Bytów: szpital stał się spółką, ale tylko z tego powodu lekarzy nie przybyło

Autor: Głos Pomorza/Rynek Zdrowia • • 19 lipca 2009 13:34

Prezes Szpitala Powiatu Bytowskiego spółka z o.o. ogłosił konkurs na stanowisko z-cy dyrektora ds. medycznych. Zajmujący to stanowisko lekarz, zrezygnował. Powodem są m.in. trudności z obsadzeniem lekarskich dyżurów z powodu braku chętnych.

Szpital w Bytowie i Miastku jest spółką prawa handlowego od paru tygodni. Lech Wiszniowski był zastępcą dyrektora ds. medycznych jeszcze przed przekształceniem szpitala. Teraz jednak przyznaje, że kłopoty z obsadzeniem lekarskich dyżurów nadal są spore.

– To ogromna odpowiedzialność. Mam zapewnić całodobową opiekę pacjentom, a nie mam lekarzy, którymi miałbym zapełnić dyżury. Chodzę i błagam, żeby brali więcej dyżurów, ale rozumiem, że to też ludzie i nie są w stanie pracować non stop – mówi Lech Wiszniowski Głosowi Pomorza.

– W sezonie wakacyjnym jest jeszcze gorzej. Mamy natłok pacjentów. Normalnie sprawujemy opiekę medyczną nad 52 tysiącami mieszkańców regionu, podczas gdy w wakacje jest dwukrotnie więcej. Trafiają do nas z najróżniejszymi zachorowaniami, pokaleczeni nad jeziorami czy z wypadków. A z lekarzami jest dramat – mówi wprost rezygnujący ze stanowiska z-ca dyrektora.

Zarówno w Bytowie, jak i w Miastku brakuje ginekologów, pediatrów i internistów. W przychodni pracuje dwóch ginekologów, dwa i pół etatu są zapełnione na oddziale, podczas gdy na oddziale potrzebnych jest czterech lekarzy tej specjalności. Na pediatrii pracuje ordynator, brakuje dwóch lekarzy. Lekarze rodzinni też twierdzą, że są przemęczeni i z tego powodu trudna sytuacja kadrowa panuje również, szczególnie w sezoznie wakacyjnym, w pogotowiu.

– Nie mamy kim obsadzać karetek – mówi dziennikarzowi gazety rozgoryczony się Lech Wiszniowski. – Wszystko kuleje. A wymogi są coraz wyższe. Mam już dość świecenia oczami przed ludźmi – przyznaje zirytowany.

Prezes Szpitala Bytowskiego Sp. z o.o Piotr Karankowski jest jednak optymistą. – Nie jest tak źle. Póki co, wszystkie dziury są łatane i wszystkie dyżury obsadzone. Pan Wiszniowski bardzo dobrze sobie radzi – stwierdza Karankowski.

– Przyznaję, że brakuje lekarzy, ale liczę na to, że ich znajdziemy. Mam też nadzieję, że pan Wiszniowski zmieni zdanie i jednak złoży swoją ofertę na konkurs – dodaje.

Oferty będą przyjmowane do połowy sierpnia.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum