Aby ratować chorych z COVID-19 trzeba zabrać łóżka innym pacjentom. Minister zdrowia reaguje

Autor: oprac. PW • Źródło: PAP, Rynek Zdrowia06 lutego 2022 16:41

W miejskich szpitalach specjalistycznych w Krakowie - podobnie jak w wielu innych szpitalach w kraju - część łóżek jest przekształcona na covidowe. W całym kraju są miasta, gdzie brakuje miejsca dla pacjentów z innymi niż COVID-19 chorobami. - Będziemy podejmować decyzje o redukowaniu infrastruktury szpitalnej przeznaczonej do walki z COVID-19 - zapowiedział na TT minister zdrowia Adam Niedzielski.

Aby ratować chorych z COVID-19 trzeba zabrać łóżka innym pacjentom. Minister zdrowia reaguje
Łóżka covidowe to łóżka często zabrane z innych oddziałów. Chorzy niecovidowi czekają w kolejkach. Fot. PAP/Jacek Szydłowski (zdj. ilustracyjne)
  • Łóżka covidowe powstają kosztem łóżek dla pacjentów z innymi chorobami. Narasta dług zdrowotny
  • - Przyjmuje się pacjentów tylko w gorszym stanie. Pozostali, jeśli mogą poczekać, to czekają - mówi dr Jerzy Friediger, dyrektor szpitala im. Żeromskiego w Krakowie
  • Często brakuje miejsc i pacjenci są hospitalizowani na tzw. dostawkach - powiedziała Agnieszka Marzęcka-Wójcik, z-ca dyrektora szpitala im. Narutowicza w Krakowie
  • Będziemy podejmować decyzje o redukowaniu infrastruktury szpitalnej przeznaczonej do walki z COVID19, przywracając ją do leczenia innych chorób - zapowiedział na TT minister zdrowia Adam Niedzielski

Łóżka covidowe kosztem miejsc dla pacjentów

Na oddziałach niecovidowych brakuje miejsc, przyjmowane są najpoważniejsze przypadki. Widać ogromny dług zdrowotny - efekt zaniedbań w czasie pandemii - mówią dyrektorzy krakowskich miejskich szpitali specjalistycznych.

W szpitalu im. Stefana Żeromskiego jest blisko 60 łóżek covidowych dla dorosłych - na Oddziale Obserwacyjno-Zakaźnym, ale i na dotychczasowym Oddziale Chorób Wewnętrznych (internistyczny), który w całości został przekształcony w covidowy.

Aby utworzyć miejsca intensywnej terapii trzeba było zredukować Oddział Chirurgii Ogólnej o ponad 20 łóżek. W placówce jest też 45 łóżek covidowych dziecięcych - część z tych miejsc powstała kosztem Oddziału Dermatologii.

To pacjenci oddziałów przekształconych na covidowe są w szczególnej sytuacji. Często nie ma dla nich miejsca. Trafiają na II Oddział Chorób Wewnętrznych oraz na inne oddziały, jeśli zwolni się gdzieś miejsce.

COVID-19. Inni pacjenci czekają

- Przyjmuje się pacjentów tylko w tym gorszym stanie. Pozostali, jeśli mogą poczekać - to czekają, jeżeli mogą zostać wypisani do domu - to są wypisani, bo jest ograniczona liczba łóżek potrzebnych cały czas - powiedział dyrektor szpitala Żeromskiego dr Jerzy Friediger.

Najczęściej brakuje miejsca dla pacjenta internistycznego.

- Wtedy szukamy dla niego miejsca w innym szpitalu. Jesteśmy w stałym kontakcie z innymi placówkami - podkreślił dr Friediger. Szpital stara się realizować przyjęcia planowe.

Dyrektor nie ma wątpliwości, że powstał ogromny dług zdrowotny - efekt zaniedbań w czasie pandemii objawiający się znacznym pogorszeniem stanu zdrowia pacjentów.

W ocenie dyrektora Jerzego Friedigera, każda czasowa zwłoka w leczeniu pogarsza stan chorego, a wiele chorych osób przerwało leczenie w czasie pandemii.

- Weźmy choćby przepuklinę. Jeżeli zabieg przesunie się o pół roku, to to już jest inna przepuklina - większa, trudniejsza do zoperowania, grożąca większymi powikłaniami. Jeżeli przesunie się planową operację o pół roku, o rok, to chory musi być w gorszym stanie, choćby nawet dlatego, że jest już o pół roku, o rok starszy. Człowiek starszy nie jest coraz zdrowszy - podkreślił dr Friediger, który jest chirurgiem i proktologiem.

Niedzielski zapowiada przywrócenie łóżek w celu leczenia innych pacjentów niż covidowi

O możliwości przywrócenia części łóżek covidowych dla chorych na inne choroby wspomniał w niedzielę na Twiitterze minister zdrowia Adam Niedzielski.

Jak zauważył mimister, obłożenie łóżek wzrasta o wiele wolniej niż tempo wzrostu zakażeń w ostatnich tygodniach.

- Dlatego w zbliżającym się tygodniu będziemy podejmować decyzje o redukowaniu infrastruktury szpitalnej przeznaczonej do walki z COVID19 przywracając ją do leczenia innych chorób - napisał Adam Niedzielski.

Wpis jest zarazem komentarzem do wykresu, który także na TT zamieścił minister Niedzielski.

Pacjenci niecovidowi leczeni na dostawkach

Dr Friediger pytany o chorych na COVID-19 ocenił, że jest ich mniej, niż w poprzednich falach, ale ich stan jest zdecydowanie cięższy i niemal wszyscy wymagają wsparcia tlenowego. W ponad 90 proc. są to osoby niezaszczepione.

W szpitalu im. Gabriela Narutowicza jest 97 łóżek dla zakażonych SARS-CoV-2 oraz 16 łóżek dla osób z podejrzeniem SARS-CoV-2. W oddziały covidowe zostały przekształcone: Oddział Chorób Wewnętrznych i Chorób Płuc, Oddział Kardiologii i Chorób Wewnętrznych oraz Oddział Anestezjologii i Intensywnej Terapii.

Dla pacjentów niecovidowych pozostaje 227 łóżek.

- Obłożenie jest bardzo duże. Często brakuje miejsc i pacjenci są hospitalizowani na tzw. dostawkach - powiedziała zastępca dyrektora i rzecznik tego szpitala Agnieszka Marzęcka-Wójcik.

Największe i ciągłe obłożenie z "dostawkami" jest na Oddziale Chorób Wewnętrznych i Endokrynologii.

- W pozostałych oddziałach też obłożenie jest duże, ze względu na to, że w sytuacjach, kiedy już brakuje miejsc nawet na "dostawkę" w oddziale, w którym pacjent powinien być hospitalizowany, hospitalizacja odbywa się w innym oddziale, do którego przychodzą odpowiedni specjaliści - wyjaśniła z-ca dyrektora.

"Praktycznie nie mamy miejsc"

Jej zdaniem, teraz sytuacja jest gorsza niż w 2020 r. - Praktycznie nie mamy miejsc dla pacjentów wymagających intensywnej terapii i ograniczone miejsca dla pacjentów, którzy powinni być hospitalizowani w oddziale chorób wewnętrznych - powiedziała.

Jak podkreśliła, widać efekty długu zdrowotnego. - Pacjenci trafiający do szpitala, zwłaszcza internistyczni i onkologiczni, często są w bardzo ciężkim stanie - zauważyła Marzęcka-Wójcik.

Szpital Narutowicza bardzo rzadko odsyła pacjentów do innych placówek; zamiast tego praktykuje "dostawki" - nawet na korytarzach.

W lecznicach jest trudna sytuacja kadrowa. W szpitalu Żeromskiego od początku tego roku w izolacji lub kwarantannie było 80 osób. - Często brakuje personelu - powiedziała z-ca dyrektora szpitala Narutowicza.

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum