Bydgoszcz: Centrum Onkologii zdąża na parkiet, kto za nim?

Autor: JJ, BE/Rynek Zdrowia • • 19 listopada 2010 17:34

Wszystko na to wskazuje, że Centrum Onkologii w Bydgoszczy trafi na giełdę papierów wartościowych. Dyrektor Centrum chce przekształcić szpital w spółkę akcyjną. Z punktu widzenia szpitali i ich dokapitalizowania, wejście na parkiet byłoby na pewno krokiem w dobrym kierunku. Natomiast z punktu widzenia pacjentów, może to być różnie...

Bydgoszcz: Centrum Onkologii zdąża na parkiet, kto za nim?

Ministerstwo Zdrowia pracuje nad ustawą, która pozwoli placówkom medycznym pozyskiwanie środków na giełdzie. Wejdzie ona w życie najwcześniej w pierwszym kwartale przyszłego roku.

Zbigniew Pawłowicz, dyrektor bydgoskiego Centrum jest zwolennikiem rozwiązania, w którym szpitale funkcjonują, jako spółki kapitałowe, bo to sprzyja rozwojowi ich potencjału poprzez pozyskiwanie kapitału na giełdzie. Część akcji Centrum miałoby trafić w ręce pracowników, reszta – nawet około 30 procent – na rynek papierów wartościowych. Dzięki temu dyrektor Pawłowicz liczy na pozyskanie poważnych inwestorów.

– O pomyśle zobywania kapitału dzięki sprzedaży akcji słyszałem już dawno. To nie jest żadna nowość. Jeżeli traktować szpital, będący spółką prawa handlowego, jako podmiot gospodarczy, to nie można mu ograniczać wejścia na giełdę i zabraniać mu tam pozyskiwania kapitału. Byłbym jednak ostrożny w ocenie powodzenia takiego przedsięwzięcia – wyjaśnia portalowi rynekzdrowia.pl prof. Jacek Ruszkowski, dyrektor Centrum Zdrowia Publicznego przy Wyższej Szkole Zarządzania i Przedsiębiorczości w Warszawie.

Profesor Ruszkowski ocenia, że w poszukiwaniu kapitału wejście na giełdę jest dobrym krokiem, ale trzeba wziąć pod uwagę to jakie warunki trzeba spełnić. W Polsce obowiązują bardzo ostre rygory, znacznie wyższe niż w innych krajach.

– Wejście na giełdę jest równoznaczne z prywatyzacją placówki. Są przecież akcjonariusze i zgromadzenie wspólników, którzy decydują o firmie. Dopóki SP ZOZ, przekształcony w spółkę prawa handlowego jest spółką, której w całości właścicielem jest samorząd lokalny, to mamy do czynienia w dalszym ciągu z jednostką publiczną. W przpadku przejęcia akcji przez akcjonariuszy, mamy do czynienia z prywatyzacją – stwierdza profesor Ruszkowski.

Partnerstwo publiczno-prywatne będzie implikowało sytuację podobną, jak w każdym innym podmiocie, który przestaje być w stu procentach publicznym. Bardzo istotna będzie regulacja, jaką część kapitału będzie można sprzedać i jak będzie wyglądał pakiet kontrolny. Placówek zdrowia, na przykład: szpitale powiatowe czy wojewódzkie, nic przecież nie zwalnia z zadań na rzecz lokalnej społeczności.

–  Z punktu widzenia szpitali i ich dokapitalizowania, wejście na giełdę byłoby napewno krokiem w dobrym kierunku. Natomiast z punktu widzenia pacjentów może to być różnie. Jeszcze raz podkreślę, że wszysko będzie zależeć od tego, jak będzie głęboka regulacja, pozwalająca na funkcjonowanie na giełdzie placówkom zdrowia. Na pewno interes publiczny, dobro pacjentów, musi być odpowiednio zabezpieczone – konkluduje profesor Ruszkowski.

Ministerstwo Zdrowia pracuje nad ustawą, która pozwoli placówkom medycznym wejście na giełdę. Wejdzie ona w życie najwcześniej w pierwszym kwartale przyszłego roku.

Łatwiej na giełdę, mają spółki, które powstały z przyczyn czysto komercyjnych, nie w planu B, czy innych administracyjnych działań, lecz z potrzeby generowania zysku.
Z końcem 2004 roku na parkiecie zadebiutował gdański Swissmed, który docelowo chce wybudować od podstaw 6 szpitali. W 2005 r. na giełdę wkroczyła spółka akcyjna EMC Instytut Medyczny z siedmioma szpitalami w pakiecie...

Droga do tego, by szpitale dziś funkcjonujące, jako publiczne ZOZ po przekształcenia własnościowych tłumnie wkroczyły na Giełdę Papierów Wartościowych. Chcieć, wcale nie znaczy móc.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum