PAP/Rynek Zdrowia | 11-09-2019 20:11

Bułgaria: pielęgniarki wznawiają protest. Żądają podwyżek

Bułgarskie pielęgniarki wznowiły w środę (11 września) protest, żądając podniesienia płac. Pracownicy służby zdrowia zebrali się przed parlamentem i na krótko zablokowali ruch uliczny. W czwartek ciąg dalszy manifestacji

FOT. Arch. RZ; zdjęcie ilustracyjne

W środowym proteście uczestniczyły nie tylko pielęgniarki, lecz także m.in. pracownicy laboratoriów, rehabilitanci i położne z całego kraju. Od czwartku w namiocie przed budynkiem rozpoczną się seryjne protesty. Dyżurne pielęgniarki zamierzają rozmawiać z posłami, by pokazać w jak dramatycznym znalazły się położeniu.

Wszyscy domagają się podniesienia płac do dwóch minimalnych - łącznie 1120 lewów (ok. 550 euro). Obecnie miesięczne wynagrodzenie nie przekracza równowartości 350 euro.

Protesty rozpoczęły się w marcu br. Pielęgniarki odchodziły od łóżek pacjentów. Protestowały nie tylko w Sofii, lecz również w innych miejscowościach w całym kraju. W kwietniu bułgarski rząd przeznaczył kwotę 50 mln lewów (ok. 25 mln euro) na podwyżki, płace miały wzrosnąć do 950 lewów (ok. 470 euro). Według protestujących jednak do tego nie doszło, a płace podniesiono tylko w niektórych szpitalach i o niższą sumę.

- Wynagrodzenia pozostają na poniżająco niskim poziomie - twierdzą protestujący. Według nich rząd nie ma żadnego mechanizmu kontroli nad płacami, przyczyną zamieszania jest zróżnicowany status prawny szpitali w Bułgarii - niektóre należą do skarbu państwa, inne do władz miejskich, jeszcze inne do niezależnych spółek. Większość placówek trudno radzi sobie z zadłużeniami. Jednym z żądań protestujących jest przekierowanie publicznych środków, otrzymywanych przez prywatne szpitale, wyłącznie do publicznych placówek.

Poparcie dla protestujących pracowników służby zdrowia wyraziły związki zawodowe farmaceutów i policjantów.

Ewgenia Manołowa (PAP)