Agnieszka Pachciarz: potrzebujemy profilowania szpitali i koncentracji kompetencji

Autor: pw/Rynek Zdrowia • • 09 stycznia 2020 17:02

- Jesteśmy niejako skazani na profilowanie szpitali i koncentrację kompetencji. Myślę, że to jest jedyna możliwa droga wobec rzeczywistych potrzeb oraz problemów związanych z brakami kadrowymi - mówi nam Agnieszka Pachciarz, dyrektor Wielkopolskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ, przywołując przykład zmian w regionie.

Agnieszka Pachciarz, dyrektor Wielkopolskiego Oddziału Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia. Fot. PTWP

Rynek Zdrowia: - Od 1 stycznia 2020 r. zakończył działalność oddział chirurgiczny w Szpitalu Powiatowym w Wyrzysku Sp. z o.o. Pacjenci wymagający interwencji chirurgicznej będą kierowani do Szpitala Specjalistycznego w Pile im. Stanisława Staszica. Wielkopolski Oddział Wojewódzki NFZ podał w komunikacie prasowym, że nastąpiło przeprofilowanie jednego szpitala i koncentracja świadczeń w drugim. Co ma przynieść to rozwiązanie?
Agnieszka Pachciarz: - Kierowaliśmy się potrzebą zapewnienia dobrej jakości świadczeń dla pacjentów z byłego województwa pilskiego, starając się jednocześnie bardziej racjonalnie wydawać publiczne pieniądze. Poza tym, taka zmiana daje szpitalom dużą szansę na poprawę ich sytuacji finansowej.

- Czy to oznacza, że jakość świadczeń chirurgii realizowanych w pierwszym ze szpitali była niezadowalająca?
- Nie twierdzimy, że realizowano tam świadczenia nieodpowiedniej jakości. To liczba zabiegów, ich wolumen, poziom zabezpieczenia mieszkańców miejscowości oraz okolicznych gmin nie były adekwatne do kosztów jakie ponosił szpital.

Blok operacyjny i dyżur anestezjologa były utrzymywane wyłącznie na rzecz jednego oddziału - chirurgicznego. Kilka lat wcześniej zamknięto tam oddział ginekologiczno-położniczy. Wprawdzie pula procedur zabiegowych realizowanych w oddziale chirurgii wzrosła w szpitalu w Wyrzysku w ostatnich latach z 55 proc. do 75 proc., co już należy uznać za dobry wynik, ale były to w większości małe i średnie zabiegi. Były to średnio dwa zabiegi na dobę w dzień powszedni, a takich w trybie pilnym przez 9 pierwszych miesięcy 2019 r. przeprowadzono około dziesięciu. Zatem blok operacyjny utrzymywany w pełnej gotowości działał na rzecz nieproporcjonalnie niskiej liczy zabiegów. To było nieracjonalne.

- Te argumenty mogą nie wystarczyć w rozmowie z mieszkańcami jakiegokolwiek miasta, gdy zapytają dlaczego NFZ zgadza się na zlikwidowanie w szpitalu ważnego oddziału zabiegowego.
- Opierając się na naszych analizach, uważam, że także utrzymywanie jednoimiennych oddziałów zabiegowych w dwóch szpitalach oddalonych od siebie o 20 kilometrów, jest nieuzasadnione systemowo, ekonomicznie i epidemiologicznie. Mimo to, dzieje się tak najczęściej z przyczyn społecznych i politycznych, bo organy prowadzące szpitali obawiają się zmian, które mogłyby wywołać niezadowolenie mieszkańców. Przykład z Wyrzyska przekonuje jednak, że ludzie zrozumieją sens zmiany, jeśli lokalne władze rzetelnie wyjaśnią mieszkańcom sytuację i przedstawią im przekonujące argumenty.

- Co mieszkańcy mieliby dostać w zamian?
- Przeprofilowany szpital, który jest im na miejscu bardziej potrzebny niż ten z dawną strukturą oddziałów. Pozostaje interna, pediatria. Działa także rehabilitacja neurologiczna, rozpoczął działalność ZOL.

Widzimy potencjał w podmiocie w Wyrzysku, ten szpital tam jest potrzebny, ale o profilu zachowawczym. Niemal każda rodzina w tej gminie styka się lub zetknie z sytuacją, gdy ktoś z bliskich, najczęściej senior, trafi do szpitala i przez pewien czas, ze względu na wiek i zaawansowanie choroby, będzie wymagał specjalistycznej opieki już po wypisaniu ze szpitala. Tam bardziej niż chirurgia jest potrzebny szpital z zakładem opiekuńczo-leczniczym, usprawniający pacjentów, prowadzący rehabilitację, będący poniekąd zapleczem dla szpitala specjalistycznego na poziomie III stopnia zabezpieczenia, jakim jest szpital w Pile.

Dlatego, można powiedzieć w zamian, ten mały szpital powiatowy otrzymał kontrakt na 10-łóżkowy ZOL, a po przygotowaniu pomieszczeń po chirurgii, planujemy rozszerzenie ZOL-u do 25 łóżek. Szpital profiluje się zatem w kierunku długoterminowej opieki i rehabilitacji, bo - jak wspólnie uznaliśmy - taka zmiana jest racjonalna.

Zorganizowaliśmy wspólną konferencję prasową ze starostą pilskim i dyrekcjami obu szpitali, zapewniliśmy, że mieszkańcy są bezpieczni, a zmiany jakie wprowadzamy robimy z myślą o poprawie jakości dostępnej dla nich medycyny.

Postawiliśmy też pytanie: - Czy rzeczywiście pacjenci z poważnymi urazami i schorzeniami wymagającymi interwencji chirurgicznej zawsze trafiali do miejscowego szpitala, skoro przeprowadzano tam tak mało zabiegów w trybie pilnym? Teraz, za każdym razem pacjenci z urazami, które wymagają interwencji chirurgicznej, będą wiezieni przez zespoły ratownictwa medycznego do dobrze wyposażonego szpitala specjalistycznego z kilkoma oddziałami zabiegowymi.

W szpitalu specjalistycznym są trzy oddziały zabiegowe: chirurgia ogólna, chirurgia onkologiczna, chirurgia naczyniowa i ortopedia, gdzie średnio przeprowadza się 75 proc. procedur zabiegowych, reszta to procedury zachowawcze. Był potencjał do tego, by przy pewnych zmianach organizacyjnych, których dokonano, przejąć zabiegi chirurgiczne z innego szpitala. Potrzeba ich dalszego wykonywania, choć w innym szpitalu w tym samym powiecie, wynika zresztą z map potrzeb zdrowotnych.

- Utrzymywanie oddziału chirurgii w małym szpitalu powiatowym wymagało wydatkowania przez NFZ ok. 3 mln zł rocznie. Szpital specjalistyczny, który przejmuje zabiegi chirurgiczne nie dostanie zwiększonego ryczałtu o taką kwotę, ale 1,2 mln zł. Dlaczego?
- Po pierwsze - jako płatnik wzięliśmy pod uwagę możliwą liczbę procedur zabiegowych, a nie pobyty o charakterze zachowawczym, których w ostatnich latach w Wyrzysku było około 40 proc., a w Pile ponad 25 proc. Po drugie - analizując migrację oceniliśmy, że część pacjentów leczących się dotąd w Wyrzysku, a mieszkających w woj. kujawsko-pomorskim, raczej do Piły nie dotrze.
Część z kwoty 3 mln zł wróci do szpitala w Wyrzysku, w kontrakcie dla ZOL-u.

- Jedna ważna kwestia. Czy prawo pozwala na zwiększanie ryczałtu szpitala, który nie zmienia zakresu świadczeń?
- W ustawie "ubezpieczeniowej" jest art. 136, ust. 4, który precyzuje, że ryczałt rośnie na zasadach wskazanych w rozporządzeniu, ale wyjątkowo dyrektor oddziału NFZ może postanowić o zwiększeniu ryczałtu w przypadku zmiany zakresu działalności danego podmiotu leczniczego.

W omawianym przypadku skorzystaliśmy ze współczynnika Dl. To specjalny środek zmiany wielkości ryczałtu, który pozwolił - uwzględniając zmiany w dwóch szpitalach powiatowych - potraktować wygaszenie chirurgii w jednym szpitalu, jako ilościową zmianę zakresu świadczeń. Takie rozwiązanie było możliwe, dzięki otrzymanej od Ministra Zdrowia interpretacji, która potwierdziła słuszność przyjętej przez nas koncepcji. Oczywiście, szpital w Pile też musiał się przygotować organizacyjnie do zwiększenia liczby pacjentów. Takich zmian w wysokości ryczałtu można również dokonywać ex post.

- Mówimy o przeprofilowaniu szpitala, konsolidacji świadczeń. W przypadku wspomnianych szpitali było to o tyle łatwiejsze, że oba podlegają jednemu organowi założycielskiemu - starostwu. Jak przekonać inne szpitale i organy założycielskie do podobnego myślenia, jak w powiecie pilskim?
- Możemy przedstawić swój pogląd jako płatnika, na bazie analiz, dotyczący możliwości finansowania świadczeń i przede wszystkim oceny potrzeb epidemiologicznych mieszkańców. Z pewnością, proszeni o opinię, będziemy odradzali szpitalowi rozwijanie tej dziedziny medycyny, która jest w tym podmiocie najsłabiej realizowana. W oparciu o dane widzimy, jakie dziedziny medycyny są mocną, a jakie słabą stroną danego szpitala. Jesteśmy partnerem w tym sensie, że możemy ocenić czy pomysł ma szansę na finansowanie.

Podczas rozmów z organami prowadzącymi i dyrektorami szpitali proszę, by nie stawiać nas przed faktami dokonanymi. Ktoś informuje, że ma wyposażenie do wykonywania nowoczesnych procedur, ma specjalistów i będzie tworzył oddział. Jeśli taka decyzja wynika tylko z lokalnych ambicji, a nie jest poparta potrzebami zdrowotnymi, trudno oczekiwać, iż płatnik będzie zainteresowany finansowaniem takich świadczeń. Obserwujemy jednak, że takich nieprzemyślanych pomysłów jest już zdecydowanie mniej.

- W jakim zatem kierunku będzie zmierzał płatnik decydując o finansowaniu lecznictwa stacjonarnego?
- Jesteśmy niejako skazani na profilowanie szpitali i koncentrację kompetencji. Myślę, że to jest jedyna możliwa droga wobec rzeczywistych potrzeb oraz problemów związanych z brakami kadrowymi.

W innych częściach Wielkopolski też podjęliśmy kroki ku konsolidacji świadczeń. Doprowadziliśmy np. do tego, że wszystkie oddziały neurologiczne mają pododdziały udarowe. Takie rozwiązanie wymagało dobrej woli organów prowadzących, dyrekcji szpitali, ale i odważnej decyzji w jednym ze szpitali.

Wojewódzki Szpital Neuropsychiatryczny w Kościanie im. Oskara Bielawskiego posiadał oddział neurologiczny bez pododdziału udarowego. Dzięki dobrej współpracy z Funduszem szpital rozwinął dziedzinę, w której jest bardzo dobry, czyli leczenie uzależnień, a wygasił neurologię. Jednocześnie, przy porządkowaniu wielkopolskiego rynku świadczeń w zakresie neurologii, oddziały udarowe powstały przy tych oddziałach neurologicznych, które ich nie miały. Jeden z nich przy Szpitalu Klinicznym nr 2 im. Heliodora Święcickiego w Poznaniu, drugi w Szpitalu w Puszczykowie. Był to element szerszej koncepcji zorganizowania opieki neurologicznej w Wielkopolsce.

W kilku innych szpitalach działały oddziały o charakterze pełnej hospitalizacji, choć nie było tam takiej potrzeby, ani odpowiedniego zaplecza. Miały one szanse wystartować w konkursach na świadczenia w trybie jednodniowym lub planowym. Pacjenci zyskali lepszą i bezpieczniejszą dla nich ofertę medyczną.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum