowania tych pieniędzy zwiększając wykonanie świadczeń do końca roku
  • Trzeba pracować od 8 do 22, żeby zrealizować zadania, w tym i finansowe, które przed nami stoją - mówił o zmianach w sposobie planowej pracy szpitala dyrektor Piotr Pobrotyn
  • W ciągu trzech pierwszych miesięcy tego roku, gdy rozwijała się pandemia, poziom wykonania świadczeń w specjalistyce w stosunku do normalnego 2019 roku wyniósł ponad 80 proc. - Dlatego jestem optymistą - mówił Andrzej Zakrzewski, dyr. OWM NFZ

Z informacji uzyskanych drogą ankietową przez Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych z 50 szpitali wynika, że wszystkie, poza dwoma szpitalami jednoimiennymi, gdzie płacono za gotowość, odnotowały wzrost zobowiązań. Większość z tych szpitali miała niewykonany ryczałt sieciowy i świadczenia pozaryczałtowe.

COVID-19 poturbował finanse szpitali

- To oznacza, że szpitale w ewidentny sposób poniosły koszty pandemii COVID-19. Można mówić, że szpitale są źle zarządzane, ale prawda jest taka, że jeżeli finansowanie nie pokrywa kosztów, które wzrastają z roku na rok, to najlepszy menadżer nie jest w stanie tutaj wiele poradzić - uznał Jerzy Friediger, dyrektor Szpitala Specjalistycznego im. Stefana Żeromskiego SP ZOZ w Krakowie, członek prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej.

Jaka jest sytuacja finansowa szpitali po III fali epidemii COVID-19 i czy możliwe jest odrobienie przez nie świadczeń niezrealizowanych z powodu zamknięcia części oddziałów? Na te głównie pytania starali się odpowiedzieć goście sesji pt. Szpitale w Polsce cz. II – finansowanie odbywającej się w ramach VI Kongresu Wyzwań Zdrowotnych (Katowice, 14-16 czerwca).

Skrót sesji

Jak zaznaczył Jakub Kraszewski, dyrektor naczelny Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku sytuacja finansowa szpitali jest różna w zależności od tego w jakim stopniu zostały zaangażowane do walki z pandemią.

Cześć szpitali pomimo wysiłków zarządzających nie poradziła sobie z uderzającymi kolejno falami COVID-19 m.in. dlatego, że koszty w szpitalu, choć spadały wydatki na leki w sytuacji niedowykonań kontraktów, nadal pozostawały duże ze względu na koszty pracy stanowiące 70, a nawet 80 proc. w tym wolumenie.

- To, że mieliśmy odziały zamknięte nie zwolniło nikogo z płacenia wynagrodzeń - mówił dyrektor.

Po III fali COVID-19 narosły zobowiązania szpitali

Władysław Perchaluk, prezes Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego mówiąc o sytuacji finansowej 22 szpitali zrzeszonych w Związku podał, że 20 z nich generowało bardzo duże zobowiązania, szczególnie w okresie trzeciej fali pandemii COVID-19. - Zobowiązania, które narosły za ostatnie 3 miesiące minionego roku, to kwota ponad 220 mln zł - podał prezes.

Przypomniał, że wpływ na wyniki miała mała liczba pacjentów, niezrealizowanie ryczałtów oraz innych świadczeń odrębnie kontraktowanych. Jak dodał, doszło też do lawinowego wzrostu cen środków zabezpieczenia osobistego, np. wzrost cen maseczek wyniósł 1260 proc. w stosunku do ceny sprzed pandemii.

- Płatnik dał nieco luzu zarówno w zakresie realizacji ryczałtu jak i świadczeń odrębnie kontraktowanych. Mamy możliwość odpracowania tych pieniędzy do końca tego roku. Co będzie trudno wyrokować, bo to też zależy od pacjenta, który nie do końca darzy szpitale takim zaufaniem jak przed pandemią - powiedział prezes Perchaluk, nawiązując do liczby wykonywanych na bieżąco i nadrabianych świadczeń.

Także zdaniem Andrzeja Zakrzewskiego, dyrektora Oddziału Warmińsko-Mazurskiego Narodowego Funduszu Zdrowia perspektywa dla szpitala po III fali pandemii jest różna w zależności od jednostki. Przypomniał natomiast, że od marca 2020 r. do kwietnia 2021 r. do systemu ochrony zdrowia spłynęło dodatkowo ponad 17 mld zł funduszy covidowych. Poza tym utrzymano finansowanie ryczałtowe, tych środków nie trzeba było zwracać, szpitale otrzymały je zgodnie z wartością umowy, niezależnie od jej wykonania.

Jak nadrobić świadczenia wstrzymane przez COVID-19?

Był też mechanizm 1/12 dotyczący finansowania usług nieryczałtowych. Te pieniądze również trafiały do szpitali bez konieczności wypracowania całego portfolio usług, z tym że jest to teraz dług szpitala wobec płatnika, który musi być odpracowany.

Piotr Pobrotyn, dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu przypomniał, że skoro ryczałt to płacenie za gotowość do udzielania świadczeń, to tych pieniędzy szpitalom zabrać się nie da. Analizując sytuację szpitali zwrócił jednak uwagę, że przy niewykonywaniu świadczeń nie były agregowane koszty medyczne. Zatem w takiej sytuacji, przy gwarantowanym przychodzie niewykonanie procedur poprawiało wynik finansowy.

- Oczywiście niewykonanie świadczeń bezpośrednio finansowanych jest ryzykiem, bo można ich nie odrobić i będą pogarszały wynik finansowy. W przypadku płacenia za gotowość realizowania świadczeń covidowych, to rozwiązanie w większości wpływało pozytywnie na wyniki szpitali - analizował.

Był też pytany o możliwości nadrabiania świadczeń. - W tym roku będziemy musieli zacząć zabezpieczać pacjentów non-stop, czyli łącznie z sobotami i niedzielami w systemie porannym i popołudniowym. W całej skali trzeba pracować od 8 do 22, żeby zrealizować zadania, w tym i finansowe, które przed nami stoją - mówił o sposobie pracy szpitala.

Wynagrodzenia czasów po COVID-19 - będzie z nimi kłopot

Michał Kępowicz, dyrektor ds. relacji strategicznych i Market Access w Philips Healthcare zauważył, że zobowiązania ogółem szpitali wzrosły między 2019 a 2020 rokiem z 14 do prawie 19 mld zł. W tej samej perspektywie zobowiązania wymagalne wzrosły z 1,6 do 2,1 mld zł, co już jest wyraźnym wskaźnikiem odzwierciedlającym sytuację szpitali, zarysowującym narastający problem.

- Należy zakładać, że skala zadłużenia przekroczy w tym roku 20 mld zł - ocenił dyrektor.

Zaznaczył, że kłopoty przeżywane przez polski system nie są wyjątkiem, bo i inne systemy ochrony zdrowia też odczuły wpływ pandemii. - Przystosowanie się do nowych warunków wymagało głównie dobrej sprawności zarządczej menedżerów - podkreślił.

O tym jak wiele pracy miała ochrona zdrowia świadczy fakt, że spora część z instytucji w tym sektorze w innych państwach rezygnowała ze sprawozdawczości. Dyr. Kępowicz też uznał, że sytuacja finansowa szpitala po pandemii będzie uzależniona od miejsca w systemie i od tego jakie funkcje wobec pacjentów covidowych wykonywał.

Jakub Kraszewski uważa, że pewnym zagrożeniem dla finansów szpitali może okazać się powrót do wynagrodzeń nieuwzględniających już dodatku covidowego. - Nasz personel przez prawie 8 miesięcy zarabiał podwójne stawki pracując z pacjentami covidowymi. W tej chwili mamy wszyscy kłopot, bo jeśli ktoś zarabiał po 15 tysięcy złotych w jednym tylko miejscu, to powrót do poprzednich stawek wywołuje spore napięcia - zaznaczył.

Dyrektor Piotr Pobrotyn, wracając do wątku odrobienia przez szpitale niewykonanych świadczeń, za które otrzymały pieniądze, uznał, że największym problemem pozostają jednak braki kadrowe. Jak powiedział, dyrektorzy szpitali mogą przerzucać się coraz większymi stawkami dla lekarzy, ale od tego personelu w systemie nie przybędzie i potrzeba tu raczej rozsądku i racjonalności. Powiedział, że w tym podejściu mieści się też pokazywanie ścieżki rozwoju zawodowego pracownika.

- Problem bałaganu w budowaniu składników wynagrodzenia z różnych źródeł, z różnych tytułów deprecjonuje personel, a potem demotywuje postawy i dodatek covidowy jest tu przykładem - mówił. - Ciężko jest wrócić do normalności osobie, która zarabiała wiele razy więcej w czasach pracy z pacjentami covidowymi niż obecnie - podkreślił.

Po COVID-19 znajdą się rezerwy w systemie?

W opinii dyr. Pobrotyna potrzebny jest jasny komunikat do pracowników ochrony zdrowia ku jakiemu systemowi wynagrodzeń zmierzamy w kolejnych latach. Potrzebny jest taki system, który pozwoli na zadbanie o kurczące się zasoby kadrowe także sięgając do motywujących składników wynagrodzenia, oparty o system ustawicznego kształcenia.

Dyrektor Andrzej Zakrzewski powiedział, że jest dużym optymistą co do możliwości wykonywania większej liczby usług niż do tej pory i odrobienia usług przez szpitale.

Swój optymizm oparł o dane, z których wynika, że w ciągu trzech pierwszych miesięcy tego roku, kiedy pandemia jeszcze mocno się rozwijała, poziom wykonania usług w stosunku do zeszłego roku np. w specjalistyce wzrósł do poziomu prawie 99 proc. a w stosunku do normalnego roku 2019 było to ponad 80 proc. Uznał, że są rezerwy w systemie.

Proszony o przypomnienie kierunków zmian dotyczących organizacji i finansowania świadczeń jakich można oczekiwać, przypomniał, że Ministerstwo Zdrowia zapowiedziało odejście od ryczałtu jako głównego modelu finansowania oddziałów i rozwiązania, w którym całe szpitale są finansowane w oparciu o sieć.

- Na pewno duży nacisk będzie położony na wskaźniki jakościowe. Są też przymiarki do zmiany sposobu finansowania nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej. Jednak chcę podkreślić, że do końca roku nic w zakresie pryncypiów się nie zmieni oprócz wprowadzanej bezlimitowości usług specjalistycznych - powiedział.

Pełny zapis dyskusji podczas sesji "Szpitale w Polsce cz. II – finansowanie" na stronie VI Kongresu Wyzwań Zdrowotnych.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum