Katarzyna Gubała/Rynek Zdrowia | 29-11-2017 05:23

Akcja #jedenetat: czy 4 grudnia pielęgniarki porzucą dodatkowe dyżury?

Nowa organizacja Stowarzyszenie Pielęgniarki Cyfrowe zaplanowała na 4 grudnia akcję #jedenetat, w której wzywa pielęgniarki i położne do odstąpienia w tym dniu od dodatkowych dyżurów. Działanie ma obnażyć niedobory kadrowe w tych grupach zawodowych.

Działanie ma obnażyć niedobory kadrowe Fot. Archiwum (zdjęcie ilustracyjne)

Inne organizacje pielęgniarek są sceptyczne. Zwracają uwagę, że dodatkowa praca jest podyktowana niskimi wynagrodzeniami i trudno namawiać kogoś do porzucenia dochodu, a jeden dzień akcji wydaje się zbyt krótkim okresem.

Jak wyjaśnia Rynkowi Zdrowia Piotr Romanowski, sekretarz i członek zarządu Stowarzyszenia Pielęgniarki Cyfrowe, organizacja została zarejestrowana dwa miesiące temu, ale pomysł wyszedł dużo wcześniej od prezes SPC Katarzyny Kowalskiej.

- Stowarzyszenie powstało w społeczności skupionej wokół portalu www.pielegniarki.info.pl na fali niezadowolenia z proponowanej ustawy o najniższych uposażeniach pracowników medycznych. Koleżanki i koledzy bardzo negatywnie ocenili współpracę pielęgniarskich organizacji ustawowych z zespołem rządowym. Uważali, że stworzono ustawowy bubel, deprecjonujący nasze zawody, które wymagają wielu lat nauki, ukończenia licznych kursów, specjalizacji i praktyki zawodowej - wskazuje Piotr Romanowski.

Szefowie szpitali problem znają, czas na społeczeństwo
Zauważa, że niedobory kadrowe wśród pielęgniarek od lat są ukrywane poprzez zatrudnianie tych samych pracowników na kontrakty. Problem z obsadą mają zarówno dyrektorzy placówek, jak i osoby odpowiedzialne za grafiki - oddziałowe, kierownicy niższego szczebla. To oni proszą pielęgniarki o dodatkowe dyżury.

- Uznaliśmy, że dość narzekania po dyżurkach i że musimy zacząć mówić jednym głosem o naszych problemach. Musimy również zacząć edukować społeczeństwo, szerzyć ideę samoopieki, zacząć współpracować z organizacjami pacjenckimi, bo zasoby pielęgniarek gwałtownie się kurczą i Polacy zostaną bez naszej opieki - podkreśla sekretarz Stowarzyszenia.

Stąd akcja #jedenetat planowana na 4 grudnia. Inicjatywa Stowarzyszenia Pielęgniarek Cyfrowych ma na celu zwrócenie uwagi na fakt, że system ochrony zdrowia w Polsce trzyma się dzięki
ponadnormatywnej pracy nie tylko lekarzy, ale też innych pracowników medycznych. Ale - jak wyjaśnia Romanowski - akcja jest nie tylko okazją do pokazania niedoborów kadrowych. Jest również ''próbą scalenia samego środowiska, nieufającego swoim organizacjom związkowym, nieangażującego
się w życie samorządu pielęgniarek''.

- Chcemy przez jeden dzień - 4 grudnia - zrezygnować z dodatkowych prac. W tym dniu przychodzimy tylko do jednego pracodawcy. O akcji informujemy dostępnymi nam kanałami, głównie poprzez media społecznościowe - tłumaczy Piotr Romanowski.

Poznali się w sieci
Przy okazji wyjaśnia też, skąd pomysł na nazwę stowarzyszenia. Cyfrowe, bo członkowie poznali się w sieci.

- Różni nas wiele, a udało nam się stworzyć wspaniały zespół. Na walnym zebraniu pod
kierownictwem Katarzyny Kowalskiej wypracowaliśmy plan działań na najbliższe 6 miesięcy i zapoznaliśmy z nim naszych gości, przewodniczącą Izby Pielęgniarek i Położnych na region częstochowski oraz przewodniczącą związku zawodowego - mówi sekretarz SPC.

Przyznaje, że członkowie stowarzyszenia liczyli, że organizacje pielęgniarskie będą mówić jednym głosem i włączą się przynajmniej w ogłoszenie informacji o akcji #jedenetat.

- Twitt wysłany z oficjalnego konta NIPiP informujący o akcji dawał taką nadzieję. Niestety, został usunięty. OZZPiP też milczy. Może przyczyną jest to, że działamy oddolnie, ale nikt tak jak pielęgniarki i położne pracujące bezpośrednio z pacjentem nie odczuwa katastrofalnej sytuacji w opiece nad polskimi chorymi - podkreśla Romanowski.

Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych zapewnia, że podejmuje wszelkie działania na różnych szczeblach, aby podnieść prestiż i godność zawodu rozumiane zarówno jako odpowiednie warunki do pracy, jak i godziwe wynagradzanie.

- Uważamy, że określenie wspólnych celów i podjęcie wspólnych działań, aby mówić jednym głosem pomoże osiągnąć cel, jakim jest właściwy szacunek i godność zawodu. Trzeba też podkreślić, że ta jedność i wspólne cele zostały wypracowane razem z Ogólnopolskim Związkiem Zawodowym Pielęgniarek i Położnych oraz Polskim Towarzystwem Pielęgniarskim. Wszyscy koncentrujemy się więc na wypracowaniu najlepszych rozwiązań dla naszych zawodów, które na trwałe ukonstytuują powagę zawodów i wprowadzą zmiany w całym systemie służby zdrowia - odpowiada Rynkowi Zdrowia Zofia Małas, prezes NRPiP. 

Dzień to za mało, bo obnażyć problem
Krystyna Ptok, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, odnosi się do naszych pytań bardziej szczegółowo. Deklaruje, że OZZPiP popiera wszelkie działania służące eksponowaniu problemów reprezentowanej przez związek grupy zawodowej.

- Uświadamianie społeczeństwa w zakresie rodzaju i skali problemów, z jakimi w codziennej pracy zmagają się pielęgniarki i położne, jest niezbędne chociażby ze względu na to, że mają one wpływ na jakość udzielanych w podmiotach leczniczych świadczeń, które - w różnych zakresach - dotyczą każdego obywatela. Za zasadne uznajemy zatem podejmowanie inicjatyw mających obnażyć wadliwość funkcjonowania i organizacji ochrony zdrowia w Polsce, bo bez tego, zwłaszcza dla wielu osób odpowiedzialnych za jej kształt,  problem zdaje się nie istnieć - zwraca uwagę Krystyna Ptok.

W tym kontekście zainicjowaną przez Stowarzyszenie Pielęgniarek Cyfrowych akcję #jedenetat przewodnicząca OZZPiP uznaje za zasadną.

- Obawiam się jednak, że przez krótki okres trwania nie ma ona szans odnieść skutku oczekiwanego przez organizatorów. Otóż jeden dzień nie odda w pełni skali problemu, jakim bezsprzecznie jest brak pielęgniarek i położnych na rynku pracy. Aby faktycznie wstrząsnąć wszystkimi, dla których zgłaszane przez nas problemy zdają się nie mieć pokrycia w rzeczywistości - niezbędne byłoby porzucenie dodatkowych prac na okres znacznie dłuższy niż jeden dzień - uważa przewodnicząca związku pielęgniarek.

W jej opinii, dopiero wówczas doszłoby do faktycznego paraliżu podmiotów leczniczych, a dotychczasowe ostrzeżenia środowiska byłyby w końcu potraktowane poważnie.

- Test na odsłonięcie faktycznego problemu musiałby trwać dłużej, zapewne co najmniej miesiąc - uważa Krystyna Ptok.

Nie możemy powiedzieć: przestańcie dorabiać
Podkreśla jednocześnie, że OZZPiP jako organizacja reprezentująca prawa i interesy pracownicze nie podejmuje się namawiania pielęgniarek i położnych do porzucania przez nie dodatkowych prac.

- Znamy przyczyny dla których decydują się na to. Sprowadzają się one do niskich wynagrodzeń w podstawowej pracy przy jednoczesnych wysokich kosztach życia. W przypadku tej akcji na indywidualnych osobach ciąży jednak ryzyko utraty źródła dochodu, bo po jednym dniu niestawienia się w pracy zlecający wykonanie świadczeń na podstawie umowy cywilnoprawnej może przecież odmówić kontynuowania zawartej umowy. Dlatego też decyzja o ewentualnym wzięciu udziału w tym przedsięwzięciu pozostaje w gestii samych pielęgniarek i położnych - mówi przewodnicząca.

Dodaje też, że są w tym kraju pielęgniarki, których wynagrodzenie zasadnicze wynosi niespełna 1800 zł.

- Młoda pielęgniarka z wyższym wykształceniem, jest - ze względu na kilkuletnie dopiero doświadczenie - ''pozbawiona'' póki co wysługi lat, dodatku za pracę w porze nocnej itd., a  jej wynagrodzenie jest niższe od płacy minimalnej w kraju. W chwili, gdy dodatek przyznawany tej pielęgniarce na podstawie rozporządzenia MZ z 2015 r. - szumnie zwany ''4x400'' -  przesunięto do wynagrodzenia zasadniczego, utraciła ona prawo do wypłacanego jej dotychczas dodatku wyrównawczego do kwoty minimalnego wynagrodzenia za pracę. Spowodowało to, że realnie straciła na wynagrodzeniu - tłumaczy Krystyna Ptok.

Jej zdaniem, nie ulega wątpliwości, że praca pielęgniarek w wielu miejscach maskuje faktyczny, dramatyczny brak przedstawicielek tej grupy zawodowej.

- Godzi się na to NFZ, godzi się Ministerstwo Zdrowia, bo bez tego - w obecnych realiach - nie byłoby mowy o zabezpieczeniu świadczeń. Jesteśmy przekonani, że bez łatania dziur w systemie poprzez podejmowanie przez nasze koleżanki dodatkowych etatów, zleceń czy kontraktów wiele szpitali trzeba byłoby zamknąć. Związek od wielu lat głośno o tym mówi - podsumowuje przewodnicząca związku pielęgniarek.